Po zakończonym ostatnio zgrupowaniu pozycja Jana Urbana w oczach kibiców i opinii publicznej znacząco osłabła. Wpływ miała na to niewątpliwie tragiczna gra naszej reprezentacji, ale również masa dziwnych wypowiedzi i decyzji Jana Urbana, które dość często same sobie przeczyły. Wielu kibiców zadaje sobie słuszne pytanie, czy jedzie z nami pilot i czy selekcjoner ma plan na kadrę.
„Nie zależy mi, aby odmładzać kadrę. Nie gra średnia wieku, nie gra młodzież, grają piłkarze, którzy są najlepsi i zasługują na to. A nie na siłę robienie eksperymentów i prób. Reprezentacja nie jest od tego”.
🗣️ Jan Urban pic.twitter.com/53bDVlotpb
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) May 25, 2026
Będą grać najlepsi
„Nie zależy mi, aby odmładzać kadrę. Nie gra średnia wieku, nie gra młodzież, grają piłkarze, którzy są najlepsi i zasługują na to” – powiedział Jan Urban przed galą Ekstraklasy.
Na tym wydarzeniu nagrodę najlepszego obrońcy sezonu dostał 19-letni Wojciech Mońka, który swoją postawą w pełni zasłużył na tę nagrodę. Jednak nie znalazł on uznania w oczach selekcjonera, który wolał powołać z Ekstraklasy Oskara Wójcika i Przemysława Wiśniewskiego. Powołanie Wiśni można traktować w kategorii brania swojego żołnierza. Trudno jednak zrozumieć wzięcie Wójcika, który nie był lepszy od Mońki co pokazuje ich gra oraz statstyki może dziwć.
To samo tyczy się również marcowego zgrupowania, które zakończyło się dla nas fatalnie. Jan Urban powołał wtedy Bartosza Bereszyńskiego, strzelającego mało goli Świderskiego czy Krzysztofa Piątka z ligi katarskiej. Decyzja dotycząca ich była szczególnie dziwna. Urban miał w tym czasie do dyspozycji zamiast Beresia innego zawodnika z Parmy, czyli Patryka Pedę. Co ciekawe 34-letni Bereszyński jest jego zmiennikiem. Zamiast kogoś z duetu Piątek/Świderski, Urban mógł powołać Czubaka lub Mateusza Żukowskiego. Jestem przekonany, że Żuko, z nieprzewidywalnością, jaką ma w grze, dałby więcej w końcówce spotkania ze Szwecją od Piątka, który wtedy wszedł na boisko.
Ostatnim koronnym przykładem piłkarza nie zasługjącego na powołanie jest Bartosz Kapustka. Tak jego wybór na ostatnie zgrupowanie komentował selekcjoner:
„Zastanawiam się – chyba nie lubicie Kapustki. Ja jestem zadowolony z jego roli w reprezentacji. W sposób, jaki ja widzę piłkę – pasuje mi do koncepcji, nie zawiódł mnie”.
Niestsety fakty są takie, że Kapustka to piłkarz momentów, grający często zbyt zachowawczo i popełniający dużo strat. Pokazał to szczególnie w meczu z Ukrainą, gdzie jego najlepsze zagranie to było kopnięcie w bandę. 29-letni pomocnik obecnie nie jest nawet wiodącą postacią we własnym klubie, więc tym bardziej nie powinien być powoływany do narodowej kadry.
Złe wykorzystanie debiutantów
„Szukamy bramkostrzelnych napastników. Wiemy, że Robert Lewandowski jest bliżej końca w reprezentacji, więc chcę wykorzystać w ten sposób dwa mecze sparingowe, żeby zobaczyć Czubaka i Żukowskiego z bliska” – mówił Jan Urban w rozmowie z Gol24.
Selekcjoner jednak nie spełnił swoich zapowiedzi w stosunku do napastników. Mateusz Żukowski zagrał tylko przez 45 minut meczu z Ukrainą. Karol Czubak natomiast dostał raptem minutę w meczu z Nigerią. Lewandowski otrzymał możliwość gry przez 135 minut…
Urban, jak sam przyznawał, miał możliwość sprawdzenia nowych graczy, jednak z bliżej niezrozumiałych powodów z niej nie skorzystał. Przez całe zgrupowanie selekcjoner dał zadebiutować łącznie 6 debiutantom. Na pewno najbardziej wyróżniającymi się postaciami byli obrońcy Kacper Potulski i Norbert Wojtuszek. Całościowo jednak trudno ocenić każdego. W meczu z Ukrainą np. pierwsza jedenastka po zmianach była źle zestawiona i trudno było coś oczekiwać od debiutantów, którzy zostali wpuszczeni jak na pożarcie. Urban, mimo że miał dobrą możliwość sprawdzić użyteczność nowych piłkarzy dla kadry przez 180 minut sparingów, nie zrobił tego. Naprawdę trudno zrozumieć takie marnotrawstwo nadarzających się możliwości.
