W zeszłym tygodniu w Ligue 1 rozegrano aż dwie serie spotkań. Z ich też powodu znów zakotłowało się w czubie tabeli, natomiast zakopane w odmętach strefy spadkowej zespoły walczyły w tym czasie o swoje życie. Pierwsze skrzypce w walce o mistrzostwo kraju odgrywają zespoły PSG i Lyonu. Godna odnotowania jest także pierwsza wygrana w sezonie wicemistrzów Francji, Marsylii. Oto przegląd najważniejszych wydarzeń poprzedniego tygodnia.
7. kolejka
Bordeaux – Lille 1:1 Jedna z niewielu udanych gier „Żyrondystów”, którzy byli blisko sięgnięcia po drugie zwycięstwo w sezonie. Wystarczyło tylko, by Diabate strzelił drugiego karnego tego wieczoru. Trafił jednak w słupek i podopieczni Francisa Gillota ponownie obeszli się smakiem, choć styl zwiastował coraz lepsze wyniki w kolejnych meczach. W zespole Lille ponownie nie wyróżnił się żaden z Polaków, choć jeden z nich dostał swoją szansę. Od 68. minuty na boisku grał Ireneusz Jeleń.
Pastore i Gameiro, główni aktorzy wygranej PSG z Montpellier (fot. psg.fr)
Ajaccio – Montpellier 1:3 Dzięki zwycięstwu na Korsyce „La Paillade powrócili na fotel lidera, choć ponownie musieli zmagać się ze swoją gorszą dyspozycją w drugiej części meczu. Z Brestem dali się dogonić, mimo prowadzenie dwoma bramkami. Tym razem zapewnili sobie do przerwy trzy trafienia różnicy i osłabieni później czerwoną kartką gospodarze nie byli w stanie się przeciwstawić.
Caen – Olympique Lyon 1:0 Normandia okazała się nie być łaskawa dla dotychczasowego lidera. Nie dość że „Les Gones” nie wywieźli stamtąd ani jednego punktu, to stracili również swoją opokę w bramce, Hugo Llorisa. To golkiper reprezentacji Francji sprokurował rzut karny, z którego padł jedyny gol w meczu. Była to dopiero pierwsza porażka Lyonu w sezonie, który do tej pory jako ostatni w Ligue 1 dzierżył miano niepokonanej drużyny.
Olympique Marsylia – Evian 2:0 Długo wyczekiwane zwycięstwo nareszcie stało się faktem. Kibice na Stade Velodrome po raz pierwszy w tym sezonie mogli oklaskiwać wygraną swoich pupili. Trzy punkty zasłużone, ale trudno się dziwić. Beniaminek nie zaskoczył tym razem i nie postawił wysoko poprzeczki. Sytuację również szybko wyjaśniła czerwień dla Guillaume’a Ripperta z zespołu gości. Czyżby dla OM był to przełomowy moment?
PSG – Nice 2:1 Trzy gole, a wszystkie z rzutów karnych. Na pewno nie takiego widowiska spodziewali się obserwatorzy na Parc des Princes. Dla kibiców liczą się jednak kolejne trzy punkty (już czwarte w tym sezonie) i to, że w weekend była szansa wskoczyć na 1. miejsce, gdy paryżanie udali się do Montpellier.
Sochaux – Rennes 2:6 Zaledwie jedną połowę gospodarze toczyli wyrównaną walkę z Bretończykami, odpowiadając na każdego z dwóch goli swoim trafieniem. Po przerwie podopieczni Frederica Antonettiego odjechali już swoim rywalom, zostawiając ich w pyle kurzu. Bohaterami spotkania bezsprzecznie zostali Julien Feret i Victor Hugo Montano. Dzięki wygranej „Czerwono-czarni” byli wiceliderem Ligue 1.
Tradycyjnie zapraszamy również do zapoznania się z najlepszą jedenastką, zawodnikiem i golem kolejki.
Zawodnik kolejki: Alexis Thebaux (SM Caen). To on w znacznej mierze przyczynił się do pierwszej porażki Lyonu w tym sezonie. Jego partnerzy zrobili swoje, strzelając jednego gola, a on swoją bramkę zaczarował tak, by żaden z gwiazdorów „Les Gones”, czy to Bafetimbi Gomis, czy Michel Bastos, nie był w stanie oddać skutecznego strzału.
