
Łodzianin i nauczyciel wf, który z kadr młodzieżowych trafił do sztabu Beenhakkera, a potem dwa razy wprowadzał kluby na wyższy poziom.
Radosław Mroczkowski urodził się 4 listopada 1967 roku i pochodzi z Łodzi. Futbolowego bakcyla złapał na Widzewie. Przyjeżdżał na treningi Widzewa i siadał na starej trybunie za bramką, żeby patrzeć, jak Włodzimierz Smolarek ustawia piłkę do rzutu wolnego i jak ta wkręca się w okienko. Na pucharowe mecze na stadionie ŁKS-u nie dało się kupić biletów, więc chłopcy wchodzili tam, wykorzystując nieuwagę ochrony albo po prostu prosząc, żeby ich wpuszczono. Na pierwszy trening Widzewa dojechał sam autobusem numer 64, ale droga była tak długa, że po jakimś czasie zapisał się do bliższego Startu Łódź. Zabrakło tam jego rocznika, więc trener przygarnął go do starszej grupy.
W Starcie został. Z tego samego powodu wybrał technikum mechaniczne, żeby mieć blisko na treningi, choć mechaniką się nie interesował. Pracę dyplomową zaliczył, składając z kolegą kosiarkę, co zajęło pół roku, bo części nie było łatwo kupić. W technikum chodzili zaocznie także widzewscy piłkarze Wiesław Wraga, Krzysztof Świątek i Zdzisław Rozborski, i siedział z nimi w klasie na lekcji historii. W wieku 18 lat zadebiutował w Starcie, który walczył o wysokie miejsce w II lidze, ale w wieku 25-26 lat pachwina, źle leczona, przekreśliła grę. Postanowił zostać trenerem.
W 1992 roku skończył warszawską Akademię Wychowania Fizycznego i we wrześniu poszedł do łódzkiego kuratorium zapytać o pracę. Skierowano go do szkoły podstawowej numer 199 na Widzewie, której sportowym dorobkiem był dyplom za dwa ognie. Wprowadził gimnastykę korekcyjną i szkolny klub sportowy, a wśród jego uczennic była późniejsza reprezentantka Polski w koszykówce Alicja Perlińska. Później uczył w technikum włókienniczym.
Pierwszą grupą w Starcie był rocznik 1979-80, z którego wyszedł Michał Białek. Potem pracował w Widzewie, z młodzieżą i grupami naborowymi, między innymi pięć lat z rocznikiem 1984, w czasach, gdy klub grał w Lidze Mistrzów. Prowadził też kadry łódzkiego okręgu: rocznik 1985, z którego wyszedł Marcin Kowalczyk, i rocznik 1989, z którym zdobył mistrzostwo Polski województw. Gdy kilku jego zawodników dostało powołania do kadry młodzieżowej, zaproszenie na konsultację sztabu dostał też on sam od trenera Andrzeja Zamilskiego. Przerwał urlopowe plany, pojechał i przez około dziesięć lat pracował u jego boku. Od 2006 roku prowadził reprezentację do lat 18, potem U-16. Gdy Zamilski objął kadrę U-21, Mroczkowskiemu powierzono rocznik 1988, z którego wyszli Kamil Grosicki, Patryk Małecki i Kamil Glik. W lipcu 2008 roku został jednym z asystentów Leo Beenhakkera w pierwszej reprezentacji i prowadził kadrę B, a we wrześniu 2009 razem z Andrzejem Dawidziukiem przejął U-23. Zamilskiemu zawdzięcza w karierze najwięcej: uczył go, żeby przy selekcji patrzeć nie na wyniki, lecz na przydatność dla pierwszej reprezentacji. Od Beenhakkera przejął uwagę na niuanse. Holender potrafił wyłapać dwa-trzy szczegóły, których zmiana dawała efekt, i zawsze uzasadniał swoje decyzje.
W grudniu 2009 roku został trenerem pierwszoligowego Dolcanu Ząbki, ale po czterech miesiącach odszedł. Później mówił, że pracował tam „bardzo krótko, ale zarazem zbyt długo”. Od lipca 2010 prowadził Młodą Ekstraklasę Widzewa, a w czerwcu 2011 roku objął pierwszy zespół po Czesławie Michniewiczu. Był uznawany za jedno z trenerskich odkryć tamtego okresu i postawił między innymi na Mariusza Stępińskiego. W sierpniu 2011 roku, przed pierwszym sezonem w ekstraklasie, mówił: „Nie boję się wyzwań”. 26 września 2013 roku zarząd zawiesił go po sześciu meczach bez zwycięstwa. Odchodził jako trzeci najdłużej pracujący trener w lidze, a o decyzji powiedział: „Jeśli mam to wziąć na siebie, to niech tak będzie”.