Kwestia formacji
„Jeśli chodzi o system, to mamy otwartą debatę. Ktoś powie, że trzymamy się tej trójki, a ja uważam, że tą trójką gramy dobrze. Poza tym my często wyprowadzamy piłkę trójką, czwórką, w różny sposób. Kiedy mamy piłkę, zachowujemy się inaczej, niż kiedy jej nie mamy” – powiedział Urban na przedmeczowej konferencji.
Niestety jednak, patrząc całościowo, trudno doszukiwać się pozytywów w grze Polski trójką z tyłu. W większości spotkań, w których Polska tak grała, nasza obrona była kompletnie zdezorganizowana i zostawiała za dużo wolnych przestrzeni. Było to widoczne szczególnie w spotkaniu z Albanią, gdzie gdyby ich napastnik nie spudłował w sytuacji 1 na 1, to Polska nie pojechałaby nawet do Sztokholmu. W dalszej części konferencji Urban, pytany o możliwość gry czwórką z tyłu, wskazał, co go przed tym wzbrania:
„Zmieniając na czwórkę z tyłu, nie mamy takiego typowego lewego obrońcy, więc nie wiem, czy to by wyglądało lepiej, no ale to zostanie w sferze dyskusji. Może znajdziemy takiego typowego lewego obrońcę, jeśli będziemy do tego przekonani, wtedy nie widzę problemu”.
Fakty są jednak takie, że Polska dysponuje lewymi obrońcami. W Poznaniu bardzo dobrze sobie radzi Michał Gurgul. Czasami w FC Porto na lewej stronie gra Jakub Kiwior, którego możliwość gry w tej strefie boiska dostrzegł niegdyś Mikel Arteta. Wybór na pozycję lewego obrońcy jest naprawdę wystarczający, dlatego dziwi fakt, że selekcjoner nie chce pójść tą drogą. Choć jednak, jak pokazały jego późniejsze słowa, nie był on chyba świadomy możliwości tego, że ma teraz szansę zagrać w sparingu czwórką z tyłu.
Niewykorzystana szansa
„Na razie nie mamy sprawdzonego Kuby Kiwiora jako tego lewego obrońcy – chodzi mi tutaj o sytuacje 1 na 1, jak się zachowuje, co nam daje w ofensywie. Mamy taki wariant przygotowany, nie do końca jestem przekonany, ale jest taka alternatywa” – mówił na pomeczowej konferencji selekcjoner.
Jan Urban dostał 180 minut sparingów, aby sprawdzić wszystkie możliwości. Postanowił jednak z tego nie skorzystać i na ostatniej konferencji zgrupowania mówił, że czegoś nie sprawdził. Takimi wypowiedziami trener sam sobie zakłada pętlę na szyję i pokazuje, że nie miał żadnego planu na to zgrupowanie. Patrząc całościowo na te i inne wypowiedzi, których było niestety dużo, przyszłość naszej kadry wygląda bardzo nieciekawie.
Gol kapitalny, ale schodząc na ziemię. Jan Urban fatalnie rozegrał oba spotkania i ten remis nie zmienia postrzegania całości. W pierwszym meczu masa zmian bez mapy, a z Nigerią czekanie ze zmianami, ewidentnie chcąc cokolwiek zdziałać, a i tak to nie działało w ofensywie. 🫠
— Tomek Hatta (@Fyordung) June 3, 2026
Przyszłość kadry Urbana
Po czerwcowym zgrupowaniu pociąg pod nazwą kadra Jana Urbana wszedł w duży zakręt. Zła gra, dziwne powołania czy niepotrzebna aktywność medialna selekcjonera nie pomagały kadrze. Podczas dwóch jesiennych zgrupowań w meczach Ligi Narodów Urban będzie musiał pokazać, że ma plan na tę kadrę, który będzie wdrażany, a jego efekty będą widoczne.
Jeśli tak się nie stanie i nasza gra niczym się nie będzie różnić od tego, co było teraz, to pojawi się na horyzoncie temat pożegnania Urbana. Wraz z potencjalnym odejściem selekcjonera odejść powinien prezes Kulesza, dla którego byłby to 5. pożegnany selekcjoner w ciągu 5 lat rządów. Pozostaje nam mieć nadzieję, że tak się nie stanie, niestety jednak trudno będzie szukać oparcia w tej nadziei.