Manchester United zmierzy się z Liverpoolem, Borussia Dortmund podejmie Tottenham, Valencia powalczy z Athletikiem Bilbao. Już w 1/16 finału odpadło Napoli. „Puchar pocieszenia”, jak wielu kibiców zwykło nazywać drugie najważniejsze rozgrywki w Europie, w trwającym sezonie wcale nie będzie jedną z wielu alternatyw na zagospodarowanie czwartkowego wieczoru.Już w 1/16 finału Ligi Europy zmierzyły się ze sobą Porto i BVB, a więc dwóch pretendentów do końcowego tryumfu. Jednak, jak się okazuje, był to dopiero przedsmak tego, co zobaczymy w kolejnej rundzie. Zanim przejdziemy do podsumowania minionego czwartku, warto zobaczyć wszystkie pary, jakie przyjdzie nam oglądać w 1/8 finału.
http://i67.tinypic.com/rh4sps.png
Samo zestawienie drużyn, które będą ze sobą rywalizowały w trwającej kampanii, nie może przejść bez echa. Manchester United, Borussia Dortmund, Valencia czy Bayer Leverkusen to etatowi bywalcy Ligi Mistrzów. Wcale nie gorzej wygląda lista reszty zespołów. Liverpool, Tottenham, Villarreal, Fenerbahce, Lazio czy broniąca tytułu Sevilla to nie chłopcy do bicia.
Czy mamy w Lidze Europy faworyta? Jedno jest pewne – z liczby mocnych zespołów cieszą się nie tylko fani, ale również bukmacherzy, który za błędne wytypowanie końcowego zwycięzcy wzbogacą się na tej pierwszej grupie. Tegoroczne zestawienie warto porównać z poprzednimi latami, aby w całości ujrzeć skalę sytuacji.
Niektórzy uczestnicy 1/8 finału LE w ostatnich pięciu sezonach:
2014/2015: Inter, Roma, Napoli, Sevilla, Wolfsburg
2013/2014: Juventus, Tottenham, Sevilla, Lyon, Porto
2012/2013: Chelsea, Inter, Benfica, Tottenham, Lazio
2011/2012: Manchester United, Manchester City, Schalke, Atletico, Valencia
2010/2011: Paris Saint-Germain, Manchester City, Liverpool, Porto, Bayer Leverkusen
Nietrudno zauważyć, że zespoły przewijające się w ostatnich latach przez Ligę Europy to nie tylko stali bywalcy Ligi Mistrzów, ale również mistrzowie najlepszych lig. Jeżeli do zestawienia dodamy kampanię 2015/2016, ujrzymy w niej wcześniejszych bądź późniejszych mistrzów: Francji, Włoch, Anglii i Niemiec i Hiszpanii, a więc wszystkich pięciu najsilniejszych lig Starego Kontynentu!
Mistrz rzeczonych rozgrywek ma okazję wygrać również Superpuchar Europy, mierząc się w finale ze zwycięzcą Ligi Mistrzów. Najlepszym argumentem za istotną wagą tego spotkania jest fakt, że ostatnie, a więc hiszpańskie, starcie Barcelony z Sevillą wybrane zostało najlepszą batalią 2015 roku! Ponadto nowe przepisy mówią, że zwycięzca LE ma zapewniony udział w kolejnej edycji LM, co dodatkowo zwiększa prestiż rozgrywek.











