Wieczysta Kraków poległa w Legnicy na zakończenie niedzielnych zmagań w Betclic 1.Lidze. Beniaminek ligi nie wygrał po zatrudnieniu Gino Lettieriego. Goście byli blisko wywalczenia punktu, lecz do zespołu Janusza Niedźwiedzia należał ostatni cios w tej rywalizacji. Czy była potrzebna zmiana trenera w klubie z Małopolski?
Potężny falstart
Wieczysta Kraków nie wystartowała do wyścigu o PKO BP Ekstraklasę z nowym trenerem. Włoski szkoleniowiec poprowadził beniaminka w trzech spotkaniach i ani razu nie zdobył kompletu punktów. Z GKS-em Tychy i Pogonią Grodzisk Mazowiecki wydawało się, że kurs jest obrany ku wygranej, ale mecze nie kończyły się po myśli ekipy z Małopolski. Miedź Legnica nie powieliła sytuacji z poprzednich kolejek i nie pozwoliła na gonienie wyniku choćby przez chwilę.
Brak punktów przekłada się na ligową tabelę, która nie prezentuje się tak dobrze jak przed zatrudnieniem Gino Lettieriego. Wieczysta Kraków plasowała się na 2. miejscu w tabeli pomimo wpadki w ostatnim meczu Przemysława Cecherza z Odrą Opole. Jeżeli Śląsk Wrocław i Pogoń Grodzisk Mazowiecki wygrają swoje poniedziałkowe spotkania, to podopieczni włoskiego trenera będą tracić siedem i pięć punktów do drugiej i trzeciej drużyny ligi.
Obrona, obrona i jeszcze raz obrona!
Przemysław Cecherz pozostawił po sobie obronę, która na tle pierwszoligowych rywali widniała jako jedna z lepszych. Defensywa Wieczystej Kraków plasowała się w czołówce po 12 kolejkach z 14 straconymi golami.
Po trzech meczach z nową miotłą jest gorzej w tej statystyce, która kosztuje bardzo dużo. Gino Lettieri stracił po trzy gole w każdym ze spotkań. W ten sposób licznik dobił do 23 straconych bramek i obrona jest już ligowym średniakiem, a nie czołówką. Włoski szkoleniowiec musi poukładać szyki obronne i to w tempie natychmiastowym.
Mental? Element do poprawy
Gino Lettieri musi poprawić na już prowadzenie meczów, bo Wieczysta Kraków ma problemy z utrzymaniem korzystanego rezultatu pod wodzą nowego trenera. W Tychach dwukrotnie na prowadzenie wychodzili jego podopieczni, ale udało się wywieźć tylko remis po straconym golu w 8. minucie doliczonego czasu gry. Dla wzburzenia tego bólu związanego z utratą punktów należy podkreślić, że Rafa Lopes wyprowadził na 3:2 swoją drużynę w 90. minucie.













