Początek przygody Polaka w Stanach Zjednoczonych przyniósł obiecujące liczby, jednak ostatnie tygodnie budzą coraz więcej pytań. Napastnik ma problem ze skutecznością, rzadziej dochodzi do dogodnych sytuacji, a na tle innych znanych zawodników MLS wypada mniej przekonująco. Luis Suárez, Heung-min Son oraz Antoine Griezmann pokazują, że amerykańska liga może być miejscem do przeżycia drugiej młodości.
Sygnał alarmowy
Pierwsze występy dawały powody do optymizmu. Robert Lewandowski potrafił znaleźć drogę do bramki, a jego doświadczenie miało pomóc drużynie w realizacji ambitnych celów. Z czasem pojawił się jednak problem, który doskonale znamy z kariery każdego napastnika – brak regularności w zdobywaniu bramek.
Według statystyk MLS Polak aktualnie na koncie ma sześć goli i trzy asysty w 15 występach ligowych. Na boisku spędził 1070 minut i oddał 12 celnych strzałów. Robert Lewandowski ostatni raz trafił do siatki w lidze 10 września, gdy Chicago zremisowało 1:1 z Interem Miami. To daje nam serię sześciu meczów bez strzelonego gola w lidze.
Ostatnie trzy mecze, w których Robert Lewandowski zaczynał od początku, pokazują, że „Lewy” gra bardzo głęboko. To na pewno utrudnia mu dochodzenie do sytuacji bramkowych w polu karnym, ale w końcu tego, mimo wszystko, najbardziej wymaga się od napastnika, nawet jeśli gra głębiej. Uczestniczy częściej w rozegraniu piłki oraz zdobywaniu przestrzeni poprzez dryblingi lub skupianie na sobie obrońców. Natomiast jeśli taka rola odpowiada trenerowi Chicago, to przynajmniej moim zdaniem powinien ustawić Roberta na „dziesiątce” i dołożyć kogoś innego na szpicy.
W aktualnym zestawieniu Chicago Fire nie jest w stanie dochodzić do klarownych sytuacji bramkowych. Sam Robert Lewandowski nawet przez 70 minut w wygranym spotkaniu z New York City nie był w stanie oddać chociaż jednego celnego strzału.
Rzucić na pożarcie…
Każdy myślał, że przyjście Roberta Lewandowskiego do Chicago będzie dla ich kibiców wielkim powodem do radości i zbawieniem. Zamiast powszechnego entuzjazmu pojawiły się głosy krytyki, a wszystko za sprawą odejścia Hugo Cuypersa. Belg był wówczas jednym z najskuteczniejszych napastników MLS, a jego statystyki robiły ogromne wrażenie – w pierwszych 11 spotkaniach sezonu zdobył 13 bramek. Dodatkowo ustanowił klubowy rekord, trafiając do siatki w 10 kolejnych występach. Mimo to w lipcu 2026 roku przeniósł się do meksykańskiego CF Monterrey.












