Cracovia po serii czterech ligowych porażek wreszcie wróciła na zwycięską ścieżkę. W poprzedniej kolejce podopieczni Bartosza Grzelaka pokonali Zagłębie Lubin 3:1, odwracając losy spotkania po niekorzystnym wyniku do przerwy. To zwycięstwo pozwoliło Pasom przerwać niepokojącą serię i z większym optymizmem podejść do kolejnego wyzwania. Tym razem na stadion przy ulicy Kałuży przyjechała Legia Warszawa, która przed 11. kolejką wciąż nie przegrała żadnego ligowego spotkania.
Warszawianie imponowali regularnością. Sześć zwycięstw i cztery remisy dały im 22 punkty, a bilans bramkowy 21:8 potwierdzał, że potrafili być groźni zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. W poprzednim ligowym spotkaniu Legia pokonała Wisłę Kraków 2:0. Kolejna wygrana mogła umocnić ją w czołówce tabeli, a nawet dać jej pozycję lidera. Legia stała się pierwszą drużyną od sezonu 2016/2017, która nie przegrała żadnego z pierwszych 10 meczów. Wówczas Pogoń Szczecin miała serię 12 meczów bez porażki, którą, notabene, zakończyły właśnie Pasy.
Cracovia miała jednak swoje argumenty. Choć cztery kolejne porażki mocno skomplikowały jej sytuację, triumf nad Zagłębiem pokazał, że drużyna wciąż potrafi odwracać losy spotkań. Pasy chciały wykorzystać atut własnego stadionu i udowodnić, że ostatnie niepowodzenia były jedynie chwilowym kryzysem. Starcie z niepokonaną Legią stanowiło dla nich poważny sprawdzian, ale również szansę na zdobycie niezwykle cennych punktów.
Dzień Papieski i wyjątkowe koszulki Cracovii
Wczoraj obchodziliśmy Dzień Papieża Jana Pawła II, a Cracovia postanowiła uczcić pamięć swojego wyjątkowego kibica również podczas spotkania z Legią Warszawa. Pasy wystąpiły w specjalnie przygotowanym, jasnoniebieskim komplecie strojów. Kolor koszulek nawiązywał do wód Zakrzówka, gdzie Karol Wojtyła pracował w kamieniołomie w latach 1940–1941. Na karku umieszczono natomiast wymowny napis: „Ojcze Święty, pamięta Cię Twoja Cracovia”. Był to jednorazowy komplet, przygotowany specjalnie na tę okazję.
Związek Jana Pawła II z Cracovią sięga czasów jego młodości. Karol Wojtyła przez lata kibicował Pasom i nie zapomniał o swoim ukochanym klubie również po wyborze na papieża. 3 stycznia 2005 roku przedstawiciele Cracovii odwiedzili go podczas audiencji w Watykanie. Kapitan zespołu, Piotr Bania, przekazał wówczas Ojcu Świętemu koszulkę z nazwiskiem „Karol Wojtyła” i numerem 1.
Sobotnie spotkanie było również okazją do wspomnień. Na murawie pojawili się byli piłkarze Pasów, którzy uczestniczyli w pamiętnej audiencji w 2005 roku.
Pierwsze groźne akcje przy Kałuży
Od początku spotkania nie brakowało prób zaskoczenia defensywy przeciwnika. Jedną z pierwszych groźnych akcji przeprowadziła Cracovia. Ajdin Hasić zdecydował się na uderzenie, jednak Hindrich stanął na wysokości zadania i skutecznie interweniował.
Bośniak chętnie próbuje swoich sił strzałami z dystansu. Jak wynikało z przedmeczowych statystyk, należał do zawodników najczęściej uderzających spoza pola karnego w Ekstraklasie. Bartosz Grzelak po spotkaniu z Sevillą zwracał uwagę, że Hasić regularnie ćwiczy ten element na treningach i często potrafi w ten sposób zdobywać bramki.
Niedługo później odpowiedziała Legia. W okolicach piątej minuty Paweł Wszołek posłał niebezpieczne dośrodkowanie w pole karne Cracovii, po którym warszawianie oddali strzał. Sebastian Madejski zachował jednak czujność i zatrzymał uderzenie, nie pozwalając gościom na szybkie otwarcie wyniku.
Spotkanie miało szczególne znaczenie dla Bartosza Grzelaka, który po raz pierwszy mierzył się z Legią Warszawa. Jego debiutanckie starcie z Wojskowymi miało dodatkowy kontekst. Po poprzednim meczu Cracovii z Legią Słoweniec złożył rezygnację, jednak władze krakowskiego klubu nie zdecydowały się jej przyjąć. Ostatecznie Elsner pozostał wówczas na stanowisku, choć później rozstał się z Pasami.
