W Rosji znów Grzegorz Krychowiak stał się carem tamtejszej ligi


W kraju naszych wschodnich sąsiadów rozgrywa swój trzeci sezon, a ten jest niesamowity. Czy jest szansa, że poprowadzi zespół do podwójnej korony?

30 kwietnia 2021 W Rosji znów Grzegorz Krychowiak stał się carem tamtejszej ligi
wietrzneradio.com

"Krycha" w kraju, gdzie być może hokej jest traktowany na równi z piłką nożną, znów stał się "Panem Piłkarzem". Jego trzeci rok pobytu w Moskwie przypomina ten drugi, kiedy wszyscy zachwycali się kluczowym reprezentantem Polski. Choć niektórzy twierdzą, że najlepsze lata przeżył w Hiszpanii, to jednak trzeba pamiętać o tym, że dopiero w Lokomotiwie Moskwa stał się kimś więcej niż tak zwanym przecinakiem. Nie jest już tylko piłkarzem, który nosi fortepian, bez możliwości grania na nim. Wręcz przeciwnie, teraz to on daje koncerty, a w tym miesiącu to pewnego rodzaju symfonia.


Udostępnij na Udostępnij na

31-letni były zawodnik PSG prawdopodobnie doświadcza znów swoich wielkich dni. Poprzednia hiszpańska wersja tego czasu polegała na tym, że wszyscy zachwycaliśmy się jego umiejętnością gry w defensywie oraz inteligencją boiskową. Teraz obrona zeszła na dalszy plan. Aktualnie liczy się atak, a zwłaszcza forma strzelecka Polaka. Być może to właśnie teraz oglądamy najlepszą wersję naszej „szóstki” czy „ósemki”. Bo przecież Grzegorz Krychowiak w środku pola zagra wszędzie. Nawet jako rozgrywający, gdy trzeba.

Grzegorz Krychowiak i jego przełożenie na Lokomotiw

W każdym z trzech sezonów były zawodnik Sevilli był ważnym ogniwem w układance zarówno Jurija Siomina, jak i Marko Nikolicia. Z każdym sezonem rozgrywał dużą dawkę spotkań – powyżej 30 występów w sezonie.

Im dłużej gra w Rosji, tym też lepiej wyglądają jego wyniki strzeleckie. Można zaryzykować stwierdzenie, że dopiero w najlepszym możliwym wieku dla piłkarza potrafił rozwinąć swój talent ofensywny.

Takiej formy strzeleckiej nigdy nie spodziewalibyśmy się u zawodnika, który w Sevilli owszem był ważny, ale z innych powodów. Po piłkarzu, który w Anglii nie umiał pomóc utrzymać się West Bromwich Albion. Wreszcie po człowieku, który do klubu z Paryża trafił z przypadku. Patrząc na te dokonania, rodzi się więc pytanie, czy Grzegorz Krychowiak, dostając tak po tyłku od momentu odejścia z Hiszpanii, tyle się nauczył w poprzednich miejscach. Czy po prostu „Krycha” w Rosji odżył, a potem uwierzył?

Niesamowita forma reprezentanta Polski w tym sezonie szokuje w pozytywnym tego słowa znaczeniu jednak wszystkich. Owszem, człowiek z Mrzeżyna wyrobił już sobie markę w kraju Władimira Putina, zdobywając Puchar Rosji czy zostając wicemistrzem. Lecz to, co wyprawia od kilku tygodni, budzi respekt u każdego fana piłki nożnej.

Od połowy grudnia piłkarz Lokomotiwu Moskwa zaliczył dziewięć bramek i cztery ostatnie podania w dwunastu występach. Dwie bramki strzelił w zeszłą sobotę. Eksplozja formy więc jest niesamowita.

