
Nieustępliwy defensywny pomocnik od wślizgów: w Zawiszy usłyszał, że jest za niski, a z III ligi doszedł na mundial 2018.
Urodził się 21 września 1992 roku w Bydgoszczy i dorastał w Śródmieściu. Po rozwodzie rodziców mieszkał z bratem, a później u babci. Gdy miał około ośmiu lat, ojciec zabrał obu synów na pierwszy trening Zawiszy Bydgoszcz. Brat skończył z piłką mniej więcej jako piętnastolatek, Jacek grał dalej.
W juniorach Zawiszy prowadził go między innymi Robert Tomczak, a jego rocznik doszedł do ćwierćfinału mistrzostw Polski juniorów. Po przejściu do seniorów usłyszał, że jest za niski, i w pierwszym zespole Zawiszy nigdy nie zadebiutował.
Odszedł do trzecioligowej Victorii Koronowo. Dostawał tam 200 złotych miesięcznie i dorabiał przy taśmie, a przez pewien czas myślał, żeby śladem ojca wyjechać do pracy za granicę i rzucić piłkę. W Koronowie prowadził go Zbigniew Stefaniak, który woził go na treningi i przy którym zaczął się szybciej rozwijać. Góralski mówi, że wiele mu zawdzięcza.
Po krótkim pobycie w Błękitnych Gąbin trafił w 2011 roku do Wisły Płock, grającej wtedy poza Ekstraklasą. Jesienią uchodził za jedno z odkryć rundy, ale w meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza uszkodził więzadła prawego kolana. Po operacji czekało go około pół roku przerwy.
W Płocku pracował z Marcinem Kaczmarkiem, u którego rozegrał blisko sto meczów i stawiał pierwsze kroki w zawodowej piłce seniorskiej. W testach wydolnościowych był najlepszy w zespole, więc trener uczył go biegać mądrzej: mniej sprintów, więcej trafnego ustawienia. Kiedy na treningu, w grze w siatkonogę, rzucił się szczupakiem i złamał nos na bandzie reklamowej, grał dalej i odrzucił maskę, bo ograniczała mu widoczność.
Latem 2015 roku zadzwonił do niego Michał Probierz i ściągnął go do Jagiellonii Białystok. Góralski miał w kontrakcie kwotę odstępnego 100 tysięcy euro i, jak sam mówi, niewielu chętnych. Stefaniak, który wcześniej pracował z Probierzem w Widzewie, doradził mu krótko: „jedź i podpisuj”. W pierwszych tygodniach w Białymstoku złamał rękę w sparingu i odmówił założenia gipsu. W Ekstraklasie zadebiutował w lipcu 2015 roku. Media nazywały go „piranią” i „pitbullem”, choć te przydomki przylgnęły do niego jeszcze w Płocku. On sam wolał, gdy koledzy mówili na niego „Góral”.
Latem 2016 roku chciał go Gaziantepspor, a Góralski był już nastawiony na przeprowadzkę do Turcji. Probierz zablokował transfer i po konflikcie odesłał go do rezerw, które grały w III lidze. W pierwszym składzie znów wyszedł w ósmej kolejce i do końca sezonu był filarem drużyny, która zdobyła wicemistrzostwo Polski. W rankingu iGol.pl najlepszych środkowych pomocników sezonu 2016/17 zajął pierwsze miejsce. Na urodziny dostał od Probierza kajdanki, żeby już nie myślał o odejściu. 29 czerwca 2017 roku zadebiutował w europejskich pucharach, w wygranym 1:0 meczu eliminacji Ligi Europy z Dinamem Batumi.
1 sierpnia 2017 roku podpisał trzyletni kontrakt z Łudogorcem Razgrad i dostał numer 44. W Bułgarii dwa razy zdobył mistrzostwo kraju, wywalczył Superpuchar i grał w trzech edycjach Ligi Europy. Po mundialu 2018 miał oferty z kilku krajów, między innymi od Derby County z Championship, ale ten transfer nie doszedł do skutku.
W styczniu 2020 roku przeszedł do Kajratu Ałmaty. Przed decyzją radził się selekcjonera Jerzego Brzęczka, który wolałby, żeby został w Europie. Góralski otwarcie przyznaje, że przekonały go pieniądze i chęć zabezpieczenia się na czas po karierze. Już w pierwszym sezonie Kajrat zdobył mistrzostwo Kazachstanu, pierwsze od 16 lat. Pracował tam z trenerem Aleksiejem Szpilewskim, a z czasem został kapitanem zespołu.
Na początku 2021 roku w sparingu Kajratu z Ruchem Brześć zerwał więzadło krzyżowe przednie. Prezydent klubu Kajrat Boranbajew pozwolił mu leczyć się w Polsce i pokrył koszty. W tym samym roku Kajrat zdobył Puchar Kazachstanu, a Góralski zagrał z nim w fazie grupowej Ligi Konferencji. W czerwcu 2022 roku, gdy klub miał kłopoty finansowe, zrzekł się części wynagrodzenia i odszedł jako wolny zawodnik.
