Siódma kolejka angielskiej Premiership będzie przebiegać pod znakiem spotkań gigantów z ligowymi słabeuszami. Rozgrywki są bardzo nietypowo podzielone. Osiem spotkań zostanie rozegranych w sobotę oraz po jednym w niedzielne popołudnie i poniedziałkowy wieczór.
Kolejkę otwiera spotkanie między Evertonem i Portsmouth. Ekipa Daivda Moyesa już dawno zapomniała o dwóch porażkach na początku sezonu, lecz wciąż gra niestabilnie. W ostatniej kolejce „Toffes” bez problemu odprawili z kwitkiem Blackburn Rovers, jednak wcześniej niespodziewanie przegrali z mocnym Fulhamem. Ich rywal spisuje się poniżej wszelkich oczekiwań. W sześciu ostatnich meczach klub nie zdobył nawet punktu i przeszedł niechlubnie do historii jako zespół z najgorszym ligowym początkiem. Posada trenera „Pompey’s” Paula Harta wisi na włosku i jeśli nie uda mu się wygrać na macierzystym stadionie, może pożegnać się ze stanowiskiem. Dla obu teamów jest to ważna konfrontacja. Everton chce przełamać passę słabej postawy na wyjazdach, a Portsmouth wywalczyć pierwsze punkty. Jeśli gościom uda się wygrać, to będzie to ich pierwsze zwycięstwo nad „Pompey’s” na ich stadionie od stycznia 2006 roku. W sześciu sobotnich spotkaniach rozrywanych od godziny 16:00 najciekawiej zapowiada się potyczka Wigan z Chelsea. Bilans ostatnich trzech starć gospodarzy nie wygląda zbyt dobrze. Zaledwie jedno zwycięstwo i dwie porażki, w tym jedna bolesna, bo aż 0:4, z innym zespołem z Londynu – Arsenalem. Natomiast zespół Carlo Ancellotiego spisuje się bez zarzutu. W sześciu potyczkach londyńczycy zainkasowali komplet punktów i zasłużenie obejmują fotel lidera Premiership. Jednak Chelsea miała spore problemy ze słabszymi drużynami, Hull czy Stoke, i dzięki sporemu szczęściu udawało im się z nimi wygrać. Dlatego podopieczni Roberto Martineza nie są wcale na straconej pozycji i dzięki przewadze własnego stadionu mogą pokusić się o małą sensację.
O niespodziance nie może być mowy w spotkaniu z cyklu wielki kontra mały, czyli Liverpoolu z Hull City. „The Reds” tracą do prowadzącej Chelsea aż sześć punktów i nie mogą sobie pozwolić już na więcej potknięć. Co prawda w minionym sezonie „Tygrysom” na New Anfield udało się wywieźć punkt, jednak nie przypominają oni tamtego zespołu. Jeśli Rafa Benitez myśli dalej o walce o tytuł, jego drużyna musi pokonać niezbyt wymagającego rywala. Prosty mecz i pewne trzy punkty czekają na Manchester United, który wybiera się do Stoke. „Czerwone Diabły” mocno depczą po piętach „The Blues” i po wpadce z Burnley kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Zapewne sir Alex Ferguson wyciągnął wnioski po tej zaskakującej porażce i tym razem nie pozwoli sobie na zlekceważenie ligowego słabeusza. Z wywalczeniem trzech punktów nie będą miały problemu również ekipy Tottenhamu Hotspur i Aston Villi. Rozdrażniony ostatnią porażką z Chelsea zespół z Londynu będzie gościł na White Hart Lane beniaminka z Burnley, natomiast ekipa Martina O’Neilla wybiera się do Blackburn.
Sobotnie zmagania będą kończyły derby Londynu, w których zmierzą się jedenastki Fulham i Arsenalu. Rozgoryczony porażką z Manchesterem City 2:4 team Arsene’a Wengera w minionej kolejce rozgromił u siebie Wigan 4:0. Jednak „Kanonierom” nie wychodzą mecze na wyjeździe, dwa ostatnie przegrali. Ich rywal zza miedzy gra w kratkę. „Cottager’s” potrafili wygrać z Evertonem, by w następnej kolejce dać się pokonać beniaminkowi z Wolverhampton. Arsenal, podobnie jak Liverpool nie może sobie pozwolić na kolejne potknięcie i zapewne będzie chciał wygrać to spotkanie.









