Paulina Soboń była ambasadorką Ultimate Legends Night. Twórczyni internetowa spełniła swoje marzenia i rozkręcała to wydarzenie, które organizował Piotr Ćwielong. Reprezentacja Adama Nawałki pokonała 3:0 drużynę Reszty Świata. Czy odczuwalna była aura kadry sprzed 10 lat? Który z piłkarzy zrobił największe wrażenie na artystce?
Wiktor Cyran, igol.pl: Jak to jest być ambasadorką takiego wydarzenia jak Ultimate Legends Night? Jakie uczucia towarzyszyły Ci w tej roli?
Paulina Soboń: Przede wszystkim spełniłam swoje marzenie. Pracowałam przez wiele lat na to, żeby być w tym miejscu, w którym jestem jako twórczyni internetowa. Dzięki temu mogłam mieć zaszczyt bycia ambasadorką Ultimate Legends Night. Zaoferowałam się, ponieważ bardzo chciałam uczestniczyć na przeróżnych aktywnościach związanych z przygotowywaniem tego wydarzenia.
Zetknęłam się po raz pierwszy z tym eventem podczas konferencji prasowej z zawodnikami. Wtedy mogłam przeprowadzić parę wywiadów oraz poznać niektórych piłkarzy i trenera Michała Probierza. Ponagrywałam również taki luźniejszy kontent, żeby pokazać jak to fajnie wygląda. Mnie to wszystko pasjonuje. Pasjonuje mnie piłka nożna i ta atmosfera, która panuje na takich wydarzeniach. Mogłam tworzyć wszystko tak prosto z serca, co było dla mnie bardzo spełniające. Powstawało ode mnie sporo materiałów dookoła tego meczu i będą one jeszcze publikowane na moich social mediach.
Jak z Twojej strony przebiegały przygotowania do tego wydarzenia? Co Paulina Soboń robiła od kulis przed, w trakcie i co jeszcze ukaże się po wydarzeniu?
Jako reporterka przeprowadzałam wywiady, więc przygotowywałam się pod kątem pytań. Miałam też za zadanie zadać pytania podczas transmitowanej konferencji prasowej. Kilka dni później, ponownie przyjechałam na Tarczyński Arena, żeby nagrać filmiki z Brokies. Przed meczem spotkaliśmy się także z drugim ambitnym – Karolem Tomańskim, żeby ponagrywać materiały na social media dotyczące spotkania.
Do Wrocławia przyjechałam dzień wcześniej i wtedy wydarzyło się coś, o czym marzyłam jako nastolatka. Pojechaliśmy odebrać z lotniska Davida Silvę oraz Rui Patricio. David Silva jest piłkarzem, którego cenię i uwielbiam od 2008 roku. Mogłam odebrać go z lotniska w takim małym kameralnym gronie, raptem trzech osób. Było to dla mnie ogromnym wyróżnieniem i zaszczytem. Moje wewnętrzne dziecko skakało ze szczęścia.
Jaki był Twój kontakt z zawodnikami w trakcie tego wydarzenia?
Starałam się nie absorbować zawodników swoją osobą, bo i tak mieli sporo na głowie. Jedak były sytuacje, w których mogłam z nimi nieco porozmawiać. Piłkarze okazali się kontaktowi i nastawieni przyjaźnie. Słyszałam podobne słowa od innych osób, które miały z nimi styczność.
Mogę jeszcze powiedzieć od siebie, że najczęstszy kontakt spośród zawodników miałam oczywiście z Davidem Silvą. Nie ukrywam, że kilkukrotnie miałam okazję spytać go o autograf bądź o zdjęcie. Było to wyjątkowo ekscytujące doświadczenie – mijać się co rusz w hotelu, bądź na obiedzie, ze swoimi największym idolem. Uważam, że David Silva jest właśnie taki, jakim go sobie wyobrażałam. Okazał się życzliwym i skromnym człowiekiem.
Dwie historie do opowiedzenia: najzabawniejsza i taka, która najdłużej zostanie Ci w pamięci po Ultimate Legends Night. Masz takie?
Mam taką historię, którą sama sobie wyreżyserowałam. Zaczęło się wszystko od tego, że podczas podpisywania się Davida Silvy na moich koszulkach, poprosiłam go także o podpis na ręce. Kiedy koledzy zobaczyli ten autograf, zasugerowali, żebym sobie go wytatuowała. Na początku byłam nastawiona niezbyt ochoczo.