18 grudnia 2014 roku został trenerem drugoligowego Rakowa Częstochowa. Prezes klubu opowiadał, że z kilkudziesięciu kandydatów zostały trzy osoby, a Mroczkowski od początku prowadził w tym wyścigu. Drużyna była wtedy dziesiąta w tabeli. Pracował do 3 października 2015 roku.
11 stycznia 2016 roku objął Sandecję Nowy Sącz, która broniła się przed spadkiem z I ligi, i utrzymał ją. W sezonie 2016/2017 wprowadził klub po raz pierwszy w historii do ekstraklasy. Wiosną zespół wygrał osiem meczów z rzędu i poradził sobie nawet po poważnej kontuzji Macieja Małkowskiego, a niekwestionowanym liderem szatni był Maciej Korzym. Po awansie publicznie krytykował organizację klubu, mówił o braku strategii i o minimalizmie, który go „czasami przeraża”, i pilnował szczegółów, takich jak skoszona trawa na boisku i wymalowane linie. Beniaminek rozgrywał mecze w roli gospodarza w Niecieczy, bo stadion w Nowym Sączu nie spełniał wymogów licencyjnych. W grudniu 2017 roku, po serii dziesięciu meczów bez wygranej, klub rozstał się z trenerem. Później tłumaczył, że awans zrobił zespół w dużej części trzydziestolatków, oparty na charakterze i zaangażowaniu, i że listopad musiał być dla niego trudny.
W czerwcu 2018 roku zastąpił w trzecioligowym Widzewie Łódź Franciszka Smudę, na kilka dni przed ostatnią kolejką. Miał do dyspozycji trzy-cztery wspólne treningi. Szatnia była przygaszona, nikt się nie śmiał, więc przerwał jedne zajęcia i porozmawiał z zawodnikami; po dwóch dniach było więcej radości. 15 czerwca 2018 roku Widzew wygrał w Ostródzie 3:2 i awansował do II ligi. W nowym sezonie po piętnastu kolejkach prowadził z jedenastoma punktami przewagi nad czwartym miejscem, ale potem zespół zwolnił. W kwietniu 2019 roku, po serii remisów i tylko jednej wygranej w ostatnich jedenastu meczach, klub go zwolnił, choć Widzew był trzeci. Mroczkowski mówił później, że był pewny awansu, bo kluczowe mecze „rozstrzygnęlibyśmy na swoją korzyść”, i że w klubie nie było gdzie doskonalić planu taktycznego, a drużyna nie zdobywała goli po stałych fragmentach.
Od 1 czerwca 2019 roku prowadził Zagłębie Sosnowiec, które spadło z ekstraklasy, a pod koniec września został odsunięty od zespołu. 24 listopada 2020 roku przejął Resovię Rzeszów po Szymonie Grabowskim, gdy beniaminek I ligi miał osiem punktów i nie wygrał od czterech kolejek, i utrzymał go w lidze. 28 września 2021 roku został zwolniony po dziewiątej kolejce, kiedy Resovia była dwunasta, a w sezonie pokonała już GKS Tychy i ŁKS Łódź. Od tego czasu występuje w mediach jako były trener Widzewa.
Chce, żeby jego drużyna była skuteczna i grała ofensywnie. Obejmując Widzew w 2018 roku, mówił o zespole, który potrafi narzucić własny styl i nie czeka na przeciwnika, a kibice Widzewa lubią grę kontaktową do przodu. Jednocześnie tonował oczekiwania: wyważał je do możliwości zawodników i przypominał, że nie będzie dziewięćdziesięcioprocentowej skuteczności podań ani pogromów.
Jego warsztat wyrósł z pracy z młodzieżą. Selekcję do kadr młodzieżowych prowadził razem z Zamilskim od rocznika U-15. W Zagłębiu zapowiadał, że znajdzie czas dla młodzieży i zajęć indywidualnych. W Widzewie chciał zająć się akademią, która jego zdaniem powinna mieć własne zaplecze zamiast rozproszonych po mieście boisk.
Zwraca uwagę na szczegóły i porządek. Szatnia jest dla niego miejscem piłkarzy, więc nie wpuszcza do niej obcych przed meczem, także prezesów. Od klubu wymaga organizacji i warunków do pracy, a od zawodników dopasowanego podejścia: nie na każdego krzyk działa tak samo, do ludzi trzeba docierać różnymi drogami.
„Nie boję się wyzwań. Zdaję sobie jednak sprawę, że przede mną trudne zadanie.” (Weszło, sierpień 2011)
„Nie na każdego krzyk jest tak samo dobrym rozwiązaniem. Do różnych ludzi dociera się w różny sposób.” (Weszło, sierpień 2018)
30
meczów
1,10
punktu na mecz
8
zwycięstw · 9 remisów, 13 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2020–20211 liga | 1 liga | 30 | 8-9-13 | 1,10 | |
| 20191 liga | 1 liga | 7 | 3-1-3 | 1,43 | |
| 2018–2019 | |||||
| 2016–2017 | |||||
| 2014–2015 | |||||
| 2011–2013 |




