
Były obrońca Wisły i reprezentant Polski, który w 2026 roku wprowadził Wisłę Kraków do Ekstraklasy i wygrał z nią 1. ligę.
Mariusz Jop urodził się 3 sierpnia 1978 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim i wychowywał się z ojcem Włodzimierzem oraz starszym o dwa lata bratem Pawłem. Nie zaczął od piłki: najpierw było judo, potem boks, ale po jednej z walk przestało mu się chcieć wchodzić na ring. W KSZO trafił na trenerów Marka Górę i Marka Krajewskiego, w juniorskich reprezentacjach Polski prowadził go Andrzej Zamilski. Jako chłopak grał w ataku i strzelał dużo bramek. Treningi kolidowały ze szkołą (najlepsze technikum w mieście, klasa o specjalności systemy komputerowe), więc przerwał technikum, maturę zdał później w liceum dwuletnim, a potem studiował wychowanie fizyczne: licencjat w ostrowieckiej filii krakowskiej AWF, magisterium w Katowicach. W Wiśle byli z Tomaszem Kulawikiem jedynymi magistrami.
W 1999 roku, po spadku KSZO, trenerem klubu został Henryk Apostel, który zabrał ze sobą z Krakowa czterech piłkarzy. Jop trafił do Wisły niejako w rozliczeniu, miał być tylko wypożyczony, ale został, szybko zadebiutował i w Olsztynie strzelił gola na wagę remisu ze Stomilem. Od stycznia 2001 roku przez rok grał na wypożyczeniu w Widzewie Łódź, razem z Adamem Piekutowskim. 4 sierpnia 2001 roku strzelił Wiśle dwa gole w 86. i 90. minucie i jego macierzysty klub przegrał; po latach mówił, że „właścicielowi się nie podobało”, a od tamtej pory wypożyczeni piłkarze rzadko grają przeciwko klubowi, z którego przyszli. Po powrocie zaczynał jako lewy obrońca, dopiero później został środkowym; o sobie mówi, że był „przeszkadzaczem, nie kreatorem”. Z Wisłą zdobywał mistrzostwa Polski i Puchary Polski, a najmilej wspomina wyjazdowe 4:1 ze Schalke, kiedy kilka tysięcy wiślaków przekrzyczało cały stadion.
W 2004 roku drugi trener FK Moskwa zaprosił go po meczu Wisły na obóz; Jop spodobał się szkoleniowcowi i podpisał trzyletni kontrakt. Przy transferze usłyszał, że jego nazwisko jest w Rosji przekleństwem. W debiucie strzelił gola Szynnikowi Jarosławl i został pierwszym Polakiem, który trafił w rosyjskiej ekstraklasie. Pracował tam m.in. z Błochinem i Słuckim, który miał w sztabie psychologa; u Pietrakowa, jak wspomina, przez trzy tygodnie biegali w górach Kisłowodzka bez piłki. W reprezentacji Polski zadebiutował 30 kwietnia 2003 roku i rozegrał 27 meczów. Na mistrzostwach świata 2006 zagrał jeden mecz (z Ekwadorem), bo grypa żołądkowa wyłączyła go ze spotkania z Niemcami, a na Euro 2008 wystąpił w meczu z Austrią.
W 2009 roku wrócił do Wisły. 11 maja 2010 roku, w przedostatniej kolejce, w ostatnich sekundach derbów z Cracovią strzelił samobója; Wisła straciła zwycięstwo, a mistrzostwo zdobył Lech Poznań. Następnego dnia mówił, że oglądał tę akcję kilkanaście razy i prawie nie spał. Kibice Lecha śpiewali potem o nim piosenki, a w 2020 roku wspomniał o nim w utworze raper Quebonafide; Jop pozwał go i przegrał w pierwszej instancji. Do Górnika Zabrze sprowadził go Adam Nawałka. Karierę zakończył w listopadzie 2011 roku, rozwiązując kontrakt za porozumieniem stron, gdy w klubie zmieniła się polityka; mówił wtedy, że choć nie był wielkim talentem, wycisnął z siebie tyle, ile się dało.