Po kilku godzinach uznałam jednak, że to jest naprawdę ciekawy pomysł – utrwalić ten podpis jako taką pamiątkę. Umówiłam się na tatuaż we Wrocławiu. Chciałam wykorzystać ten niezmyty z ręki marker jako szkic… i tak naprawdę w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Uznałam, że będzie lepiej, jeśli wytatuuję sobie coś innego. Postanowiłam wytatuować sobie jego numer – 21. Ta liczba jest również moim numerem. Kiedy gram w meczach piłkarskich obowiązkowo muszę grać z numerem 21.
Udało się tuż przed moją wizytą u tatuażysty, ponieważ David Silva zostawił autograf z liczbą 21 na moim ramieniu. Teraz mam bardzo mocną pamiątkę z tego wyjazdu.
Wyświetl ten post na Instagramie
Wspomniałaś o graniu w piłkę. Nie mogę nie zapytać o to, czy Paulina Soboń ćwiczyła strzały przed tym wydarzeniem?
Tak się składa, że mam jakieś szczęście i tym samym regularną styczność z piłką nożną od początku tego roku. Zdarzyło mi się kilkukrotnie ćwiczyć strzały. Strzelaliśmy też z Brokies podczas wspólnego tworzenia kontentu na stadionie. Zdradzę, że ja specjalnie nie trenowałam rzutów karnych. Nie miałam wcale kontaktu z piłką w dniu meczu. Nic dziwnego, że moja piłka podczas strzału została skierowana prosto na środek bramki, do nogi bramkarza. Nie wyszło spektakularnie, ale liczy się fakt, że miałam okazję uczestniczyć w tych rzutach karnych.
Na czym polega Twoja styczność z piłką nożną w ostatnim czasie?
Ostatnio jest organizowanych dużo meczów pokazowych i charytatywnych, w których ja i moja drużyna bierzemy udział. Jestem bardzo mocno otwarta na to, żeby uczestniczyć w takich spotkaniach jak najczęściej. Dlatego, że jest to pomoc charytatywna dla dzieciaków, co jest piękne. Myślę, że to powinno być nieodłącznym elementem pracy w sieci. Jeżeli możemy wykorzystać zasięgi do czegoś dobrego – powinniśmy to robić.
Sport jest wspaniałą dziedziną, którą powinno się promować. Osobiście mam ogromny sentyment do piłki nożnej. Dostaje zaproszenia na piłkarskie wydarzenia i jest to dla mnie strzał w dziesiątkę. Mam nadzieję, że dalej będziemy grać jak najczęściej takie mecze.
Czy coś poszło nie po Waszej myśli w trakcie organizacji Ultimate Legends Night?
Jednym z moich zadań było rozdanie medali po spotkaniu. Reprezentacja Reszty Świata poszła troszkę szybciej do szatni i niestety medale nie trafiły do nich z moich rąk. Natomiast była to już końcówka wydarzenia. Szczerze, byłam spełniona tym co się wydarzyło w przeciągu tych dwóch dni. Wystarczyło mi na tamten moment atrakcji, więc niczego nie zmieniłabym.
Który z piłkarzy zrobił na Tobie największe wrażenie w takim spotkaniu na żywo? I tutaj zrobię jeszcze odnośnik do swojego pytania, poza Davidem Silvą.
Rozmawiałam z Arturem Borucem, który zaskoczył mnie pozytywnie swoją skromnością. On jest bardzo inteligentny, serdeczny – super ziomal. Podchodzę do tego gracza z sentymentem, bo jako nastolatka go bardzo lubiłam. Fajnie, że miałam okazję go poznać. Rozmawiałam z Łukaszem Piszczkiem co prawda tylko podczas wywiadu, ale jest to bardzo kulturalny i elokwentny człowiek. Polubiłam także Jakuba Rzeźniczaka, który jest życzliwy, pomocny i tworzy taką luźną, przyjazną atmosferę.
Wyświetl ten post na Instagramie
Uprzedzam, że to będzie trudne pytanie. Czy liczba widzów na stadionie lekko rozczarowała? Spodziewałaś się liczniej wypełnionej Tarczyński Arena?
