Za nami już siódma kolejka ligi francuskiej. Kolejka, która rozpoczęła kalendarzową jesień, lecz na topie pozostaje wiosenny kolor zieleni. Wszystko to za sprawą rewelacyjnego Saint-Etienne, któremu zwycięstwo w setnych derbach Rodanu dało samodzielne prowadzenie w Ligue 1. Po drugiej stronie tabeli tłoczą się zespoły Lyonu, Auxerre i Lens, nie mogące w tym roku odkryć sekretu na zdobywanie punktów. Zaś na dobrą drogę ku czołówce wstąpiły PSG i OM. Wszystko to w siódmej serii spotkań!
Hegemonia OL przełamana
Hitem ostatniej kolejki był mecz Lyonu z Saint-Etienne. Każdy, kto obejrzał to sobotnie spotkanie, na pewno nie żałował spędzonego czasu. Nie zabrakło emocji, szybkich akcji, zwrotów sytuacji, a także niemałych kontrowersji. Trzeba przyznać, że sędzia, pan Antony Gautier, był jednym z głównych bohaterów sobotnich derbów. Wystarczy wspomnieć, że zwycięski gol dla SE padł po wolnym, którego być nie powinno, zaś jeden ze strzałów OL został w szesnastce zablokowany ręką, lecz wapna nie było. Skończyło się na 1:0, a strzelec zwycięskiej bramki (fantastyczny strzał w okienko), Dimitri Payet (aktualny lider klasyfikacji strzelców), został bohaterem jakże prestiżowej rywalizacji we Francji. „Zieloni” nie wygrali w lidze z OL od 1994 roku, zaś na Stade Gerland od 1993.
Dimitri Payet po raz drugi z rzędu graczem kolejki (fot. infopsg.com)
Mimo to, trzeba nadmienić, iż „Les Gones” rozegrali najlepszy mecz od początku sezonu, tyle że bramka gości sprawiała wrażenie zaczarowanej. Lyon zajmuje przedostatnie miejsce w lidze (niżej jest tylko beniaminek z Awinionu) i kibice, wywiesiwszy wielki transparent „Puel demission”, domagają się głowy trenera. Jednak po zakończonym spotkaniu prezes klubu, Jean-Michel Aulas, zwrócił się do fanów OL, by byli cierpliwi. Nasuwa się pytanie: jak długo?
Niechlubny rekord ustanowiony
Sąsiadem siedmiokrotnego mistrza Francji na dnie tabeli jest absolutny chłopiec do bicia tego roku, Arles-Avignon. Przegrywając z Montpellier 3:1, ustanowili nowy rekord, gdyż żaden z beniaminków Ligue 1 nie miał tak fatalnego rozpoczęcia sezonu. 16 goli straconych i tylko trzy strzelone mogą wskazywać, że drużyna z Awinionu w każdym spotkaniu jest tylko tłem dla przeciwników. Nic bardziej mylnego. Na Stade de la Mosson pokazali bardzo przyzwoity kawałek futbolu. Cóż z tego, jeżeli szczęście nie chce dopomóc. Przy stanie 0:0 piłka trafiła w słupek, zaś gdy trzeba było odrabiać straty, sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki. A mogło być 2:2. Zamiast tego charakter pokazali gospodarze, gdy strzelili gola, grając w osłabieniu. Fantastyczny mecz w sobotę rozegrał napastnik gospodarzy Olivier Giroud, strzelec dwóch bramek. „Le Pallade” wyjątkowo potrzebowali poprawy nastroju po poprzednich dwóch porażkach, a w tym sezonie najlepszym sposobem na to jest mecz z Arles.
Z letargu przebudziła się drużyna Marsylii. Po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad Arles przyszła pora na silniejszego rywala, którym było Sochaux. Najpierw pomogło szczęście, gdyż Taye Taiwo chciał dośrodkowywać, a nie strzelać na bramkę. Potem jednak przypadku już nie było. Duży udział przy bramce miał, powracający po kontuzji, Loic Remy. Między innymi z jego powodu można oczekiwać renesansu formy na Stade Velodrome. Z bardzo dobrej strony pokazał się również Andre-Pierre Gignac, a jeżeli dodać do tego jeszcze Mathieu Valbuenę, to możemy spodziewać się od „Les Phoceens” wielkich rzeczy i w lidze, i na europejskiej arenie.
