Spartak inkasuje trzy punkty


Drużyna Spartaka Moskwa wygrała w niedzielne popołudnie z Anży Machaczkała 2:0. W drugiej połowie piłkarze prowadzeni przez Guusa Hiddinka grali o jednego mniej, co ułatwiało zadanie gospodarzom.


Udostępnij na Udostępnij na

Zespół Spartaka Moskwa przed tym pojedynkiem zajmował piątą lokatę w lidze i planował w niedzielne popołudnie zainkasować komplet punktów, gdyż chciał umocnić się na pozycji, która daje w przyszłym sezonie grę w Lidze Europy. Natomiast Anży Machaczkała nie przyjechała do stolicy Rosji, by łatwo oddać inicjatywę. Podopieczni Guusa Hiddinka plasowali się na trzecim miejscu i zwycięstwo również było im potrzebne, bo nie chcieli stracić dystansu do drużyny Zenitu, który piastuje drugą lokatę.

Aiden McGeady, Spartak Moskwa
Aiden McGeady, Spartak Moskwa (fot. newsoccer.ru)

Na początku tego spotkania oba zespoły grały bardzo ostrożnie, by szybko nie stracić gola. W 4. minucie stadion w Moskwie eksplodował z radości. Futbolówkę do siatki z pola karnego precyzyjnym strzałem wpakował Kim Källström, zdobywając gola dla Spartaka Moskwa. W tamtym momencie gospodarze byli w zdecydowanie lepszej sytuacji. Spartak nie odpuszczał i zacięcie starał się ponownie stworzyć zagrożenie pod bramką swojego rywala. Defensorzy Anży zdawali sobie sprawę, że jeśli stracą drugiego gola, to będzie szalenie trudno wrócić do równorzędnej rywalizacji.

Goście próbowali zagrozić bramce Spartaka, by zdobyć gola wyrównującego, ale piłka po akcjach drużyny Anży nie wylądowała w siatce, dlatego Andryi Dikan mógł się cieszyć, że udaje mu się zachować czyste konto. Podopiecznym Guusa Hiddinka brakowało pomysłu na zdobycie bramki, dlatego w dalszym ciągu na tablicy świetlnej widniał wynik 1:0 dla gospodarzy. Natomiast gracze Spartaka dwoili się i troili, aby zdobyć gola przed przerwą, ale tej rzeczy nie udało się dokonać i moskiewski zespół musiał zadowolić się jednobramkowym prowadzeniem po upływie pierwszych 45 minut.

W drugiej połowie goście mieli nadzieję, że uda się odmienić niekorzystny obraz gry na swoją korzyść. Spartak jako pierwszy spróbował zagrozić bramce rywala w drugiej połowie. Aiden McGeady uderzał zza pola karnego, lecz strzał Szkota pozostawiał wiele do życzenia i uderzenie gracza gospodarzy nie zagroziło Anży, gdyż futbolówka nie powędrowała w światło bramki. Podopieczni Guusa Hiddinka dawali z siebie wszystko, aby zanotować trafienie, ale gospodarze grali bardzo konsekwentnie w obronie, co utrudniało pokonanie Andriya Dikana.

Guus Hiddink
Guus Hiddink (fot. Skysports.com)

Gospodarze zacięcie szukali sposobu na zdobycie drugiego gola podczas niedzielnych zawodów. Natomiast obrońcy Anży Machaczkała starali się nie popełniać błędów w defensywie, by nie utrudnić sobie realizacji celu. Jednakże ten plan udało się zrealizować piłkarzom moskiewskiej drużyny. W 66. minucie Vladimir Gabulov wszedł ostro w polu karnym w nogi Emmanuela Emenike. Arbiter za ten czyn ukarał golkipera Anży Machaczkała czerwoną kartką i podyktował „jedenastkę” dla Spartaka Moskwa. Ten stały fragment gry na gola zamienił Dmitri Kombarov i gospodarze prowadzili już 2:0. W tym momencie gracze gości byli w trudnej sytuacji. Nie dosyć, że przegrywali już dwiema bramki, to w dodatku grali o jednego zawodnika mniej, co niewątpliwie utrudniało realizację planów podczas niedzielnego widowiska. Spartak mimo dużej przewagi na boisku nie odpuszczał swoim rywalom i nadal stwarzał zagrożenie. Obraz gry nie uległ zmianie i to Spartak cieszył się z kompletu punktów.

Drużyna z Moskwy podczas spotkania z Anży pokazała skuteczny futbol i dobrze rozpracowała swojego rywala. Wykorzystała również to, że podopieczni Guusa Hiddinka grali o jednego gracza mniej, co zdecydowanie ułatwiało zadanie. Goście muszą jak najszybciej zapomnieć o tej porażce i wyciągnąć wnioski, bo zaprezentowali się poniżej oczekiwań.

Najnowsze