Nie, mnie nie rozczarowała. Nie mam wygórowanych oczekiwań, ponieważ zdaję sobie sprawę z realiów. Wiem, że mógł nie sprzyjać dzień meczu, ponieważ odbywał się on w środku tygodnia. Poza tym, ostatnio mamy sporo takich ikonicznych wydarzeń sportowych. Widzowie siłą rzeczy nie są w stanie pojawić się na wszystkich eventach. Aczkolwiek uważam, że na tym wydarzeniu naprawdę było warto być. Myślę, że te osoby, które zdecydowały się na nie wybrać nie pożałowały niczego.
Czy Paulina Soboń czuła aurę Adama Nawałki i tej kadry z roku 2016 przy okazji Ultimate Legends Night?
Czułam, czułam. Wiem, że sami zawodnicy z takim sentymentem powrócili na boisko. Była to dla nich duża motywacja, żeby razem wspólnie zagrać. Dużym zaszczytem była dla mnie krótka rozmowa z trenerem Adamem Nawałką. Określę go jako wielki autorytet, oraz osobę, od której czuć tę wyjątkową aurę.
Osoba Piotra Ćwielonga – organizatora tego wydarzenia. Jak Paulina Soboń ocenia współpracę z byłym zawodnikiem? Czy Piotr Ćwielong dzielił się jakimiś spostrzeżeniami w trakcie tej imprezy?
Piotra bardzo, bardzo lubię i bardzo szanuję za to wydarzenie. Mnie osobiście pomógł w spełnieniu takiego największego marzenia, jeżeli chodzi o spotkanie idola. Jestem mu za to wdzięczna na maksa. Mogę tylko powiedzieć, że to jest naprawdę dobry, życzliwy, pomocny człowiek. Piotr podjął się ogromnego wyzwania.
Mimo, że sama uwielbiam organizować samodzielnie różne wydarzenia, nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak trudne i stresujące było zorganizowanie takiego wydarzenia. Mimo to, wszystko zostało pięknie dopięte. Czy rozmawiałam z nim na temat jego pierwszych wrażeń? Nie, jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat, a nawet jakbyśmy rozmawiali, to pozostawiłabym tę rozmowę w tajemnicy.
Czy według Ciebie takich imprez powinno być więcej?
Serce mówi tak, bo chciałoby się częściej przeżywać tak wyjątkowe chwile…. Z drugiej strony co za dużo to niezdrowo.. Czasami lepiej może, żebyśmy poczekali na jakieś duże wydarzenie. Wtedy ono będzie takie po prostu wyczekane. Inaczej zjazd wybitnych piłkarzy spowszedniałby i co wtedy? Haha. Natomiast jeżeli takie wydarzenie będzie ponownie zorganizowane, to jak najbardziej mam nadzieję, że będę mogła uczestniczyć w nim podobnie jak teraz.
Jakie są najbliższe plany? Twoje plany związane z piłką nożną, z sytuacjami takimi jak Ultimate Legends Night oraz te artystyczne?
Nagrałam bardzo dużo kontentu związanego z Davidem Silvą podczas wydarzenia. Jest to mój pomysł od serduszka na przedstawienie moich odczuć związanych z meczem. Będę postować te filmiki przez nie wiem jak długi czas, aż wykończy się ten temat.
Jeżeli chodzi o piłkę nożną, to będę grała w Gdańsku z moją drużyną na kolejnym wydarzeniu za kilka dni. Będzie to turniej charytatywny, dla dzieciaków. To będzie kolejne przemiłe wydarzenie. Mam też już plany na drugą połowę roku, ale one są na razie bardzo wstępne. Mam nadzieję, że dostanę kolejne zaproszenia do wydarzeń piłkarskich. Niekoniecznie tylko w roli piłkarki, ale także jako reporterka lub ambasadorka.
Mimo, że piłka jest obecnie takim tematem często przewijającym się przez moje profile, nie zapominam o tym czym zajmuję się poza nią. Tworzę swój serial, który miał premierę na YouTubie 2 czerwca. Mam nadzieję, że późniejsze odcinki bedą pojawiać się co tydzień. Sama montuję ten serial, więc jest to wyzwanie. Zwłaszcza, że łącze przeróżne rzeczy, które mam na głowie. Mam nadzieję, że dopnę to i będzie co tydzień kolejny odcinek.
Oprócz tego nagrywam dużo piosenek, planuję teledyski i to wszystko zostało przesunięte właśnie ze względu na Ultimate Legends Night. Niestety wydarzenie skończyło się, ale będzie więcej przestrzeni na kończenie muzycznych i serialowych kwestii. Można spodziewać się kolejnych wytworów mojej kreatywności w social mediach.