Tegorocznym przeciwieństwem marsylczyków stała się Tuluza. Piłkarze tego zespołu zatracili ostatnio zmysł do wygrywania, którego nie brakowało im w pierwszych czterech kolejkach. Na Stade de Toulouse znów musieli gonić wynik. O ile z „Zielonymi” im nie wyszło, to Obraniak i spółka nie utrzymali prowadzenia do końca meczu. Gola dla Lille strzelił Gervinho, zdobywając tym samym już trzecią bramkę w sezonie. Jednak indywidualna akcja Antoine’a Devaux uratowała remis dla TFC. Warto wspomnieć, że jak dziecko ograny został reprezentant kraju, Adil Rami. Mimo remisu, Tuluza utrzymała się na podium ligowej stawki, zaś „Les Dogues” nie podtrzymali serii zwycięstw, co nie zmienia, iż obok Stade Rennes pozostają bez porażki.
Rennes jest w gazie, Auxerre znów bez zwycięstwa
Klub z Tuluzy spadł na trzecie miejsce, a to zasługa coraz lepiej grającej drużyny z Rennes. „Czerwono-czarni” ograli na wyjeździe Niceę i przez dwie godziny po zakończeniu meczu mogli cieszyć się z fotela lidera, a ostatecznie wylądowali tuż za plecami Saint-Etienne. Zwycięstwo na Lazurowym Wybrzeżu zapewniły im bramki Dalmat i Montano, dla gości pięknym, technicznym strzałem bramkę zdobył nowy nabytek „Orląt”, Danijel Ljuboja. Okazuje się, że strata takiego zawodnika jak Jimmy Briand, nie zaszkodziła drużynie, która w tym sezonie może bić się o najwyższe cele.
Nie mogą tego powiedzieć o sobie piłkarze Auxerre. Mimo że wygrzebali się ze strefy spadkowej, to zawdzięczać to mogą jedynie fatalnej postawie sąsiadów z tabeli. Remis u siebie 2:2 z Nancy na pierwszy rzut oka nie wydaje się być złym wynikiem, lecz trzeba wspomnieć, iż po jedenastu minutach było 2:0 dla gospodarzy. To nie pierwszy raz w tym sezonie, gdy AJA traci swoje prowadzenie na Stade d’Abbe Deschmps. Równie gościnni byli dla Lorient i Caen. Ich trener, Jean Fernandez, otwarcie mówi, że nie martwi się o swój zespół w Lidze Mistrzów (w tym tygodniu podejmą u siebie Real Madryt), lecz o to, jak poradzą sobie w lidze. Na razie zajmują 17. pozycję i nic nie wskazuje na to, że ten rok będzie tak udany, jak poprzedni.
Czy Lens utraciło swoją twierdzę?
Na zakończenie siódmej serii spotkań Lens gościło na Stade Felix Bollaert zdobywców Pucharu Francji, Paris Saint-Germain. Mecz mógł się podobać, był prowadzony w dobrym tempie bez większej przewagi którejś z drużyn. Nie przeszkodziło to jednak wywieźć paryżanom trzy punkty. Zwycięstwo 2:0 było ich pierwszym w lidze na wyjeździe. Drużynę poprowadził do zwycięstwa Brazylijczyk, Nene, odrywając kluczową rolę przy obu bramkach. Nie zabrakło kontrowersji. Przy stanie 1:0 w sytuacji sam na sam znalazł się napastnik RCL, Issam Jemaa, lecz arbiter odgwizdał spalonego, którego nie było. PSG wspięło się na piątą pozycję, zaś „Złocisto-krwiści”, którzy nie są w stanie jak dotychczas zdobyć u siebie trzech punktów, uplasowali się na początku strefy spadkowej. Chyba najgorętsza publiczność we Francji przestała być ich atutem.
