W ramach 1/16 finału Pucharu Polski lider PKO BP Ekstraklasy mierzył się dzisiaj na wyjeździe z wiceliderem zaplecza. Nic więc dziwnego, że kibice ostrzyli sobie zęby na myśl o dobrym widowisku. Szczególnie że obie ekipy przed dzisiejszym starciem były w niezłym gazie. Ostatecznie zwycięsko z dzisiejszego meczu wyszli częstochowianie, którzy w dobrym stylu wygrali 2:0.
I Termalica, i Raków dotychczas rozegrały osiem meczów w lidze. Ci pierwsi zgarnęli w nich 21 punktów, na co złożyło się siedem zwycięstw i jedna porażka. Ci drudzy z kolei uzbierali dwa „oczka” mniej i obok jednej porażki zaliczyli też jeden remis. Jednak wpadki obu ekipom zdarzyły się dość dawno. Raków jedyną porażkę poniósł w premierowym meczu przeciwko obecnym mistrzom Polski, a Termalica nieco ponad miesiąc temu w meczu z Arką Gdynia.
Raków w ostatnich 20 meczach zdobywał co najmniej jednego gola. Ostatni raz w spotkaniu z udziałem częstochowian nie ujrzeliśmy bramek w marcowym pojedynku z Pogonią Szczecin. Jeśli chodzi o gospodarzy, to ich bilans bramkowy jest równie imponujący. Tylko w obecnych rozgrywkach zdobyli raptem 14 bramek, ale – co jest szczególnie warte odnotowania – stracili tylko trzy gole. Defensywa ekipy spod Jasnej Góry już tak imponująca nie jest. Częstochowianie w dotychczasowych spotkaniach stracili w tym sezonie dziewięć goli i warto dodać, że tylko w dwóch meczach zdołali zachować czyste konto – w pucharowym starciu z Sandecją Nowy Sącz oraz w lidze z Wisłą Płock.
Ultraofensywna gra lidera PKO BP Ekstraklasy i fakt, że w większości meczów podopieczni Marka Papszuna mają w zwyczaju tracić gola, sprawiał, że dzisiejszy mecz wydawał się jeszcze bardziej interesujący. Jednak co ciekawe, jeszcze 48 godzin wcześniej oficjalny nadawca Totolotek Pucharu Polski – Polsat Sport, nie planował transmitować dzisiejszego szlagieru. Na szczęście stacja postanowiła nieco zmienić plan transmisji, zwłaszcza że wiele meczów Pucharu Tysiąca Drużyn zostało przełożonych.
– Mam nadzieję, że kibice przed telewizorami, bo zabraknie ich na stadionie, będą świadkami dobrego meczu – mówił przed spotkaniem Mariusz Lewandowski, szkoleniowiec Termaliki. – Po to trenujemy, aby zmierzyć się z takim zespołem. Dla nas to będzie weryfikacja i okazja, aby zobaczyć swoje błędy. Analizując wszystkie mecze Rakowa, ich lokata w tabeli ekstraklasy nie bierze się z przypadku. Marek Papszun jest najdłużej pracującym trenerem w Polsce na tym poziomie. Ciężka praca i zasady panujące w drużynie przekładają się na wynik. Tam wszystko jest robione z głową i wdrażane w życie – komplementował lidera ekstraklasy trener niecieczan.
Tak samo jak w lidze
Termalica podobnie jak Raków traktuje rozgrywki Pucharu Polski na równi z ligą. Świadczyć o tym mogły dzisiejsze wyjściowe jedenastki. I gospodarze, i goście rozpoczęli mecz w niemal najlepszym zestawieniu. Jeśli chodzi o ekipę spod Jasnej Góry, można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że zmiany względem poprzedniego meczu świadczą wyłącznie o głębi składu drużyny sterowanej przez Marka Papszuna.











