Kraków nie rozpieścił aurą kibiców i piłkarzy w sobotnie południe. Intensywny opad deszczu przywitał „Białą Gwiazdę” w pierwszym spotkaniu przed własną publicznością. Oczekiwania były ogromne po pewnym pokonaniu Stali Mielec przed tygodniem. Wisła Kraków przystępowała do spotkania z ŁKS-em jako lider tabeli. Goście zdobyli trzy punkty po skromnym ograniu 1:0 Znicza Pruszków. Oglądaliśmy to starcie pełni podziwu i rozczarowania. Gospodarze zdemolowali swojego przeciwnika, a my podsumujmy tę poezję autorstwa Mariusza Jopa, którą odegrali jego podopieczni.
Zmiany
W składzie Wisły Kraków pojawiły się trzy zmiany względem ubiegłotygodniowej potyczki. Julian Lelieveld rozpoczął mecz po lewej stronie defensywy, zastępując Jakuba Krzyżanowskiego. Mariusz Jop musiał pokombinować, jak załatać dziurę po Łukaszu Zwolińskim. Napastnik opuścił Polskę i zasilił szeregi Sakaryasporu – drugoligowca z Turcji. Angel Rodado to jedyny snajper, którego posiada w kadrze 46-letni trener. Hiszpan powrócił na pozycję najbardziej wysuniętego piłkarza, a za nim zagrał Julius Ertlthaler jako ofensywny pomocnik. Drugim defensywnym pomocnikiem był Marc Carbo obok Kacpra Dudy.
Trzecia zmiana okazała się istnym strzałem w dziesiątkę. Frederico Duarte zabrał miejsce Olivierowi Sukiennickiemu. Portugalczyk odpłacił się swojemu szkoleniowcowi hat-trickiem.
Mawia się, że nie zmienia się zwycięskiego składu. Były piłkarz Wisły Kraków, a obecnie trener tej drużyny dokonał roszad pomimo efektownej wygranej 4:0 ze Stalą Mielec. Cała trójka, która ruszyła do boju, dostała swoje minuty w Mielcu. To pokazuje, że w tej ekipie jest rywalizacja. Dzisiaj cały zespół zagrał jak z nut i zaognia się walka o wyjście w pierwszej jedenastce na następne kolejki.
Skuteczność
„Wiślacy” strzelali jak na zawołanie na własnym obiekcie. Przez cały mecz oddali siedem celnych strzałów, z których aż pięć wpadło na siatki. Aleksander Bobek i Łukasz Bomba, który zmienił swojego kolegę z powodu urazu, nie mieli nic do powiedzenia przy golach. Strzały, które wpadały do bramki były zbyt dobrze umiejscawiane. Goście zostali pozbawieni jakichkolwiek złudzeń po 33. minutach, że wyjadą z Krakowa z korzystnym rezultatem.
Analiza pozostałych statystyk nie ma sensu. Skuteczność Wisły Kraków zamknęła jakąkolwiek dyskusję o innych liczbach. Pozostali rywale muszą bać się tak błyskotliwej „Białej Gwiazdy”.
Dwie twarze
Przebieg meczu pozwolił nam ujrzeć dwie twarze piłkarzy Mariusza Jopa. Pierwsze oblicze jest tym zjawiskowym i perfidnie skutecznym. Druga część gry była czasem kiedy Wisła Kraków kontrolowała mecz bez piłki. ŁKS został zaproszony do prowadzenia tempa tej potyczki. Należy oddać przeciwnikom, że dwukrotnie Kamil Broda ratował swój zespół przed utratą bramki. Pomimo tego nie możemy wysnuć tezy, iż goście zdominowali Wisłę. „Biała Gwiazda” dograła ten mecz bardzo inteligentnie i dojrzale. Nie obyło się bez strat. Bartosz Jaroch opuścił murawę na noszach i najprawdopodobniej ten uraz nie pozwoli mu szybko wrócić do gry.