Gol kolejki: Jires Kembo-Ekoko (Stade Rennais FC), ostatnie trafienie w meczu z Sochaux. Przy stanie 5:2 dla Rennes zawodnicy gości, czując się pewnie na boisku, nie mieli oporów, by coraz ciekawszymi sposobami próbować pokonać Teddy’ego Richerta. Skuteczny w tym okazał się Jires Kembo-Ekoko, który efektownym lobem posłał piłkę nad bramkarzem, a ta zatrzepotała w siatce po raz ósmy tego wieczoru.
Ostatni gol w filmiku.
8. kolejka
Michel Bastos przeciwko Bordeaux zagrał ponownie fantastyczny mecz (fot. Skysports.com)
Lille – Lorient 1:1 Mistrzowie Francji ponownie udowodnili, iż utrzymanie prowadzenia do ostatniego gwizdka sędziego nie jest ich mocną stroną. Gol na wagę remisu padł w ostatnich sekundach spotkania i przypomniały się inne historie ze spotkań z CSKA Moskwa czy Sochaux. Również wtorkowy pojedynek z Trabzonsporem zakończył się nierozstrzygniętym rezultatem, choć to „Les Dogues” otworzyli wynik. Jeśli nic w tej mierze się nie zmieni, walka na kilku frontach w tym sezonie dość szybko może się zakończyć, a w lidze zdeterminowani konkurenci odjadą im punktowo.
Olympique Lyon – Bordeaux 3:1 Potyczka z Lyonem miała być sprawdzianem, czy „Żyrondyści” rzeczywiście kierują się w dobrą stronę. Egzamin został oblany. Gospodarze, podobnie jak tydzień wcześniej z Marsylią, zagrali koncertowo i nie dali szans przyjezdnym, z którymi jeszcze nie tak dawno rywalizowali w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Formą ponownie zabłysnęli Michel Bastos (gol i asysta) i Bafetimbi Gomis (dwie bramki). Szczególnie u tego pierwszego zwraca uwagę wysoki poziom i stabilność w kolejnych meczach. Dzięki nim zupełnie niewidoczny jest brak w składzie kontuzjowanego Lisandro Lopeza. W Bordeaux zaś kryzys się pogłębia i Gillot-wybawca nie jest na razie w stanie wpłynąć na mentalność zespołu, który z każdym kolejnym sezonem staje się przeciętniakiem Ligue 1.
Valenciennes – Olympique Marsylia 1:1 Jeśli ktoś sądził, że zwycięstwo marsylczyków nad Evian będzie punktem przełomowym w kontekście dalszego toku ligowych zmagań, to w sobotę mocno się zawiódł. Valenciennes było zespołem lepszym, który stworzył groźniejsze okazje, a tylko świetna dyspozycja Steve’a Mandandy w bramce i słabsza Nicolasa Rainville’a, dzierżącego tego wieczoru gwizdek sędziowski, nie pozwoliły sięgnąć po komplet punktów. Gol Marsylii padł po ewidentnym spalonym, Pujol rozstrojony z powodu kontuzji kolegi (Kadir otrzymał porządny cios w głowę od Fanniego, który został odesłany do szatni) nie trafił z jedenastego metra, a Cohade strzelił w poprzeczkę. Goście odpowiedzieli zaledwie jednym słupkiem Loica Remy’ego. Dobrze, że na boisku pojawił się Jose Saez, który zachował zimną krew w polu bramkowym i nie pozwolił, by „Les Phoceens” okradli ich ze wszystkich punktów.
Montpellier – PSG 0:3 Największy hit 8. kolejki zapowiadał się elektryzująco. Niespodziewany, ale bardzo przyzwoicie grający lider grał z naszpikowanym gwiazdami Paris Saint-Germain. Podobnie jak w starciu z innym gigantem, Lyonem, podopieczni Rene Girarda świetnie grali, lecz tylko na samym początku meczu. Zabójcze stały się dwa ciosy, Kevina Gameiro i Javiera Pastore, z końcówki pierwszej połowy. W drugiej Argentyńczyk z zimną krwią wykorzystał koszmarny błąd golkipera „La Paillade” i zakończył emocje w tej rywalizacji. Paryżanie wygrali zasłużenie, ale Montpellier powinno zdobyć chociażby honorową bramką, z której okradł ich sędzia. W samej końcówce do siatki trafił po pięknym przyjęciu klatką i przewrotce Olivier Giroud. Pan Laurent Duhamel błędnie uznał, iż były król strzelców Ligue 2 znajdował się na pozycji spalonej.