O trenerce myślał już jako piłkarz, ale po zakończeniu kariery zastanawiał się, czy zostać w futbolu, czy zmienić zawód. Od połowy 2012 roku pracował w Akademii Piłkarskiej 21 w Krakowie, współpracującej z Wisłą; start w nowym zawodzie dali mu Mirosław Szymkowiak, Tomasz Frankowski i Marek Konieczny. Zaczynał od trampkarzy, potem prowadził juniorów młodszych. Zrobił kurs UEFA A Elite Youth, prowadził zajęcia na kursach trenerskich PZPN i w latach 2015–2018 był trenerem monitorującym w Akademii Młodych Orłów. Założył, że przejdzie wszystkie szczeble od dołu, aż do kadry młodzieżowej; przyspieszonych kursów nie wybrał, bo, jak mówi, „świadomie wybrał dłuższą drogę”.
9 września 2016 roku został trenerem juniorów starszych Wisły, zastąpił Kazimierza Kmiecika. Warunki były skromne, dalsze wyjazdy odbywały się mikrobusem, ale nazwał tę pracę sportowym awansem. W 2017 roku mówił, że woli, by młodzi grali w pierwszej drużynie, nawet kosztem wyniku. Od lipca 2018 roku był asystentem w pierwszej drużynie: w czerwcu Maciej Stolarczyk wszedł do Wisły ze sztabem, w którym byli Jop i Radosław Sobolewski. Pracował potem także z Arturem Skowronkiem, a od listopada 2019 roku prowadził rezerwy. Stolarczyk nazywał go swoim „boiskowym kolegą”, którego zna od lat, i zabrał go do reprezentacji: w sierpniu 2020 roku do U17, a od października 2020 roku do czerwca 2022 roku do U21. Staż do licencji UEFA Pro odbył w CSKA Moskwa, gdzie oglądał dwa mecze i rozmawiał z Wiktorem Gonczarienką o taktyce i przygotowaniu fizycznym. W maju 2021 roku, po rozstaniu Wisły z Peterem Hyballą, asystował Kmiecikowi w ostatnim meczu sezonu w Gliwicach. Do lutego 2022 roku był w sztabie Wisły, m.in. u Adriana Guli, a od czerwca 2022 roku do kwietnia 2023 roku ze Stolarczykiem w Jagiellonii Białystok, gdzie prowadził drugą grupę, gdy treningi dzielono na dwie. W styczniu 2023 roku mówił, że chciałby kiedyś pracować w sztabie pierwszej reprezentacji Polski i spróbować sił za granicą.
W lipcu 2023 roku objął odrodzone rezerwy Wisły w IV lidze. Drużynę zbudowano prawie od podstaw, po 12 meczach miała 32 punkty. Jop opowiadał, że na wyjazdach rywale dają do dyspozycji tylko trzy piłki, by spowalniać grę, i że priorytetem jest rozwój zawodników, a nie przygotowanie do ligi. 3 grudnia 2023 roku, po zwolnieniu Radosława Sobolewskiego, poprowadził pierwszą drużynę jako tymczasowy trener: debiutem było wygrane 4:1 spotkanie Pucharu Polski ze Stalą Rzeszów. Vullnet Basha, którego Jop przywrócił do gry po kilku tygodniach poza składem, mówił, że od poniedziałku wprowadził nowe koncepty i zmienił sposób zakładania pressingu. Wygrał wszystkie trzy mecze, a potem został asystentem Alberta Rudé i Kazimierza Moskala.
24 września 2024 roku zastąpił zwolnionego Moskala. Wisła była wtedy w dolnej części tabeli 1. ligi. Na pierwszej konferencji powiedział, że chce w sztabie asystentów, którzy mówią, co myślą, a nie kiwają głową jak „piesek w samochodzie”. Wisła skończyła sezon zasadniczy na czwartym miejscu, ale 29 maja 2025 roku przegrała u siebie 0:1 półfinał baraży z Miedzią Legnica. Prezes Jarosław Królewski zdecydował, że Jop zostaje.
