„Grekom gratulujemy zorby” – brzmiał swego czasu slogan pewnej popularnej reklamy. Grecji możemy pogratulować jednak nie tylko zorby, ale również dość mocnej i liczącej się drużyny piłkarskiej. Zawodnicy z Hellady dawno już przestali być chłopcami do bicia i z pewnością postarają się to udowodnić podczas Euro 2012.
Piłkarze z ojczyzny igrzysk olimpijskich w najważniejszych turniejach piłkarskich debiutowali stosunkowo późno. Pierwszy raz wśród elity na Starym Kontynencie zaprezentowali się dopiero w roku 1980. Mistrzostw we Włoszech nie mogą jednak wspominać zbyt miło. Ich premierowe starcie z Holendrami zakończyło się wygraną „Pomarańczowych” 1:0. W kolejnym, przeciwko Czechom, Grecji udało się zdobyć historycznego gola, dokonał tego Nikos Anastopoulos. Jednak przeciwnikom piłkę w siatce udało się umieścić aż trzykrotnie, przez co to właśnie im przypadło zwycięstwo. Na otarcie łez zawodnikom z Hellady pozostał historyczny punkt osiągnięty dzięki remisowi z Republiką Federalną Niemiec. Z jednym oczkiem zajęli oni ostatnie miejsce w grupie i pożegnali się z rozgrywkami.

Na kolejny udział w najważniejszym turnieju piłkarskim na Starym Kontynencie musieli czekać aż 24 lata. Jednak kiedy już udało im się zagościć wśród najlepszych, sprawili nieprawdopodobną sensację. Wzięli udział już w meczu otwarcia, stając naprzeciw jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu, Portugalii. Bardzo nieoczekiwanie zaprezentowali się lepiej od miejscowych i wygrywając 2:1, odnieśli historyczne zwycięstwo. W kolejnym meczu, z Hiszpanami, również skazywano ich na porażkę. Chociaż zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego objęli prowadzenie za sprawą Fernando Morientesa, po przerwie wyrównał Angelos Charisteas. Ostatnia przeprawa z Rosją miała być dla będących rewelacją turnieju Greków spacerkiem. Tymczasem „Sborna” stawiła bardzo zacięty opór, pokonując ich 2:1. Strzelony w tym meczu przez Zisisa Vryzasa gol sprawił, że to „Niebiesko-biali” awansowali do rundy pucharowej. W ćwierćfinale trafili na obrońców tytułu, Francuzów. Mimo że „Trójkolorowi” dominowali przez cały mecz, raz po raz bombardując bramkę Antoniosa Nikopolidisa, jedynego gola zdobyli rywale za sprawą Angelusa Charisteasa. Jeszcze trudniejsze zadanie czekało Helladę w półfinale, w którym przeciwnikami okazali się pretendujący do złotego medalu Czesi. Również i tym razem Grecy zepchnięci zostali do kurczowej obrony. Po 90 minutach bezbramkowej walki sędzia zarządził dogrywkę. W niej szczęście uśmiechnęło się do „Niebiesko-białych”. W końcówce pierwszej jej połowy piłkę głową w siatce Petra Cecha umieścił Traianos Dellas, który w myśl zasady srebrnego gola zakończył spotkanie. Sensacyjna Grecja awansowała do finału, który miał być rewanżem za mecz otwarcia. Niesieni dopingiem własnych kibiców Portugalczycy, których na boisku prowadzili Luis Figo i Cristiano Ronaldo, dokładali wszelkich starań, by pokonać Nikopolidisa. Jedyny gol spotkania padł w 57. minucie spotkania. Zdobył go Angelos Charisteas, dzięki czemu Grecy zostali sensacyjnymi mistrzami Europy. Cztery lata później nie potrafili jednak nawiązać do sukcesu i odpadli już po fazie grupowej.