Auxerre – Sochaux 4:1 Stracić dziesięć bramek w dwóch spotkaniach to nie lada wyczyn. Co prawda Arsenal Londyn jako pierwszy postawił tak wysoko poprzeczkę, lecz takie anomalie nie często mają miejsce w europejskiej piłce. Tym bardziej gdy przeciwnikami nie są drużyny z najwyższej półki. W środę Rennes – sześć bramek, a w niedzielę Auxerre – cztery. Obrona „Les Lionceaux” jest bardziej niż zagubiona, a co gorsza jednym z jej elementów jest nasz reprezentant, Damien Perquis, który żadnego z tych spotkań do udanych nie zaliczył. Dla Auxerre zaś był to wreszcie dzień chwały. Mając na koncie zaledwie jedno zwycięstwo i aż pięć remisów, do konta dopisali sobie kolejne trzy punkty. Główne role w pogromie odegrał duet Dennis Oliech – Alain Traore. Pierwszy zaliczył hat-tricka, a drugi swoim 6. trafieniem w sezonie dogonił w klasyfikacji strzelców Gomisa z Lyonu.
Zawodnik kolejki: Dennis Oliech (AJ Auxerre). Hat-trick i jedna asysta to aż nadto, by otrzymać to miano. Kenijczyk wręcz w pojedynkę rozprawił się z ekipą Sochaux, która tak dobrze przecież wyglądała w pierwszych trzech kwadransach. Po Ireneuszu Jeleniu w Burgundii już nie płaczą, bo Oliech wyśmienicie wpisuje się w taktykę długich podań do przodu i jest przy tym zabójczo skuteczny.
Gol kolejki: Joe Cole (Lille OSC), trafienie przeciwko Lorient. Już pierwsze trafienie Joe Cole’a na francuskich boiskach zasługuje na wyróżnienie. Fabien Audard, golkiper Lorient i jeden z wyróżniających się piłkarzy na tej pozycji w Ligue 1, nie miał do powodzenia zupełnie nic. Petarda wystrzelona zza pola karnego przez Anglika przemknęła przed nim i za chwilę znalazła się w okienku jego bramki.
W zeszłym tygodniu w Ligue 1 rozegrano aż dwie serie spotkań. Z ich też powodu znów zakotłowało się w czubie tabeli, natomiast zakopane w odmętach strefy spadkowej zespoły walczyły w tym czasie o swoje życie. Pierwsze skrzypce w walce o mistrzostwo kraju odgrywają zespoły PSG i Lyonu. Godna odnotowania jest także pierwsza wygrana w sezonie wicemistrzów Francji, Marsylii. Oto przegląd najważniejszych wydarzeń poprzedniego tygodnia.
7. kolejka
Bordeaux – Lille 1:1 Jedna z niewielu udanych gier „Żyrondystów”, którzy byli blisko sięgnięcia po drugie zwycięstwo w sezonie. Wystarczyło tylko, by Diabate strzelił drugiego karnego tego wieczoru. Trafił jednak w słupek i podopieczni Francisa Gillota ponownie obeszli się smakiem, choć styl zwiastował coraz lepsze wyniki w kolejnych meczach. W zespole Lille ponownie nie wyróżnił się żaden z Polaków, choć jeden z nich dostał swoją szansę. Od 68. minuty na boisku grał Ireneusz Jeleń.
Pastore i Gameiro, główni aktorzy wygranej PSG z Montpellier (fot. psg.fr)
Ajaccio – Montpellier 1:3 Dzięki zwycięstwu na Korsyce „La Paillade powrócili na fotel lidera, choć ponownie musieli zmagać się ze swoją gorszą dyspozycją w drugiej części meczu. Z Brestem dali się dogonić, mimo prowadzenie dwoma bramkami. Tym razem zapewnili sobie do przerwy trzy trafienia różnicy i osłabieni później czerwoną kartką gospodarze nie byli w stanie się przeciwstawić.
Caen – Olympique Lyon 1:0 Normandia okazała się nie być łaskawa dla dotychczasowego lidera. Nie dość że „Les Gones” nie wywieźli stamtąd ani jednego punktu, to stracili również swoją opokę w bramce, Hugo Llorisa. To golkiper reprezentacji Francji sprokurował rzut karny, z którego padł jedyny gol w meczu. Była to dopiero pierwsza porażka Lyonu w sezonie, który do tej pory jako ostatni w Ligue 1 dzierżył miano niepokonanej drużyny.
