Wojna wietnamska, plantacje ryżu czy przemili ludzie handlujący na polskich bazarach – tak właśnie wyglądają pierwsze skojarzenia Polaków z hasłem „Wietnam”. Jednak postaram się pokazać, iż nawet w tym państwie, leżącym w południowo-wschodniej Azji kopią okrągłą piłkę do prostokątnych bramek.

Rys kulturowy
Wietnam jest na pewno mało standardowym krajem. Pierwszym faktem, o którym się mówi, wspominając o tym narodzie, to oczywiście wojna wietnamska – konflikt zbrojny na Półwyspie Indochińskim w latach 1957-1975. W wojnę zaangażowane były z jednej strony komunistyczna Demokratyczna Republika Wietnamu (wspierana przez inne kraje komunistyczne, głównie Związek Radziecki oraz Chiny) oraz z drugiej strony Republika Wietnamu i popierająca ją międzynarodowa koalicja obejmująca głównie Stany Zjednoczone i ich sojuszników – Koreę Południową, Tajlandię, Australię, Nową Zelandię i Filipiny. Konflikt ten przyniósł ogromne starty dla Wietnamu, które pogrążyły kraj w kryzysie.
Kolejnym problemem tegoż kraju jest ogromne przeludnienie (260 osób na km²), co również wpływa na zubożenie społeczeństwa.
Mając już ogólny zarys stanu, w jakim znajduje się w Wietnam, nietrudno się domyśleć, iż żyje się tam co najmniej ciężko. Jednak mimo to tam też kopią!
Federacja
Piłkarska federacja Wietnamu założona została w 1962 roku, jednak na czas wojny obie części kraju grały w różnych rozgrywkach, dopiero w 1975 roku nastąpiło zniesienie podziału na Wietnam Północny i Południowy, jednak w turniejach międzynarodowych pod wspólną banderą reprezentacja pojawiła się w 1989 roku.
Bajeczna kariera
Chciałbym wspomnieć o historii pewnego wietnamskiego piłkarza, którzy przebył drogę właściwie dostępną tylko bohaterom baśni. Chodzi oczywiście o Hung Danga. Ten gracz był o krok od tego, aby usłyszał o nim cały piłkarski świat. Pod koniec lat siedemdziesiątych, wówczas siedmioletni chłopiec, uciekł wraz z rodzicami ze swojej ojczyzny do Anglii. Od samego początku problemy z językiem starał się nadrabiać aktywnością fizyczną. Trafił w końcu do naszej ukochanej dyscypliny sportowej, a konkretniej do klubu o wdzięcznej nazwie Victoria Colts Taunton. Początkowo grę zaczynał jako bramkarz, ale był systematycznie przesuwany do przodu, aż został pomocnikiem. W jednym ze spotkań został dostrzeżony przez Raya Poole’a, trenera dwunastolatków z Rowlyng. Hung błyskawicznie przekonał do siebie Anglika, który zaczął na niego konsekwentnie stawiać, a Dang równie szybko spłacił mu kredyt zaufania, strzelając hat-tricka w decydującym o mistrzostwie lokalnej ligi spotkaniu. Jedna z bramek była wręcz czymś magicznym, uderzenia z 50 metrów często nie wychodzą nawet zawodowcom, a co dopiero mówić o dwunastoletnim chłopcu z tak mało popularnego w owym czasie narodu!













