Sezon 2019/2020 na polskich boiskach powoli dobiega końca. Karuzela transferowa rozkręca się w najlepsze i na ten moment poznaliśmy kilka ciekawych transakcji międzyklubowych. Jednym z łakomych kąsków będzie bez wątpienia Christian Gytkjaer. W związku z pandemią koronawirusa może to być bardzo ciekawe okienko transferowe, ponieważ sytuacja finansowa w klubach wymusza spore cięcia, jeśli chodzi chociażby o zarobki. Z takim problemem będą musieli się zmierzyć m.in. w Poznaniu.
Christian Gytkjaer przyszedł do Poznania z TSV 1860 Monachium w lipcu 2017 roku, podpisując umowę na dwa lata z możliwością przedłużenia o kolejny rok. Opcja ta została aktywowana i tak Duńczyk z powodzeniem rządzi w ataku Lecha Poznań również w tym sezonie. Jest najlepszym strzelcem ekstraklasy. Z 20 bramkami na koncie zostawił konkurencję do korony króla strzelców daleko w tyle. Dorzucił do tego dwie asysty, dzięki czemu śmiało może się ubiegać o miano najlepszego ligowca w obecnym sezonie PKO BP Ekstraklasy.
Czy zostanie w Poznaniu na kolejne lata?
Szanse na pozostanie Gytkjaera w Poznaniu maleją proporcjonalnie do dni, jakie zostały do końca obecnych rozgrywek. Już w kwietniu mogliśmy zaobserwować pierwsze ruchy, które wskazywały na możliwe odejście zawodnika z drużyny „Kolejorza”. Udzielił on wtedy wywiadu dla duńskiej telewizji TV3 Sport, w którym jednoznacznie powiedział, że chce spróbować sił w mocniejszej lidze i zmienić otoczenie. Ten wywiad był potwierdzeniem tego, co kilka dni wcześniej mogliśmy przeczytać w „Głosie Wielkopolski”:
– Być może nie jest to głupie być latem wolnym zawodnikiem. Z pewnością wiele klubów nie będzie mogło sobie pozwolić na transfery. Być może wolni gracze będą bardzo pożądani i może być to z korzyścią dla obu stron –powiedział zawodnik.
Od tamtej rozmowy próżno jednak szukać jakichkolwiek jednoznacznych deklaracji co do przyszłości Duńczyka.











