Oglądanie zespołów Tony’ego Pulisa nigdy nie należało do specjalnych przyjemności. Oglądanie West Bromwich Albion Tony’ego Pulisa można by nawet momentami zaklasyfikować jako wyrafinowane tortury. A jednak wielu szkoleniowców w Premier League na pewno po cichu zazdrości Walijczykowi. Bo nawet jeśli jego piłkarze nie są wirtuozami futbolu, to trudno im odmówić konsekwencji i skuteczności. I co najważniejsze, lata lecą, a widmo spadku wciąż omija ich szerokim łukiem.
Nuda, ostrożność i środek tabeli – to najczęściej pojawiające się hasła przy zespole WBA. Wyniki opublikowane kilka tygodni temu w internecie, stworzone na podstawie pewnego algorytmu, w przypadku „The Baggies” nie zaskoczyły absolutnie nikogo. Przy całej jednak porcji szydery ze strony obserwatorów i internautów nikt spośród kibiców WBA nie miał zamiaru rozpaczać. Dla nich nie liczą się dwa pierwsze hasła, jeśli są tylko sposobem prowadzącym do tego trzeciego: „środek tabeli”. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje po drużynie czegoś więcej, a już zwłaszcza jakichś aspiracji o czołówce tabeli. Wszyscy zdają sobie sprawę, że przy obecnych możliwościach właśnie strefa 8–12 to absolutne maksimum. Tony Pulis jest zaś fachowcem, który wie, jak tego dokonać. Udowodnił to zresztą już w poprzednim sezonie. Czego można się spodziewać po West Bromwich tym razem?
https://twitter.com/PartAdam/status/884314207667318788
Trzy rzeczy, które wydarzą się w tym sezonie
1) Bezpieczne utrzymanie
Pulis to specjalista od takich zadań. Pokazywał to przez wiele lat w Stoke, potrafił także podnieść z kolan praktycznie martwe Crystal Palace. Do tej pory świetnie radził sobie również z WBA. Nie ma w zasadzie żadnych podstaw, by przypuszczać, że nagle coś się w tej materii zmieni.
2) Stałe fragmenty gry
43 gole zdobyli piłkarze West Bromwich Albion w poprzednich rozgrywkach. Blisko połowa z nich (21) padła po stałych fragmentach gry. Zaskoczenie? Dla osób doskonale znających zarówno ten zespół, jak i walijskiego sternika żadne. Wiemy doskonale, czego można się po tym połączeniu spodziewać. W końcu jeśli drużyna nie specjalizuje się w kreacji, to trzeba znaleźć inny sposób na zadanie ciosu przeciwnikowi, prawda? W tym roku nie oczekujmy wielkiej rewolucji.
3) Na szarym końcu magazynów ligowych
Kojarzycie magazyn „Match of the Day”? Angielski program poświęcony wydarzeniom ligowym także i w tym roku będzie realizowany w trakcie weekendów z Premier League. Formuła show jest w zasadzie bardzo prosta, prowadzący go Gary Lineker gości w studiu takie postacie jak Alan Shearer czy Ian Wright. Po kolei prezentowane są skróty spotkań oraz analizy ekspertów. Kolejność jednak jest zazwyczaj dopasowywana na podstawie kryterium atrakcyjności danego meczu. Nietrudno zgadnąć, czyje spotkania najczęściej prezentowano w końcówce audycji. I naszym zdaniem nic się tutaj nie zmieni.












