Niejeden kibic PKO Ekstraklasy na hasło Warta Poznań stwierdziłby, że to niepotrzebny klub w tej lidze. Nie mają stadionu, kibiców raczej garstka, piłkarze również czasami wykopani spod ziemi. Na co oni komu? „Zieloni” tym sposobem co roku dają pstryczka w nos wszystkim hejterom a to ściągnięciem Makany Baku, a to genialnym młodym umysłem na ławce trenerskiej, czyli Dawidem Szulczkiem. Tak to się kręci trzeci rok.
Pytanie, jak długo się to jeszcze będzie kręciło. Nic nie trwa wiecznie, a Warta Poznań choć tym razem nie była pierwszym kandydatem do spadku, to jednak jej los jest nieubłagany. Trzeba zmierzyć się z przeciwnościami losu i ponownie powalczyć o utrzymanie. Argumenty ku temu ma i choć punktowo wygląda to w tym momencie nie najlepiej, tak zaznaczamy, że „Warciarze” kadrowo wcale nie prezentują się tak słabo.
Biednemu wiatr zawsze w oczy
W tym momencie Warta ma sześć punktów i jest ostatnia z drużyn, które rozegrały wszystkie spotkania. Jeśli popatrzymy na jej wyniki, to o co najmniej dwóch spotkaniach możemy powiedzieć, że wstydem jest, że nie udało się zdobyć punktów w tych meczach. Co strasznie boli, były to mecze na własnym stadionie z Pogonią i Widzewem. Przy takiej liczbie sytuacji „Zieloni” muszą być bardziej bezwzględni, bo przytrafi się później jakiś rożny i Patryk Lipski wpakuje piłkę do siatki brzuchem. Po takim meczu Dawid Szulczek może wzruszyć ramionami i powiedzieć „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”, ale to jest zwykły pech.
Warta Poznań nie wykorzystuje swoich sytuacji
Trudno w to uwierzyć, że po pierwszej połowie meczu z Widzewem na tablicy wyników widniało 0:0. O ile w pierwszym sezonie Warty w ekstraklasie Mateusz Kuzimski strzelał bramki często z niesamowicie trudnych pozycji o strasznie małym prawdopodobieństwie zdobycia gola, tak teraz mamy wrażenie, że karma wraca. „Zieloni” nie wykorzystują banalnych sytuacji i zrobili z Henricha Ravasa bohatera meczu. Niestety jak sobie przypomnimy spotkanie z Pogonią, tam również zmorą okazał się bramkarz rywali – Dante Stipica. Warta Poznań powinna zacząć robić treningi strzeleckie razem z Lechem, bo obie drużyny pod względem wykończenia akcji są fatalne.
„Obraz rozmazany tak jak Fangor” – Warta Poznań gra lepiej, niż punktuje











