W pierwszym meczu 1/16 finału pomiędzy Red Bullem Salzburg a Metalistem Charków padł wynik 0:4. Bohaterem spotkania został Jonathan Cristaldo – zdobywca dwóch goli.
Przed dzisiejszym meczem Red Bulla Salzburg i Metalista Charków jedno było wiadome – Ukraińcy są zdecydowanymi faworytami. Oba zespoły mają teraz przerwę w rozgrywkach, ale to Metalist znacznie lepiej radził sobie najpierw w grupie, a ostatnio w sparingach. Wysoko potrafił pokonać i Polonię Warszawa, i Spartak Moskwa. Red Bull Salzburg byłby lepszy, jeśli chodzi o przygotowanie meczowe, ponieważ w niedzielę miał zostać rozegrany mecz ligi austriackiej, ale został on odwołany. Austriaków czekała trudna batalia na własnym terenie.

Ledwie rozpoczęło się spotkanie, a już mieliśmy gola. W 1. minucie po niesamowitym błędzie obrońcy Salzburga Taison minął bramkarza i dał prowadzenie Ukraińcom. Goście z Charkowa zaczęli bardzo mocnym uderzeniem. W 6. minucie Marco Torsigieli mógł strzelić drugą bramkę dla Metalista, ale strzał minimalnie minął bramkę. „Żółto-niebiescy” zdecydowanie przejęli inicjatywę i nie dawali wyjść z własnej połowy rywalom. Kwestią czasu wydawał się następny gol.
Drugi kwadrans zaczął się cierpieniem Sebastiana Blanco, na szczęście zakończonym przez sztab medyków. Zawodnik został dotkliwie kopnięty i musiał zostać opatrzony. Gra w kolejnych minutach wyrównała się, być może Austriacy w końcu zdali sobie sprawę, w jak słabym położeniu się znajdują. W 27. minucie napastnik Austriaków już miał zamiar strzelać z bardzo dogodnej sytuacji, ale Papa Gueye świetnie zabrał mu piłkę. Odbiór wprost jak z podręcznika, takich piłkarzy powinno się pokazywać młodym adeptom futbolu.
10 minut później mieliśmy kolejnego gola. Po dobrym podaniu Fininho bramkę zdobył Jonathan Cristaldo. Kibice gości nie zdążyli się nacieszyć, a chwilę później, w 41. minucie, padł kolejny gol. Znowu Cristaldo.
Taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy. Austriacy znajdowali się w tragicznej sytuacji i nic nie wskazywało, aby miało się to zmienić.
Początek drugiej części gry to wyraźny napór Salzburga poparty strzałami Cziommera, jak łatwo się domyślić – niecelnymi. Kompletnie nie leżał ten mecz zespołowi Red Bulla.
W 66. minucie trener Metalista z boiska ściągnął Cristaldo, strzelca dwóch bramek i bohatera dzisiejszego meczu. Gracz zebrał gromkie brawa. Kolejne minuty nie przynosiły niczego ciekawego. Walka toczyła się głównie w środku pola. Kibice zaczęli wychodzić ze stadionu.
Trwał festiwal żółtych kartek. Piłkarze obu drużyn prześcigali się w tej kategorii, a sędzia miał ręce pełne roboty. Do tej pory pokazywał kartonik w kolorze żółtym osiem razy.
Spotkanie do końca stało na żenującym poziomie, z małym wyjątkiem. W 90. minucie bramkę strzałem sprzed pola karnego zdobył środkowy pomocnik Marko Dević, przypieczętowując zwycięstwo swojego zespołu.
Metalist był faworytem, ale takiego pogromu nikt nie przewidywał. Cztery bramki zdobyte na wyjeździe wystarczą na pewno, Ukraińcy po pierwszym meczu są już pewni awansu.
Brawoo Metalist