Beniaminek z patentem na najlepszych
Girondins Bordeaux pojechało nad północne wybrzeże, by spotkać się z pogromcą czołowych drużyn zeszłego sezonu. Beniaminek z Caen zdążył już w tym sezonie pokonać Marsylię i Lyon. Całej puli punktów nie zdołali zdobyć z nimi także drużyny Montpellier i Auxerre i podobnie było w sobotę. „Żyrondystom” nie pomogło niedawne zwycięstwo nad OL i musieli się pogodzić z bezbramkowym rezultatem w Normandii. Niewiele brakowało, a nie wywieźliby nawet punktu. Na ich szczęście instynktowną interwencją popisał się Cedric Carrasso. Drużyna z północy Francji plasuje się tuż za podium Ligue 1, tymczasem Bordeaux wciąż okupuje środkowe rejony tabeli.
W pozostałych meczach Monaco przegrało na wyjeździe z Lorient 2:1 i była to pierwsza porażka drużyny z Księstwa, a beniaminek z Brestu pokonał na własnym boisku 1:0 Valenciennes. Warto wspomnieć, iż było to trzecie z rzędu zwycięstwo Stade Brest i czwarty mecz bez straconej bramki. Duża w tym zasługa golkipera gospodarzy, Elany, który obronił rzut karny. Za tydzień kolejne emocje, a w ciągu tygodnia będzie można śledzić francuskie kluby w LM i LE.
Gracz kolejki: Dimitri Payet
Mimo tego, że kilku graczy zasługiwało na to wyróżnienie to jednak w tej kolejce najtrudniejszą rzecz ze wszystkich zrobił Payet. Strzelił on przepiękną bramkę z rzutu wolnego, dając do tego wygraną swojej drużynie nad Lyonem na Stade Gerland, pierwszy raz od 1993 roku. Napastnik potwierdził, że jest w wyśmienitej dyspozycji od początku sezonu.
Za nami już siódma kolejka ligi francuskiej. Kolejka, która rozpoczęła kalendarzową jesień, lecz na topie pozostaje wiosenny kolor zieleni. Wszystko to za sprawą rewelacyjnego Saint-Etienne, któremu zwycięstwo w setnych derbach Rodanu dało samodzielne prowadzenie w Ligue 1. Po drugiej stronie tabeli tłoczą się zespoły Lyonu, Auxerre i Lens, nie mogące w tym roku odkryć sekretu na zdobywanie punktów. Zaś na dobrą drogę ku czołówce wstąpiły PSG i OM. Wszystko to w siódmej serii spotkań!
Hegemonia OL przełamana
Hitem ostatniej kolejki był mecz Lyonu z Saint-Etienne. Każdy, kto obejrzał to sobotnie spotkanie, na pewno nie żałował spędzonego czasu. Nie zabrakło emocji, szybkich akcji, zwrotów sytuacji, a także niemałych kontrowersji. Trzeba przyznać, że sędzia, pan Antony Gautier, był jednym z głównych bohaterów sobotnich derbów. Wystarczy wspomnieć, że zwycięski gol dla SE padł po wolnym, którego być nie powinno, zaś jeden ze strzałów OL został w szesnastce zablokowany ręką, lecz wapna nie było. Skończyło się na 1:0, a strzelec zwycięskiej bramki (fantastyczny strzał w okienko), Dimitri Payet (aktualny lider klasyfikacji strzelców), został bohaterem jakże prestiżowej rywalizacji we Francji. „Zieloni” nie wygrali w lidze z OL od 1994 roku, zaś na Stade Gerland od 1993.
Dimitri Payet po raz drugi z rzędu graczem kolejki (fot. infopsg.com)
Mimo to, trzeba nadmienić, iż „Les Gones” rozegrali najlepszy mecz od początku sezonu, tyle że bramka gości sprawiała wrażenie zaczarowanej. Lyon zajmuje przedostatnie miejsce w lidze (niżej jest tylko beniaminek z Awinionu) i kibice, wywiesiwszy wielki transparent „Puel demission”, domagają się głowy trenera. Jednak po zakończonym spotkaniu prezes klubu, Jean-Michel Aulas, zwrócił się do fanów OL, by byli cierpliwi. Nasuwa się pytanie: jak długo?