Początek meczu
Oba zespoły od pierwszych minut grały intensywnie i nie zamierzały ograniczać się do defensywy. Drużyny wymieniały się kontratakami, szukając okazji do zaskoczenia rywala. Na boisku dało się również wyczuć napiętą atmosferę, a pojedynki między zawodnikami szybko nabierały temperatury. Jednym z piłkarzy, którzy najwcześniej zaczęli wdawać się w ostre starcia, był Paweł Wszołek. Bardzo aktywny był również Minchev, który często szukał okazji do zagrożenia bramce rywali. Bułgarowi brakowało jednak najważniejszego, czyli skutecznego wykończenia akcji.
W 22. minucie, po wrzucie piłki z autu, doszło do dużego zamieszania w polu karnym Legii. Zarówno Nordås, jak i Hasić próbowali znaleźć sposób na oddanie strzału, jednak ostatecznie żadnemu z nich nie udało się skutecznie zakończyć tej akcji. Sytuacja ta dobrze pokazywała determinację Pasów, które za wszelką cenę szukały okazji do zagrożenia bramce rywali.
Niespodziewany gol
Ševčík otrzymał piłkę od Pawła Wszołka przed polem karnym. Świetnie ją przyjął, a następnie ruszył z indywidualną akcją. Pomocnik Legii wygrał pojedynek z Amirem Al-Amarim i podprowadził futbolówkę, szukając miejsca do oddania strzału. Ostatecznie uderzył precyzyjnie po ziemi w kierunku krótkiego słupka. Sebastian Madejski był spóźniony z interwencją i nie zdołał zatrzymać piłki. Legia wyszła na prowadzenie!
Cracovia próbowała odpowiedzieć na straconą bramkę, jednak krakowianom brakowało skuteczności w finalizowaniu akcji. Pasy nie zamierzały się poddawać i konsekwentnie szukały okazji do wyrównania. Na boisku wciąż trwała wymiana ciosów, a oba zespoły naprzemiennie ruszały do ataku, starając się wykorzystać błędy rywala.
W 39. minucie doszło do spięcia między Vincentem Burletem a Pawłem Wszołkiem. Zawodnicy przepychali się, a piłkarz Legii w ramach odwetu zdecydował się odepchnąć belgijskiego obrońcę Cracovii. Sytuacja zakończyła się żółtą kartką dla Polaka. Całe zamieszanie doprowadziło do krótkiej przerwy w grze, podczas której na murawie pojawili się medycy. W trakcie tej pauzy arbiter ukarał żółtą kartką również drugiego uczestnika zajścia, który wdawał się z nim w dyskusję.
Gol do szatni
Wszystko zaczęło się od fatalnego wykopu Hindricha. Piłkę po pojedynku z Augustyniakiem opanował Lars Nordås, który podobnie jak wcześniej Ševčík ruszył z futbolówką i zdecydował się na indywidualną akcję. Norweg zdołał wcześniej „położyć” na ziemi Wojciecha Urbańskiego, który wślizgiem próbował zablokować przygotowywany strzał napastnika Cracovii. Nordås zachował jednak zimną krew, wstrzymał się z uderzeniem i chwilę później oddał zabójczy strzał zza pola karnego.
Sytuacja była jeszcze analizowana przez sędziów VAR, a arbiter konsultował się z zespołem odpowiedzialnym za wideoweryfikację. Ostatecznie bramka została uznana! Cracovia doprowadziła do wyrównania tuż przed przerwą, a Legia straciła prowadzenie w najgorszym możliwym momencie – niemal w drodze do szatni.
W wywiadzie w przerwie Mateusz Klich zwrócił uwagę, że Cracovii potrzeba więcej dokładności i spokoju w rozegraniu. Podkreślił, że jego zespół zbyt szybko pozbywa się piłki, przez co często ją traci i nie potrafi dłużej utrzymać się przy futbolówce. Widać to było również w pierwszej połowie, w której Pasy miały spore problemy z konstruowaniem akcji i dostarczaniem piłki w ostatnią tercję boiska. Brakowało płynności w rozegraniu, a Legia potrafiła wykorzystywać niedokładności gospodarzy.
Nie do końca zrozumiała zmiana
Po przerwie Marek Papszun zdecydował się zdjąć z boiska Pawła Wszołka. Polak co prawda obejrzał żółtą kartkę, jednak był bardzo aktywny i to on napędzał ataki Legii w tym spotkaniu. Mimo to szkoleniowiec Wojskowych postanowił dokonać zmiany, a miejsce Wszołka na boisku zajął Arkadiusz Reca.
