Po zwycięskich dla Widzewa derbach przyszedł czas na kolejne ligowe spotkanie. Do Łodzi przyjechał dobrze dysponowany w ostatnich tygodniach Górnik Zabrze. Podopieczni Daniela Myśliwca poszli za ciosem i dopisali sobie bardzo ważne trzy punkty w kontekście walki o utrzymanie.
Oprócz trzech punktów ważne jest także przełamanie poderbowej klątwy. W ostatnich latach widzewiacy bardzo często mieli problemy z meczami następującymi po spotkaniach o dużym ciężarze gatunkowym. Najświeższym przykładem jest listopadowy mecz z Lechem Poznań, po którym RTS zakończył rundę trzema ligowymi porażkami. Teraz jednak było inaczej – Widzew bardzo dobrze wszedł w mecz, otworzył wynik i mimo krótkiego fragmentu, w którym to Górnik przejął inicjatywę i złapał kontakt, wygrał.
Trzeba powiedzieć, że to zwycięstwo po prostu należało się Widzewowi. W „Sercu Łodzi” oglądaliśmy świetne spotkanie. Gospodarzom wychodziło na boisku wszystko i z całą pewnością można stwierdzić, że tak grający Widzew nie spadnie z ligi. Goście zaliczyli duży regres w porównaniu z wcześniejszymi ligowymi meczami. Być może jest to pokłosie problemów płacowych w klubie, które w ostatnich dniach ujrzały światło dzienne za sprawą Lukasa Podolskiego.
Świetna pierwsza połowa
Pierwsze 45 minut tego spotkania w wykonaniu czerwono-biało-czerwonych trzeba uznać za najlepszą połowę za kadencji Daniela Myśliwca. Widzew był energiczny, szybki i skuteczny, co sprawiło, że na przerwę piłkarze w czerwonych koszulkach schodzili z dwubramkowym prowadzeniem. Świetny występ zaliczył młodzieżowiec Antoni Klimek, który wpisał się na listę strzelców, otwierając wynik. Chwilę później mógł powiększyć swój dorobek strzelecki, ale po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki.
Wyróżnić trzeba także Juana Ibizę, który oprócz podwyższenia prowadzenia świetnie prezentował się w defensywie. Hiszpański stoper cały czas prezentuje równą formę i stał się podstawowym elementem układanki Daniela Myśliwca. Choć pierwsza połowa wyglądała imponująco, to po przerwie pojawiły się pewne problemy. Górnik przejął inicjatywę, strzelił kontaktowego gola i miał także kilka okazji do wyrównania. Na wyróżnienie zasługuje także interwencja Rafała Gikiewicza, który w bardzo efektowny sposób zatrzymał główkę Lukasa Podolskiego.
Wejście smoka
Mimo drobnych problemów w drugiej połowie Widzew zdołał podwyższyć prowadzenie i przypieczętować zwycięstwo. Pierwszy mecz w „Sercu Łodzi” zaliczył Noah Diliberto i świetnie przywitał się z licznie zgromadzoną łódzką publicznością. Francuz indywidualnym rajdem zakończył doskonałą kontrę Widzewa i uderzył w samo okienko bramki Bielicy. Diliberto dał tym samym mocny sygnał Danielowi Myśliwcowi i pokazał, że jest gotowy do gry od pierwszej minuty.