Niechlubny rekord ustanowiony
Sąsiadem siedmiokrotnego mistrza Francji na dnie tabeli jest absolutny chłopiec do bicia tego roku, Arles-Avignon. Przegrywając z Montpellier 3:1, ustanowili nowy rekord, gdyż żaden z beniaminków Ligue 1 nie miał tak fatalnego rozpoczęcia sezonu. 16 goli straconych i tylko trzy strzelone mogą wskazywać, że drużyna z Awinionu w każdym spotkaniu jest tylko tłem dla przeciwników. Nic bardziej mylnego. Na Stade de la Mosson pokazali bardzo przyzwoity kawałek futbolu. Cóż z tego, jeżeli szczęście nie chce dopomóc. Przy stanie 0:0 piłka trafiła w słupek, zaś gdy trzeba było odrabiać straty, sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki. A mogło być 2:2. Zamiast tego charakter pokazali gospodarze, gdy strzelili gola, grając w osłabieniu. Fantastyczny mecz w sobotę rozegrał napastnik gospodarzy Olivier Giroud, strzelec dwóch bramek. „Le Pallade” wyjątkowo potrzebowali poprawy nastroju po poprzednich dwóch porażkach, a w tym sezonie najlepszym sposobem na to jest mecz z Arles.
Mistrz wraca do gry, Tuluza się zacięła
Z letargu przebudziła się drużyna Marsylii. Po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad Arles przyszła pora na silniejszego rywala, którym było Sochaux. Najpierw pomogło szczęście, gdyż Taye Taiwo chciał dośrodkowywać, a nie strzelać na bramkę. Potem jednak przypadku już nie było. Duży udział przy bramce miał, powracający po kontuzji, Loic Remy. Między innymi z jego powodu można oczekiwać renesansu formy na Stade Velodrome. Z bardzo dobrej strony pokazał się również Andre-Pierre Gignac, a jeżeli dodać do tego jeszcze Mathieu Valbuenę, to możemy spodziewać się od „Les Phoceens” wielkich rzeczy i w lidze, i na europejskiej arenie.
Tegorocznym przeciwieństwem marsylczyków stała się Tuluza. Piłkarze tego zespołu zatracili ostatnio zmysł do wygrywania, którego nie brakowało im w pierwszych czterech kolejkach. Na Stade de Toulouse znów musieli gonić wynik. O ile z „Zielonymi” im nie wyszło, to Obraniak i spółka nie utrzymali prowadzenia do końca meczu. Gola dla Lille strzelił Gervinho, zdobywając tym samym już trzecią bramkę w sezonie. Jednak indywidualna akcja Antoine’a Devaux uratowała remis dla TFC. Warto wspomnieć, że jak dziecko ograny został reprezentant kraju, Adil Rami. Mimo remisu, Tuluza utrzymała się na podium ligowej stawki, zaś „Les Dogues” nie podtrzymali serii zwycięstw, co nie zmienia, iż obok Stade Rennes pozostają bez porażki.
Rennes jest w gazie, Auxerre znów bez zwycięstwa
Klub z Tuluzy spadł na trzecie miejsce, a to zasługa coraz lepiej grającej drużyny z Rennes. „Czerwono-czarni” ograli na wyjeździe Niceę i przez dwie godziny po zakończeniu meczu mogli cieszyć się z fotela lidera, a ostatecznie wylądowali tuż za plecami Saint-Etienne. Zwycięstwo na Lazurowym Wybrzeżu zapewniły im bramki Dalmat i Montano, dla gości pięknym, technicznym strzałem bramkę zdobył nowy nabytek „Orląt”, Danijel Ljuboja. Okazuje się, że strata takiego zawodnika jak Jimmy Briand, nie zaszkodziła drużynie, która w tym sezonie może bić się o najwyższe cele.