Można też dostrzec, że dobra dyspozycja Krychowiaka przekłada się na wyniki zespołu. Do końca ligi zostały jeszcze trzy kolejki, a drużyna Marko Nikolicia wciąż zachowuje szansę na tytuł mistrzowski. Choć strata do lidera, a więc Zenitu, wynosi pięciu punktów i może być niemożliwa do odrobienia, to przegonienie na koniec sezonu zespołu z Krasnodaru jest prawdopodobne. Tu stołeczna drużyna ma tyle samo oczek co tegoroczny uczestnik Ligi Mistrzów. Do tego pozostaje jeszcze możliwość sięgnięcia po krajowy puchar, bo zespół Polaków awansował do finału tych rozgrywek.

Jurij Siomin – on ulepił Krychowiaka na nowo

Jeśli komuś Grzegorz Krychowiak powinien w życiu dziękować, to rosyjski szkoleniowiec powinien być jednym z pierwszych w kolejności do uścisku dłoni przez Polaka. Właściwie jest jednym z trzech trenerów w jego karierze, którzy bezwarunkowo mu zaufali. Pierwszym był Etery w Sevilli, drugim Nawałka, a trzecim żywa legenda „Parowozów”. Idealną puentą tej wspaniałej współpracy był wpis Polaka, gdy już jego odnowiciel opuszczał klub.

Praca z Panem była czystą przyjemnością. Dziękuję za te dwa lata i życzę powodzenia w przyszłości.

Być może gdyby nie ten trener, który reprezentuje starą szkołę w przygotowaniu drużyny, to nie ujrzelibyśmy takiego Krychowiaka, jakiego wszyscy pamiętaliśmy. Zawodnika, który jest wybiegany. Jest doskonały pod względem kondycyjnym, nadrabiający znów braki techniczne swoją inteligencją. Wreszcie nie zobaczylibyśmy ewolucji – czyli bramek.

To on dostrzegł w Krychowiaku, a więc defensywnym pomocniku, zawodnika z potencjałem gry do przodu. Gdyby nie on, być może nigdy nie zobaczylibyśmy takiego oblicza swojej podpory w kadrze. Przecież reprezentacja Polski też jest beneficjentem tego nosa trenerskiego, bo od pewnego czasu częściej umiemy policzyć dobre akcje w kreacji gry właśnie „Krychy” niż Piotra Zielińskiego.

– Krychowiak gra zdecydowanie bardziej ofensywnie, wyżej. Muszę powiedzieć, że byłem sceptycznie nastawiony do jego umiejętności i możliwości kreowania gry. Wydawało mi się, że jest od tego, żeby przeciąć akcję i generalnie skupiać się na destrukcji. W Moskwie widzimy człowieka, który odżył. Gra do przodu, kreuje grę, strzela gole. Roznosi go energia. Takiego Krychowiaka chciałbym widzieć w reprezentacji Polski. (…) Jest w wybitnej dyspozycji – mówił swego czasu w Cafe Futbol Cezary Kowalski.

Ciekawą teorią był nawet fakt, że niektórzy eksperci piłkarscy i portale słabszej formy Polaka jesienią dopatrywały się właśnie w zmianie trenera. Wielu przecież twierdziło, że właśnie to staromodne przygotowanie fizyczne jest kluczem dla reprezentanta naszego kraju, a serbski szkoleniowiec nie umiał tego zapewnić. Jednak ta diagnoza jest już nieaktualna. Teraz to najlepszy piłkarz kwietnia w Rosji.

Grzegorz Krychowiak oczami Rosjan

Gdy w Polsce odbywała się debata, czy jest jeszcze sens grania byłego piłkarza PSG w kadrze, to w rosyjskiej lidze wszyscy byli zdziwieni. Tam nikt nie kwestionuje jego pozycji. On już rok temu udowodnił, ile znaczy dla „Parowozów”, i choć początek u serbskiego trenera był trudny, to jednak i tu odpalił. To tylko utwierdza przekonanie o wielkim Grzegorzu Krychowiaku.

Rok temu, podobnie jak i teraz, wszyscy widzieli w nim jednego z najlepszych piłkarzy Premjer Ligi. Dowodu o wielkości Polaka w Rosji najlepiej dostarcza Aleksander Gołowin, który po transferze do Francji, spytany o najlepszych piłkarzy ligi, bez namysłu wymienił właśnie byłego piłkarza Sevilli. Również do jedenastki roku wybrał go Rosyjski Związek Zawodowy Piłkarzy w minionym sezonie.

