Wygrana z Koreą i Meksykiem, dobry mecz przeciwko Niemcom?! To nie był przypadek. Szwecja po wyjściu z grupy tym razem odprawia mało skuteczną dziś Szwajcarię i po bramce Forsberga awansuje do 1/4 finału.
Po trudnych, ale wygranych grupowych bojach przyszedł czas meczów 1/8 finału, gdzie spotkały się Szwecja i Szwajcaria. Obie drużyny wyszły z trudnych dla siebie grup, prezentując podobny zdeterminowany i drużynowy futbol. W obu próżno szukać największych światowych gwiazd piłki nożnej, ale cechuje je jedna wspólna rzecz: solidność!
Szwedzi pokazali, że są bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Solidna faza grupowa w ich wykonaniu czy ostatni zwycięski pojedynek z Meksykanami tylko umacnia ten wizerunek, jednak… Szwajcarzy umieją grać z trudnym rywalem na plecach. Było tak miedzy innymi w ich spotkaniu z Serbią, które wygrali. Obraz drużyny Petkovicia psuł ich ostatni grupowy mecz z nisko notowaną Kostaryką, którego Helweci nie potrafili rozstrzygnąć na swoją korzyść. Mimo wszystko reprezentacja prowadzona przez Petkovicia może poszczycić się bardzo dobrym bilansem: na 25 ostatnich meczów przegrali tylko jeden.
Dla reprezentacji Szwecji było to także jubileuszowe, bo 50 spotkanie rozgrywane w ramach mistrzostw świata. Tylko kadra Meksyku zgromadziła więcej mistrzowskich meczów, nigdy nie sięgając ostatecznie po trofeum.
Szwajcarzy przystąpili do dzisiejszej rywalizacji bez zawieszonych Liechtsteinera i Schara, lecz zastępujący ich Lang i Djourou gwarantowali podobną jakość. Szwedzi nie mogli skorzystać z Sebastiana Larssona, a zastąpił go zawodnik Seattle Sounders Gustav Svensson.
W tym roku obie drużyny spotkały się już w turnieju mistrzowskim… W finale hokejowego IIHF World Championship 2018, gdzie górą byli reprezentanci „Trzech Koron”, pokonując Szwajcarów 3:2. Czy to był znak?!
45 minut niewykorzystanych szans
Pierwsza połowa w wykonaniu obu ekip nie była zapierającym dech w piersiach widowiskiem. Drużyny nie zamierzały łatwo się otwierać i dać „napocząć” rywalom. Nie znaczy to jednak, że byliśmy świadkami typowej piłkarskiej pustyni czy kultowego już niskiego pressingu w wykonaniu Polaków.
Zarówno Szwecja, jak i Szwajcaria miały swoje okazje na to, by objąć prowadzenie. Zabrakło precyzji. Strzały Dzemailiego czy Ekdala były jednak dobrymi przerywnikami ostrożnej gry, którą widzieliśmy na murawie.