Nie mogą tego powiedzieć o sobie piłkarze Auxerre. Mimo że wygrzebali się ze strefy spadkowej, to zawdzięczać to mogą jedynie fatalnej postawie sąsiadów z tabeli. Remis u siebie 2:2 z Nancy na pierwszy rzut oka nie wydaje się być złym wynikiem, lecz trzeba wspomnieć, iż po jedenastu minutach było 2:0 dla gospodarzy. To nie pierwszy raz w tym sezonie, gdy AJA traci swoje prowadzenie na Stade d’Abbe Deschmps. Równie gościnni byli dla Lorient i Caen. Ich trener, Jean Fernandez, otwarcie mówi, że nie martwi się o swój zespół w Lidze Mistrzów (w tym tygodniu podejmą u siebie Real Madryt), lecz o to, jak poradzą sobie w lidze. Na razie zajmują 17. pozycję i nic nie wskazuje na to, że ten rok będzie tak udany, jak poprzedni.
Czy Lens utraciło swoją twierdzę?
Na zakończenie siódmej serii spotkań Lens gościło na Stade Felix Bollaert zdobywców Pucharu Francji, Paris Saint-Germain. Mecz mógł się podobać, był prowadzony w dobrym tempie bez większej przewagi którejś z drużyn. Nie przeszkodziło to jednak wywieźć paryżanom trzy punkty. Zwycięstwo 2:0 było ich pierwszym w lidze na wyjeździe. Drużynę poprowadził do zwycięstwa Brazylijczyk, Nene, odrywając kluczową rolę przy obu bramkach. Nie zabrakło kontrowersji. Przy stanie 1:0 w sytuacji sam na sam znalazł się napastnik RCL, Issam Jemaa, lecz arbiter odgwizdał spalonego, którego nie było. PSG wspięło się na piątą pozycję, zaś „Złocisto-krwiści”, którzy nie są w stanie jak dotychczas zdobyć u siebie trzech punktów, uplasowali się na początku strefy spadkowej. Chyba najgorętsza publiczność we Francji przestała być ich atutem.
Beniaminek z patentem na najlepszych
Girondins Bordeaux pojechało nad północne wybrzeże, by spotkać się z pogromcą czołowych drużyn zeszłego sezonu. Beniaminek z Caen zdążył już w tym sezonie pokonać Marsylię i Lyon. Całej puli punktów nie zdołali zdobyć z nimi także drużyny Montpellier i Auxerre i podobnie było w sobotę. „Żyrondystom” nie pomogło niedawne zwycięstwo nad OL i musieli się pogodzić z bezbramkowym rezultatem w Normandii. Niewiele brakowało, a nie wywieźliby nawet punktu. Na ich szczęście instynktowną interwencją popisał się Cedric Carrasso. Drużyna z północy Francji plasuje się tuż za podium Ligue 1, tymczasem Bordeaux wciąż okupuje środkowe rejony tabeli.
W pozostałych meczach Monaco przegrało na wyjeździe z Lorient 2:1 i była to pierwsza porażka drużyny z Księstwa, a beniaminek z Brestu pokonał na własnym boisku 1:0 Valenciennes. Warto wspomnieć, iż było to trzecie z rzędu zwycięstwo Stade Brest i czwarty mecz bez straconej bramki. Duża w tym zasługa golkipera gospodarzy, Elany, który obronił rzut karny. Za tydzień kolejne emocje, a w ciągu tygodnia będzie można śledzić francuskie kluby w LM i LE.
Gracz kolejki: Dimitri Payet
Mimo tego, że kilku graczy zasługiwało na to wyróżnienie to jednak w tej kolejce najtrudniejszą rzecz ze wszystkich zrobił Payet. Strzelił on przepiękną bramkę z rzutu wolnego, dając do tego wygraną swojej drużynie nad Lyonem na Stade Gerland, pierwszy raz od 1993 roku. Napastnik potwierdził, że jest w wyśmienitej dyspozycji od początku sezonu.