Każdy z nas o jego marce w kraju naszych wschodnich sąsiadów przekona się również, sprawdzając statystyki naszego reprezentanta kraju w klubie z Moskwy. Od razu w oczy rzuca się, że gdy jest tylko zdrowy, to gra zawsze. Czasami dostaje zmianę, by chwilę odpocząć, ale z reguły gra wszystko od deski do deski. Jeśli już zaś w ogóle na boisku się nie pojawił, to z powodu pauzy za kartki.

Tu nikt nie wątpi w jego renomę. Z pewnością w tym wszystkim pomogło mu zjednanie sobie sympatii za odnalezienie się w stolicy Rosji. Często nawet w naszym kraju można przeczytać artykuły, jak świetnie wraz ze swoją żoną ułożyli sobie życie na wschodzie Europy. Kibice Lokomotiwu Moskwa są dumni, bo Grzegorz Krychowiak nauczył się miejscowego języka i chętnie go używa nawet w wywiadach.

Tym wszystkim, co robi na boisku oraz co reprezentuje poza nim, powoduje, że w Rosji zwłaszcza u fanów „Parowozów” nikt nie powie złego słowa na człowieka ładującego potężne bomby, w których to właśnie oni się zakochali. Kibice tego klubu po prostu traktują go jak swojego.

Mecz sezonu już w weekend. Czy zwieńczy rekordowy rok?

Fantastyczna passa reprezentanta naszego kraju oraz Lokomotiwu powoduje, że w najbliższy weekend odbędzie się prawdopodobnie najważniejsze spotkanie w lidze, pomiędzy stołeczną drużyną a zespołem z Sankt Petersburga. Wspomniana wcześniej strata pięciu „oczek” w lepszej pozycji stawia obrońcę tytułu. Jednak forma moskiewskiego zespołu sprawia, że jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte.

Wygrywając ostatnie spotkanie, Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak wraz z kolegami wyrównali klubowy rekord w liczbie zwycięstw z rzędu (11 spotkań). Jeśli wygrają z klubem, który finansuje Gazprom, to nie tylko pobiją wynik z 1995 roku. Będą mogli również gonić za historycznym wynikiem w Premjer Ligi z sezonu 1999/2000, kiedy to ich najbliższy rywal wygrał 14 spotkań z rzędu.

To wszystko sprawia, że piłkarskie emocje u naszych wschodnich sąsiadów w weekend osiągną maksymalny poziom. Kibice z Moskwy z pewnością będą liczyli na kontynuowanie świetnej passy, a pomóc w tym będzie miał nie kto inny jak Grzegorz Krychowiak. Aktualnie jest piłkarzem, który śrubuje swój rekord strzelecki. Bierze grę na siebie, rządzi na boisku. Jednym słowem, prawdziwy lider ekipy „Parowozów”.

Dla naszego pomocnika będzie to również szczególny mecz ze względu na wcześniejsze spekulacje transferowe. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że jakiś czas temu klub z Sankt Petersburga chciał sprowadzić Polaka. Aktualny mistrz Rosji chciał wykorzystać w ten sposób rzekomy konflikt „Krychy” z trenerem Lokomotiwu Moskwa. Jak można było przeczytać u nas w kraju, do zmiany barw klubowych nie doszło tylko ze względu na brak czasu. Ten był spowodowany zamykającym się letnim okienkiem transferowym. Warto przy tym pamiętać, że kontrakt „Krychy” kończy się w czerwcu 2022 roku.

Z pewnością jest to idealna szansa na pokazanie się być może przyszłemu pracodawcy. W końcu nikt nie może być pewien, że temat nie wróci już po zakończeniu rozgrywek. Przecież sam Grzegorz Krychowiak i jego żona sprawiają wrażenie szczęśliwych w Rosji.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze