Dla sympatyków takiego klubu jak Widzew każde inne rozwiązanie niż niezajęcie pierwszego miejsca na koniec sezonu będzie odebrane jako porażka. Chociaż dla trenera Mroczkowskiego i zarządu najważniejszym celem jest po prostu awans do I ligi. „Czerwono-biało-czerwoni” dokonali zimą kilku wzmocnień. Przyjrzyjmy im się.
Zanim jednak to zrobimy, to należy przypomnieć, że Widzew zimował na pozycji wicelidera, ze stratą dwóch punktów do Radomiaka. Widzewiacy rozegrali jednak jedno spotkanie mniej od zespołu z Radomia. Wrzesień i październik w wykonaniu podopiecznych trenera Mroczkowskiego były wręcz rewelacyjne. Na 27 możliwych do zdobycia punktów zdobyli 23. Łodzianie pomiędzy 11. a 20. kolejką byli liderem.
Ale to katastrofalna końcówka pierwszej rundy zepchnęła ich na drugą lokatę. W ostatnich czterech meczach „Czerwono-biało-czerwoni” zaliczyli dwie porażki i dwa remisy. Lekiem na słabą postawę zespołu mają być nowi piłkarze.
Zimowe wzmocnienia
1. Adam Radwański
Pierwszym ruchem transferowym było pozyskanie Adama Radwańskiego. Płocczanin powraca do Łodzi po nieco ponad roku przerwy. Radwański występował w barwach Widzewa, gdy ten był w III lidze, a on sam był wtedy jednym z najbardziej wyróżniających się zawodników „Czerwono-biało-czerwonych”.
W styczniu 2018 roku trafił do obecnego lidera Fortuna I ligi – Rakowa Częstochowa. O ile wiosnę sezonu 2017/2018 mógł jeszcze uznać za udaną, to aktualne rozgrywki już nie. Mimo wszystko w tym sezonie zagrał w 17 meczach, ale patrząc na czas spędzony na boisku, to jest on mniejszy niż w poprzednich rozgrywkach, gdy rozegrał 13 spotkań (wtedy 1024 minuty, teraz 616 minut).
Radwański ma dobry przegląd pola, potrafi dograć partnerowi piłkę na nos, dysponuje nienaganną techniką. Takiego środkowego pomocnika brakowało Widzewowi w tej pierwszej rundzie. Zwłaszcza w tej końcówce, gdy piłkarze odpowiedzialni za kreowanie gry nagle zniknęli. Radwański związał się z Widzewem dwuipółletnią umową. Jednak Wisła Płock zachowała sobie prawo do wykupu za określoną kwotę swojego wychowanka.
2. Daniel Tanżyna
Pierwotnie wychowanek Przyszłości Rogów miał dołączyć do Widzewa dopiero latem. Łodzianie jednak dogadali się z GKS-em Tychy, dzięki czemu środkowy obrońca trafił na Piłsudskiego już teraz. Jest to transfer, który również należy zaliczyć na plus.
Dlaczego? Chociażby dlatego, że Tanżyna jest filarem linii defensywnej zespołu z Tych. W tym sezonie zagrał w 20 spotkaniach na zapleczu ekstraklasy i w jednym w Pucharze Polski. Każde od pierwszej do ostatniej minuty. Często bywa nieustępliwy, za co ogląda żółte kartki. Oprócz tego Daniel Tanżyna dobrze czuje się pod bramką rywala. Potrafi wykorzystać swoje warunki fizyczne, chociaż ma tylko 187 cm wzrostu. Zdobył już pięć goli.