Olympique Marsylia – Evian 2:0 Długo wyczekiwane zwycięstwo nareszcie stało się faktem. Kibice na Stade Velodrome po raz pierwszy w tym sezonie mogli oklaskiwać wygraną swoich pupili. Trzy punkty zasłużone, ale trudno się dziwić. Beniaminek nie zaskoczył tym razem i nie postawił wysoko poprzeczki. Sytuację również szybko wyjaśniła czerwień dla Guillaume’a Ripperta z zespołu gości. Czyżby dla OM był to przełomowy moment?
PSG – Nice 2:1 Trzy gole, a wszystkie z rzutów karnych. Na pewno nie takiego widowiska spodziewali się obserwatorzy na Parc des Princes. Dla kibiców liczą się jednak kolejne trzy punkty (już czwarte w tym sezonie) i to, że w weekend była szansa wskoczyć na 1. miejsce, gdy paryżanie udali się do Montpellier.
Sochaux – Rennes 2:6 Zaledwie jedną połowę gospodarze toczyli wyrównaną walkę z Bretończykami, odpowiadając na każdego z dwóch goli swoim trafieniem. Po przerwie podopieczni Frederica Antonettiego odjechali już swoim rywalom, zostawiając ich w pyle kurzu. Bohaterami spotkania bezsprzecznie zostali Julien Feret i Victor Hugo Montano. Dzięki wygranej „Czerwono-czarni” byli wiceliderem Ligue 1.
Tradycyjnie zapraszamy również do zapoznania się z najlepszą jedenastką, zawodnikiem i golem kolejki.
Zawodnik kolejki: Alexis Thebaux (SM Caen). To on w znacznej mierze przyczynił się do pierwszej porażki Lyonu w tym sezonie. Jego partnerzy zrobili swoje, strzelając jednego gola, a on swoją bramkę zaczarował tak, by żaden z gwiazdorów „Les Gones”, czy to Bafetimbi Gomis, czy Michel Bastos, nie był w stanie oddać skutecznego strzału.
Gol kolejki: Jires Kembo-Ekoko (Stade Rennais FC), ostatnie trafienie w meczu z Sochaux. Przy stanie 5:2 dla Rennes zawodnicy gości, czując się pewnie na boisku, nie mieli oporów, by coraz ciekawszymi sposobami próbować pokonać Teddy’ego Richerta. Skuteczny w tym okazał się Jires Kembo-Ekoko, który efektownym lobem posłał piłkę nad bramkarzem, a ta zatrzepotała w siatce po raz ósmy tego wieczoru.
Ostatni gol w filmiku.
8. kolejka
Michel Bastos przeciwko Bordeaux zagrał ponownie fantastyczny mecz (fot. Skysports.com)
Lille – Lorient 1:1 Mistrzowie Francji ponownie udowodnili, iż utrzymanie prowadzenia do ostatniego gwizdka sędziego nie jest ich mocną stroną. Gol na wagę remisu padł w ostatnich sekundach spotkania i przypomniały się inne historie ze spotkań z CSKA Moskwa czy Sochaux. Również wtorkowy pojedynek z Trabzonsporem zakończył się nierozstrzygniętym rezultatem, choć to „Les Dogues” otworzyli wynik. Jeśli nic w tej mierze się nie zmieni, walka na kilku frontach w tym sezonie dość szybko może się zakończyć, a w lidze zdeterminowani konkurenci odjadą im punktowo.
Olympique Lyon – Bordeaux 3:1 Potyczka z Lyonem miała być sprawdzianem, czy „Żyrondyści” rzeczywiście kierują się w dobrą stronę. Egzamin został oblany. Gospodarze, podobnie jak tydzień wcześniej z Marsylią, zagrali koncertowo i nie dali szans przyjezdnym, z którymi jeszcze nie tak dawno rywalizowali w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Formą ponownie zabłysnęli Michel Bastos (gol i asysta) i Bafetimbi Gomis (dwie bramki). Szczególnie u tego pierwszego zwraca uwagę wysoki poziom i stabilność w kolejnych meczach. Dzięki nim zupełnie niewidoczny jest brak w składzie kontuzjowanego Lisandro Lopeza. W Bordeaux zaś kryzys się pogłębia i Gillot-wybawca nie jest na razie w stanie wpłynąć na mentalność zespołu, który z każdym kolejnym sezonem staje się przeciętniakiem Ligue 1.
