Kwestia mistrzostwa Polski jest już niemal rozstrzygnięta. Legia Warszawa, choć straciła w ostatnich dwóch meczach cztery punkty, raczej nie powtórzy sromotnej klęski sprzed roku. Niemniej Lech Poznań wciąż ma o co walczyć. Podobnie jak jego dzisiejszy rywal – Śląsk Wrocław, który przed obecną serią gier miał tylko „oczko” mniej od „Kolejorza”. Po dzisiejszym starciu sytuacja w walce o wicemistrzostwo uległa nieco zmianie. Bowiem lechici zrównali się punktami z Piastem Gliwice, który był wyżej w tabeli na finiszu fazy zasadniczej.
O Lechu można pisać różne rzeczy. Że kolejny sezon tak naprawdę nie ma szans nawet włączyć się w walkę o mistrzostwo, że nie wykorzystuje potencjału młodzieży, że ogólnie potencjał drużyny jest kompletnie niewykorzystywany i pewnie można mieć wiele innych zarzutów. Niemniej włodarzy Lecha należy obecnie pochwalić chociażby za to, że twardo stawiają na trenera Żurawia, który nie boi się trudnych wyborów. Kibice mocno naciskali na to, by Karlo Muhar wyjechał na dobre z Poznania, a szkoleniowiec z uporem maniaka dawał mu szansę. Kibice mogli mieć do trenera zarzut, że na przykład w hitowym starciu z Legią nie stawiał zbyt ochoczo na Polaków.
A tych lechici mają całkiem sporo. I to młodych i dość wartościowych. Nawet w dzisiejszym meczu mieliśmy okazję oglądać od samego początku czwórkę piłkarzy do 21. roku życia. Dodatkowo patrząc na tabelę, należy pochwalić także grę defensywną poznańskiej ekipy. Bowiem „Kolejorz” miał po 32 kolejkach najmniej straconych bramek w całej lidze. Podopieczni Dariusza Żurawia stracili raptem tylko 29 goli.
Jeśli chodzi o ofensywę – tutaj też nie jest najgorzej. Poznaniacy ustrzelili w 32 meczach 57 bramek. To drugi najlepszy wynik w lidze. Lepszą ofensywą dysponuje tylko obecny lider rozgrywek. Co jeszcze wyróżnia ekipę Żurawia? Fakt, iż przed meczem ze Śląskiem mieli najmniej porażek. Aż tak źle w Poznaniu chyba nie jest, nieprawdaż?
Strzelba z Danii znów daje o sobie znać
Kto miał 38% udziału przy wszystkich trafieniach Lecha w obecnych rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy? Oczywiście Christian Gytkjaer, który przed dzisiejszym spotkaniem ustrzelił 20 goli i zanotował dwie asysty. Świetna forma strzelecka Duńczyka sprawiła, że prawdopodobnie zgarnie on w tym sezonie koronę króla strzelców. Drugi w klasyfikacji strzelców Jorge Felix ma na koncie na cztery kolejki przed końcem sezonu „tylko” 15 trafień. Przyszłość Gytkjaera nie jest jasna. Niewykluczone, że są to ostatnie dni Duńczyka w Poznaniu.
– Wciąż nie rozstałem się z Lechem i nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji, gdzie będę grał w przyszłym sezonie. Zdaję sobie sprawę, że to dobry moment, by spróbować swoich sił w mocniejszej lidze, ale wciąż nie prowadzę konkretnych rozmów z żadnym klubem i na ten moment wszystko jest możliwe – mówił niedawno na łamach „Super Expressu” Gytkjaer. – – dodawał w wywiadzie udzielonym „SE”.