Wypatrzył go dyrektor sportowy VfL Bochum Sebastian Schindzielorz, który oglądał go w meczach reprezentacji. Zaraz na początku przygotowań do sezonu Góralski dostał na treningu piłką w oko i odkleiła mu się siatkówka. Przeszedł kilka operacji. Po latach przyznał, że stracił wzrok w tym oku, a już po pierwszej operacji chciał kończyć karierę. W Bundeslidze zadebiutował przeciwko Bayernowi Monachium, potem zagrał z SC Freiburg, ale kolejne urazy mięśniowe zatrzymały go na wiele tygodni. Wiosną 2023 roku nie zagrał ani razu, a 10 sierpnia 2023 roku rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.
Wiedział już, że przez problemy z okiem i kolanem nie wróci na najwyższy poziom. Miał propozycje z Kazachstanu, Górnika Zabrze, Cracovii i Wisły Kraków, ale pod koniec sierpnia 2023 roku wybrał trzecioligową Wieczystą Kraków. Po telefonie od Sławomira Peszki dogadali się w kwadrans, na trzyletni kontrakt. W maju 2024 roku Wieczysta awansowała do II ligi, a w ciągu trzech sezonów przeszła drogę z III ligi do Ekstraklasy. Góralski ostatnie mecze zagrał jesienią 2025 roku w I lidze. W styczniu 2026 roku klub pozwolił mu szukać nowego pracodawcy, a jego umowa wygasła 30 czerwca 2026 roku.
Zakończenie kariery ogłosił 4 września 2026 roku nagraniem ze stadionu Wisły Płock: „Piłka nożna dała mi więcej, niż mogłem sobie wymarzyć jako chłopak z Bydgoszczy”. Później mówił o dziesięciu poważnych operacjach, w tym sześciu na kolana, bark i kostkę. Od września 2026 roku jest skautem Wisły Płock i szuka dla niej młodych talentów.
Defensywny pomocnik, który odbierał piłkę przede wszystkim wślizgami. Starał się celować w piłkę, a nie w nogi rywala, więc jego wejścia często wyglądały groźnie, a były czyste. Dobrze czytał grę i po odbiorze potrafił od razu zacząć akcję, a częste odbiory w środku pola zamieniały się w kontry.
Wyróżniała go wydolność. U Probierza zrobił duży postęp taktyczny. Nie był już tylko ryglem przed obroną, częściej grał do przodu, włączał się do ataku i uderzał z dystansu. W reprezentacji przejmował zadania defensywne, dzięki czemu Grzegorz Krychowiak mógł grać wyżej.
Sam mówił, że gra „jak dzikus”: idzie do każdej piłki i nie umie trenować na pół gwizdka. Ta agresja przynosiła mu wiele żółtych kartek i, jak przyznawał, kontuzji. Bochum przedstawiało go jako „Malochera”, czyli harującego pomocnika, a zarazem lidera.
Pierwsze powołanie dostał od Adama Nawałki. Zadebiutował 14 listopada 2016 roku w towarzyskim meczu ze Słowenią (1:1), jako zawodnik Jagiellonii. Na mundialu 2018 w Rosji nie wszedł na boisko w meczu z Senegalem, a z Kolumbią i Japonią grał od pierwszej do ostatniej minuty.
Jedynego gola dla reprezentacji strzelił 19 listopada 2019 roku na Stadionie Narodowym. W 81. minucie meczu eliminacji Euro 2020 ze Słowenią, po podaniu Kamila Grosickiego, dał Polsce zwycięstwo 3:2.
15 listopada 2020 roku w Reggio Emilia, w meczu Ligi Narodów z Włochami, wszedł po przerwie. Wkrótce po tym, jak sędzia nie odgwizdał faulu na Bartoszu Bereszyńskim, Góralski ostro wjechał wślizgiem w Andreę Belottiego, a potem złapał za szyję Lorenzo Insigne. Dostał żółtą kartkę, a kwadrans później drugą i wyleciał z boiska. Sam przyznaje, że za pierwszy faul powinien zobaczyć czerwoną kartkę.
Zerwane więzadło wykluczyło go z Euro 2020. 29 marca 2022 roku zagrał w finale baraży o mundial w Katarze ze Szwecją (2:0): dostał żółtą kartkę i zszedł w przerwie. Później opowiadał, że wyszedł na boisko na środkach przeciwbólowych z bolącą łydką, a po tym meczu przez dwa miesiące nie grał w klubie. Ostatni raz wystąpił w kadrze 14 czerwca 2022 roku przeciwko Belgii w Lidze Narodów. Mundial w Katarze stracił przez kontuzje w Bochum.
| Sezon | Klub | Rozgrywki | M | Min | Gole | Asysty |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 2025/2026Betclic 1 liga | Wieczysta Kraków | Betclic 1 liga | 13 | 668 | 0 | 0 |