W sezonie 2025/2026 Wisła niemal przez cały czas prowadziła w 1. lidze. Po przegranych barażach pierwszym ruchem klubu było sprowadzenie Juliusa Ertlthalera, a w zespole został też Ángel Rodado. 8 maja 2026 roku Wisła pokonała Chrobrego Głogów 2:0 i na dwie kolejki przed końcem zapewniła sobie awans po czterech latach w 1. lidze. 24 maja 2026 roku wygrała ostatni mecz z Pogonią Siedlce 2:0 i zakończyła rozgrywki jako mistrz 1. ligi. W pierwszej drużynie dał miejsce m.in. Letkiewiczowi, Kutwie, Krzyżanowskiemu, Dudzie i Kuziemce. Tłumaczył to częściowo finansami klubu: woli zaryzykować młodym piłkarzem niż transferem bez gwarancji; w sierpniu 2026 roku prezes publicznie domagał się jednak większego ryzyka przy zmianach i dawaniu szans. Do sztabu na Ekstraklasę ściągnął Erica Lirę Fernándeza, którego znał z pracy z Rudé; docenia w nim to, że „robi wszystko dla zespołu”, a indywidualne ambicje ma zawsze dalej. 26 lipca 2026 roku Jop debiutował w Ekstraklasie meczem z GKS-em Katowice. Od pierwszej pracy w Wiśle do samodzielnego prowadzenia pierwszej drużyny minęło osiem lat.
Jop chce, żeby Wisła grała proaktywnie. Po awansie opisywał jej tożsamość jako dużo wysokiego pressingu, szybkie przejście do ataku po odbiorze i zwarty blok z agresywnością w obronie, a w ataku pozycyjnym posiadanie piłki i budowanie akcji od bramkarza. Mówi, że można grać w niskim bloku i być proaktywnym, a bronienie zaczyna się od napastnika. Nie chce stylu Diego Simeone opartego na wyczekiwaniu na błąd rywala. Woli wynik 5:4 od 1:0, ale zespół ma jednocześnie nie tracić bramek. W Ekstraklasie ustawia drużynę z czterema obrońcami, najczęściej w 4-2-3-1.
Jako były stoper przywiązuje wagę do pojedynków jeden na jednego i gry głową, które uważa w polskiej lidze za zaniedbane. Uczy, jak skracać dystans, kiedy zaatakować i jak wejść ciałem, najpierw na materiałach wideo, potem na treningu, i przekonuje, że bez gry jeden na jednego nie ma skutecznego pressingu zespołowego. Pracę selekcjonera młodzieżowego opisuje jako obserwację, selekcję i pracę w deficycie czasu, w której wideo musi być krótkie i zrozumiałe.
Dane i analizy odgrywają w jego pracy dużą rolę. Sztab korzysta z platformy opartej na Wyscoucie, ale Jop uważa, że piłkarzom trzeba przekazywać tylko to, co najważniejsze: jego odprawy trwają najwyżej kwadrans. Ważne są u niego stałe fragmenty gry, w których pomagają Alan Uryga i Wiktor Biedrzycki, mocni w grze głową.
W szatni stawia na sprawiedliwość i szczerość. Rozmawia z każdym, także z zawodnikiem, który jest poza kadrą meczową, i mówi, że nikomu nie zamyka drogi do składu, ale nikomu też nie gwarantuje gry. Jako piłkarz nie znosił „ładnych, okrągłych słów” o tym, że trener na niego liczy, z których nic nie wynikało, i dziś mówi zawodnikom prawdę. Byli piłkarze opisują go jako spokojnego i opanowanego; jego ojciec mówił o nim to samo już w 2005 roku. Jop rzadko udziela wywiadów („najczęściej odmawiam”) i woli, żeby przemawiała praca.
„Ja jestem zwolennikiem zdecydowanie proaktywności, atakowania, gry widowiskowej. I też wolę zdecydowanie zrobić wynik 5:4, niż 1:0.” (Interia, rozmowa ze stycznia 2026)
80
meczów
1,96
punktu na mecz
46
zwycięstw · 19 remisów, 15 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od września 2024od 1 ligi do Ekstraklasy | od 1 ligi do Ekstraklasy | 80 | 46-19-15 | 1,96 | |
| 20231 liga | 1 liga | 3 | 3-0-0 | 3,00 | |
| 2021Ekstraklasa | Ekstraklasa | 1 | 1-0-0 | 3,00 |
sobota, 24 października · Ekstraklasa, 12. kolejka
sobota, 31 października · Ekstraklasa, 13. kolejka