Wyjście poza schemat
Pasy w tym sezonie znane są z tego, że słabo rozpoczynają mecze, a później ich gra zaczyna się układać. Dziś od początku spotkania dorównywały jednak legionistom, więc Bartosz Grzelak miał powody do zadowolenia. Kibice przy Kałuży również mogli być usatysfakcjonowani. Nawet w meczu z Zagłębiem to zespół z Lubina początkowo wyrastał na lepszą drużynę. Jednego nie udało się jednak wyeliminować. Znów to Pasy jako pierwsze straciły gola.
Niesamowita szansa Adamskiego
Cracovia lepiej weszła w drugą połowę, ale po kilku minutach przewagi stołeczny klub postanowił się odgryźć. W 57. minucie polski napastnik otrzymał piłkę od Kacpra Chodyny i niewiele zabrakło, by przelobował Sebastiana Madejskiego. Wydawało się, że gdyby zdecydował się na uderzenie po ziemi, Legia mogłaby ponownie wyjść na prowadzenie.
Z perspektywy kibiców świetne było to, że oba kluby kontynuowały „politykę” ciągłego atakowania. Były momenty, w których to Cracovia przeważała i napierała na bramkę rywali, ale Legia szybko odpowiadała, nie pozostając dłużna Pasom. Co ciekawe, Legia praktycznie zrezygnowała dziś z dośrodkowań, a w środku pola nieco brakowało Bartosza Kapustki, który pod nieobecność Szymańskiego przejął rolę zawodnika najczęściej cofającego się po piłkę do obrońców.
Ofensywa Pasów
W 72. minucie wydawało się, że Lars Nordås będzie miał szansę na zdobycie bramki w sytuacji sam na sam, ale Norweg wyhamował i ostatecznie wywalczył rzut rożny. Cała akcja zakończyła się uderzeniem Otar Kakabadze, które obronił Hindrich.
W 74. minucie, podobnie jak w meczu z Zagłębiem Lubin, boisko opuścił Mateusz Klich. Zastąpił go Mohamed Berte, czyli strzelec bramki w 108. minucie spotkania z Miedziowymi. W tym momencie trener Bartosz Grzelak wysłał jasny sygnał, że nie zamierza zadowalać się remisem, lecz liczy na zwycięstwo.
(Prawie) zabójcze dośrodkowanie
Po stracie Mincheva Legia dośrodkowała piłkę w pole karne Cracovii. Dopadł do niej Viunnyk, a futbolówka odbiła się jeszcze od Adamskiego. Kapitalnie wyciągnął się jednak Sebastian Madejski, który na linii bramkowej zatrzymał piłkę zmierzającą do siatki przy bliższym słupku. Co prawda wydawało się, że polski zawodnik był w tej sytuacji na spalonym, ale dzięki świetnej interwencji bramkarza Cracovii nie było potrzeby sprawdzania tej sytuacji.
Hasić obok słupka
Bośniak ruszył na wolne pole po przedarciu się między Augustyniakiem a Arsenićem, po czym oddał strzał prawą nogą, który minął słupek. Trzy minuty później Hasić ponownie miał okazję, ale nieco pogubił się w kontakcie z piłką. Słabym uderzeniem wywalczył rzut rożny. Hasić został jeszcze bohaterem kamer swoją frustracją związaną z brakiem możliwości szybkiego rozpoczęcia gry.
Trener Grzelak kontynuował agresywną grę i postanowił zdjąć Mincheva, dając w jego miejsce szansę na debiut Kahvehowi Zahiroleslamowi. Jednocześnie przesunął wcześniej wprowadzonego Mohameda Berte na skrzydło.
Odkupienie Madejskiego
Fatalna była pierwsza połowa w jego wykonaniu, natomiast w drugiej był nie do poznania. Po dośrodkowaniu Szymańskiego i próbie zgrania głową przez Kuchtę zdecydowanie wyszedł do piłki i ją wybił. Zdążył się ustawić i obronić jeszcze bardzo groźną dobitkę właśnie Szymańskiego.
Na sam koniec groźnym dośrodkowaniem popisał się Kakabadze, jednak futbolówka przeszła obu napastników Cracovii. Miał jeszcze możliwość wrzucenia piłki z autu Knap, jednak nic z tego nie wyszło. Finalnie mecz kończy się wynikiem, po którym żadna ze stron nie może być zadowolona.
Finalnie Legia utrzymuje trzecie miejsce w tabeli, a Cracovia zajmuje 11. pozycję. Wydaje się, że Pasy w końcu wracają na właściwe tory.











