Polonia Bytom pokonała w meczu 13. kolejki Ekstraklasy Arkę Gdynię. Na konferencji pomeczowej trener gdynian, Dariusz Pasieka, nie ukrywał rozczarowania. Z kolei szkoleniowiec Polonii przyznał, że jego podopiecznym dopisało dziś szczęście.
Dariusz Pasieka : – Mecz zaczął się tak, że już w drugiej minucie Polonia mogła objąć prowadzenie za sprawą Ujka, ale udało się nam tę piłkę wybić. Źle weszliśmy w to spotkanie. Nasza obrona nie radziła sobie z długimi piłkami do Ujka i Radzewicza, nie potrafiliśmy przyjąć futbolówki i przejść z nią na połowę przeciwnika. Jednak poza tymi początkowymi minutami, do momentu straty przez nas bramek, żadna ze stron właściwie nic nie potrafiła w ofensywie stworzyć. Mieliśmy bezpośredni udział przy obu bramkach dla Polonii. Po samobóju Brumy, nie mieliśmy już nic do stracenia. W drugiej połowie osiągnęliśmy dużą przewagę, stworzyliśmy kilka sytuacji, ale co z tego, jeśli nie udało się ich wykorzystać. Ta porażka nas niesamowicie boli, bo nie po to tu przyjechaliśmy. Dlatego nie mogę być zadowolony z wyniku i z gry w pierwszej połowie, w drugiej już to trochę lepiej wyglądało. Gratuluję Polonii zwycięstwa.
Jan Urban (Polonia): – Rzeczywiście to spotkanie mogło ułożyć nam się bardzo dobrze po pierwszej sytuacji Mariusza Ujka, ale czasami tak jest, że się takich okazji nie wykorzystuje. Później szczęście nam sprzyjało, gdy Ujek nastrzelony został sam na sam z bramkarzem, a potem prezent od Arki, bo tak to trzeba nazwać. Pierwsza połowa zakończona wynikiem 2:0 praktycznie ustawiła mecz. My wiedzieliśmy, że w drugiej Arka musi szukać kontaktowej bramki i będzie grała większą liczbą zawodników na naszej połowie. Zdominowała nas, ale my chcieliśmy grać w drugiej odsłonie z kontry, choć nie udało się jej zaskoczyć, a były ku temu okazje. Gdyby jednak Arka zdobyła bramkę kontaktową, ten mecz byłby dla nas bardzo trudny, bo wtedy poszłaby za ciosem. Widać, że Arka ma w ofensywie duży potencjał, choć tych bramek za dużo nie strzela. Nam udało się dziś strzelić dwa gole drużynie, która traci najmniej bramek, ale też wszyscy widzieliśmy w jakich okolicznościach. Dlatego uważam, że mieliśmy dużo szczęścia, że po pierwszej połowie było 2:0 i w drugiej grało nam się łatwiej. Sam fakt wygrania takiego spotkania, w którym rywal jest sąsiadem w tabeli, jest bardzo ważny dla drużyny. Jest kilka ekip walczących o podobny cel i ta walka będzie do końca, dlatego każde punkty zdobyte w obojętnie jakich okolicznością, są bardzo wartościowe. To był mój debiut przed własną publicznością i wiedzieliśmy, że punkty, które udało się zdobyć w dwóch poprzednich spotkaniach, będą miały swoją wartość jeśli uda się pokonać Arkę. Tak się stało, dlatego wszyscy jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.










