Po zdobyciu trofeum organizują huczny „pogrzeb” rywali. Jeszcze osiem lat temu, po przejęciu klubu przez dubajskich inwestorów, w Valletcie rodziły się marzenia o Lidze Mistrzów. O rywalu Rakowa Częstochowa w nadchodzącym meczu II rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji opowiedział nam Albert Galea, maltański dziennikarz.
W Valletcie grzebią wrogów. Oczywiście niedosłownie. Największe sukcesy tamtejsi fani świętują poprzez organizowanie ceremonii „pogrzebu”. Jest to tradycja – trumny dekorują barwami rywali, nierzadko w kolorach zielono-białych, w których występuje ich lokalny rywal, Floriana FC. Niosą je na ramionach, celebrują. Zdobyli trofeum, adwersarzy przezwyciężyli. Muszą więc ich pochować.
Pogrzeb rywala
– Tradycja „pogrzebu” została zapoczątkowana przez kibiców Valletty w 1990 roku. Tradycyjnie odbywa się za każdym razem, gdy Valletta zdobywa trofeum. To wyjątkowe zjawisko, wyrasta bezpośrednio z maltańskiej kultury, która ceni sobie satyrę. Ogólnie rzecz biorąc, Malta traktuje karnawał bardzo poważnie – ulice Valletty jako stolicy są przyozdabiane misternie wykonanymi platformami, które mają charakter zarówno świętujący, jak i satyryczny, uderzający nawet w religię i polityków… mimo że zarówno religia, jak i polityka są niezwykle ważne w maltańskim społeczeństwie. Naśmiewanie się z rywali stanowi istotny element dynamiki kibicowskiej w maltańskiej piłce nożnej – opowiada nam Albert Galea.
Albert jest redaktorem „The Malta Independent”, czołowego dziennika na Malcie. W przeszłości grał w tamtejszych ligach jako bramkarz, od drugiego do czwartego poziomu rozgrywkowego. Przez cztery lata występował również na tej pozycji w futsalu – w jednej z najlepszych drużyn na wyspie. Obecnie jest prezesem jednego z pięciu maltańskich klubów rugby union, UM Wolves RFC. Sport zawsze był i będzie ważną częścią jego życia, niezależnie od kształtu piłki.
– „Pogrzeb” jest tego kluczową częścią, zwłaszcza dla Valletty. Biorą w nim udział przebrani w kostiumy ludzie – w tym za księży czy żałobnice w welonach. Prowadzą oni początkowo ponury pochód z trumnami w barwach rywali, który ostatecznie przeradza się w świętowanie. Myślę, że to jedna z tych tradycji, które stały się wręcz ucieleśnieniem kibiców Valletty i ich sposobu na celebrowanie największych sukcesów.
Dubajski sen
W 2018 roku klub przejęło konsorcjum ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Obietnicą, z którą inwestorzy przyjechali na Maltę, było wprowadzenie zespołu do Ligi Mistrzów. Rzecz wielka. Valletta stałaby się pierwszym maltańskim klubem w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na kontynencie, obiektem zazdrości na wyspie. Finalnie z hucznych zapowiedzi dubajskich multimilionerów nic nie wyniknęło. Dlaczego?
– Maltańska piłka nożna przyciągnęła kilka zagranicznych konsorcjów, które zazwyczaj pojawiają się i znikają. W 2018 roku jednym z takich konsorcjów była grupa Sanban z siedzibą w Dubaju. Towarzyszyło temu wówczas wiele szumu, w tym informacja, że Valletta zaoferowała dwuletni kontrakt Usainowi Boltowi. Warto zauważyć, że Valletta to klub piłkarski z największą rzeszą zagorzałych kibiców na Malcie. Cieszy się ogromną sławą i ma bogatą historię, ale nie posiada własnego stadionu. – mówi maltański dziennikarz.











