Trwający sezon ekstraklasy jest najciekawszy od lat. Na trzy kolejki do końca rozgrywek nie znamy mistrza, spadkowiczów i kompletu drużyn, które będą nas reprezentowały w europejskich pucharach. Wielkie emocje towarzyszą walce o utrzymanie w lidze. Swoją nieciekawą sytuację poprawił w ostatniej serii gier Bruk-Bet Termalica Nieciecza.
Wisła Płock nie była łatwym rywalem, ponieważ ciągle liczyła się w walce o awans do europejskich pucharów. Po bardzo wyrównanym spotkaniu cenne trzy punkty zapisali na swoim koncie gospodarze, a to jeszcze bardziej komplikuje sytuację w dolnych rejonach tabeli.
Skreśleni przez wielu
Nie brakowało w przestrzeni medialnej głosów, że znamy już dwóch spadkowiczów. Nie dawano większych szans na utrzymanie Górnikowi Łęczna oraz Termalice. Położenie tego pierwszego zespołu nadal jest nieciekawe, natomiast zawodnicy Radoslava Latala wysłali sygnał, że skreślanie ich było przedwczesne.
Na korzyść Bruk-Betu wpływa też postawa pozostałych drużyn zamieszanych w walkę o pozostanie w ekstraklasie. Większość z nich ma duże problemy ze zdobywaniem kolejnych punktów. Do tego grona zaliczyć można Wisłę Kraków, Zagłębie Lubin oraz Śląsk Wrocław. Z tą ostatnią drużyną Termalica zwyciężyła w bezpośrednim starciu aż 4:0.
Po tej wygranej przyszła kolej na rywalizację z Wisłą Płock, która również zakończyła się sukcesem „Słoników”. Kluczem do utrzymania, zdaniem trenera Latala, będzie konsekwentna gra w defensywie, na co zwrócił uwagę podczas pomeczowej konferencji:
– Jesteśmy zadowoleni z trzech punktów. Dziś wiemy, że ta nasza gra wyglądała tak jak we Wrocławiu. Czekaliśmy na jeden stały fragment gry, na jeden konkret, gdzie możemy strzelić bramkę. Dla nas było najważniejsze, że z tyłu gramy na zero. To jest dla nas dobre, że w drugim meczu gramy na zero. Do przerwy wyglądaliśmy dobrze. Dla nas najważniejsze są trzy punkty. Jedziemy dalej.
Bramki Poznara amuletem Bruk-Betu
Tomas Poznar jest jednym z zawodników, którzy dołączyli do zespołu w zimowym okienku transferowym. Trafił do Polski z czeskiego Zlinu. Jest doświadczonym i bardzo wysokim napastnikiem, mierzy 194 cm wzrostu. W lidze naszych sąsiadów w poprzednim sezonie zdobył dziewięć bramek.
Do tej pory na naszych boiskach trafił do siatki rywali dwukrotnie. Były to bramki niezwykle istotne dla drużyny. Pierwsza z nich padła w jego debiucie. Przeciwnikiem „Słoników” była Warta Poznań. Czech wykończył w 86. minucie dośrodkowanie Stefanika i strzałem głową pokonał bramkarza „Zielonych”, czym zapewnił swojej ekipie bardzo ważne zwycięstwo. O tym, że Poznar świetnie odnajduje się w polu karnym, mogliśmy się przekonać także w ostatniej kolejce. Skierował wówczas górną piłkę do siatki bramki strzeżonej przez Krzysztofa Kamińskiego.