Valenciennes – Olympique Marsylia 1:1 Jeśli ktoś sądził, że zwycięstwo marsylczyków nad Evian będzie punktem przełomowym w kontekście dalszego toku ligowych zmagań, to w sobotę mocno się zawiódł. Valenciennes było zespołem lepszym, który stworzył groźniejsze okazje, a tylko świetna dyspozycja Steve’a Mandandy w bramce i słabsza Nicolasa Rainville’a, dzierżącego tego wieczoru gwizdek sędziowski, nie pozwoliły sięgnąć po komplet punktów. Gol Marsylii padł po ewidentnym spalonym, Pujol rozstrojony z powodu kontuzji kolegi (Kadir otrzymał porządny cios w głowę od Fanniego, który został odesłany do szatni) nie trafił z jedenastego metra, a Cohade strzelił w poprzeczkę. Goście odpowiedzieli zaledwie jednym słupkiem Loica Remy’ego. Dobrze, że na boisku pojawił się Jose Saez, który zachował zimną krew w polu bramkowym i nie pozwolił, by „Les Phoceens” okradli ich ze wszystkich punktów.
Montpellier – PSG 0:3 Największy hit 8. kolejki zapowiadał się elektryzująco. Niespodziewany, ale bardzo przyzwoicie grający lider grał z naszpikowanym gwiazdami Paris Saint-Germain. Podobnie jak w starciu z innym gigantem, Lyonem, podopieczni Rene Girarda świetnie grali, lecz tylko na samym początku meczu. Zabójcze stały się dwa ciosy, Kevina Gameiro i Javiera Pastore, z końcówki pierwszej połowy. W drugiej Argentyńczyk z zimną krwią wykorzystał koszmarny błąd golkipera „La Paillade” i zakończył emocje w tej rywalizacji. Paryżanie wygrali zasłużenie, ale Montpellier powinno zdobyć chociażby honorową bramką, z której okradł ich sędzia. W samej końcówce do siatki trafił po pięknym przyjęciu klatką i przewrotce Olivier Giroud. Pan Laurent Duhamel błędnie uznał, iż były król strzelców Ligue 2 znajdował się na pozycji spalonej.
Auxerre – Sochaux 4:1 Stracić dziesięć bramek w dwóch spotkaniach to nie lada wyczyn. Co prawda Arsenal Londyn jako pierwszy postawił tak wysoko poprzeczkę, lecz takie anomalie nie często mają miejsce w europejskiej piłce. Tym bardziej gdy przeciwnikami nie są drużyny z najwyższej półki. W środę Rennes – sześć bramek, a w niedzielę Auxerre – cztery. Obrona „Les Lionceaux” jest bardziej niż zagubiona, a co gorsza jednym z jej elementów jest nasz reprezentant, Damien Perquis, który żadnego z tych spotkań do udanych nie zaliczył. Dla Auxerre zaś był to wreszcie dzień chwały. Mając na koncie zaledwie jedno zwycięstwo i aż pięć remisów, do konta dopisali sobie kolejne trzy punkty. Główne role w pogromie odegrał duet Dennis Oliech – Alain Traore. Pierwszy zaliczył hat-tricka, a drugi swoim 6. trafieniem w sezonie dogonił w klasyfikacji strzelców Gomisa z Lyonu.
Zawodnik kolejki: Dennis Oliech (AJ Auxerre). Hat-trick i jedna asysta to aż nadto, by otrzymać to miano. Kenijczyk wręcz w pojedynkę rozprawił się z ekipą Sochaux, która tak dobrze przecież wyglądała w pierwszych trzech kwadransach. Po Ireneuszu Jeleniu w Burgundii już nie płaczą, bo Oliech wyśmienicie wpisuje się w taktykę długich podań do przodu i jest przy tym zabójczo skuteczny.
Gol kolejki: Joe Cole (Lille OSC), trafienie przeciwko Lorient. Już pierwsze trafienie Joe Cole’a na francuskich boiskach zasługuje na wyróżnienie. Fabien Audard, golkiper Lorient i jeden z wyróżniających się piłkarzy na tej pozycji w Ligue 1, nie miał do powodzenia zupełnie nic. Petarda wystrzelona zza pola karnego przez Anglika przemknęła przed nim i za chwilę znalazła się w okienku jego bramki.