Jest lato 2015 roku. Kibice z najbardziej niebieskiej części Londynu ciągle świętują spektakularnie zdobyty przez „The Blues” tytuł mistrza Anglii. Trenerem jest Jose Mourinho, największymi gwiazdami nie tylko klubu, ale i całej Premier League, są piłkarze tacy jak: Eden Hazard, Nemanja Matić, Oscar i Branislav Ivanović. Te czasy wydają się takie odległe, prawda? Gdyby ktoś wtedy powiedział, co będzie reprezentowała Chelsea przez najbliższe miesiące, nie uwierzyliby nawet najwięksi wrogowie ówczesnego mistrza. Po tym, co przechodzili kibice w ostatnim czasie, po sezonie niemal z góry przegranym i bardzo szybko potraktowanym jako „przejściowy”, wszyscy dopingujący zespołowi grającemu przy Stamford Bridge nastawiają się na powrót potęgi. Nowy trener to w tym wypadku nowe nadzieje. Antonio Conte podczas Euro udowodnił, jak wybitnym jest strategiem. Cel jest oczywisty – powrót na szczyt, tylko to kierowało Romanem Abramowiczem przy doborze nowego szkoleniowca. Uda się?
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Chelsea w tym sezonie
1) Porządek taktyczny
Niezależnie od tego, w jaki sposób „The Blues” będą grali pod batutą Antonio Conte, wiadomo, że większego bałaganu jak w zeszłym sezonie być nie może. Włoch to taktyczny maniak, każdy, kto na murawie dopuści się samowolki i wykaże niską piłkarską inteligencję, szybko przekona się, że w drużynie byłego szkoleniowca Juventusu miejsca dłużej nie zagrzeje.
Sporo mówiło się o tym, że wraz z nadejściem ery Conte Chelsea spróbuje podbić Premier League ustawieniem z trzema środkowymi obrońcami. Włoch nie jest jednak uparty, doskonale widzi, że w nowym klubie nie ma warunków do takiej gry. Najnowszy pomysł to powrót do 4–4–2 (w ofensywie zamieniane na 4–2–4), tego samego ustawienia, którym poprzedni sezon sensacyjnie wygrało Leicester City. Choć wszystko zweryfikuje liga, wstępnie wydaje się, że z takimi zawodnikami idea powinna wypalić.
Conte to taktyczny maniak, każdy, kto na murawie dopuści się samowolki i wykaże niską piłkarską inteligencję, szybko przekona się, że w drużynie byłego szkoleniowca Juventusu miejsca dłużej nie zagrzeje.
2) Powrót do regularnego wygrywania
26, dokładnie tyle razy Chelsea schodziła z boiska zwycięska w mistrzowskim sezonie 2014/2015. Tyle samo razy „The Blues” NIE wygrywali przez kolejny rok. Ta znacząca różnica sprawiła, że poprzednie rozgrywki zakończyły się aż 37 punktami mniej w ciągu tych samych 38 meczów. Prawie jedno oczko mniej w każdym spotkaniu kosztowało londyńczyków dziewięć pozycji w ligowej tabeli. Co jak co, ale powtórki nie spodziewa się nikt. Drużyna Conte ma wygrywać, dominować, znów uprzykrzać życie rywalom tak, jak to tylko możliwe.
3) Poprawa gry w defensywie
Abdul Rahman Baba, lewy obrońca Chelsea, którego Conte od razu wypożyczył do Schalke, zapytany o to, dlaczego zmienił klub, odpowiedział: – Gram zbyt ofensywnie, tak powiedział mi nowy trener. Jego zespół ma być wybitnie defensywny. Ile w tym racji? Nie wiadomo. Pewne jest natomiast to, że Włoch będzie dążył do zbudowania perfekcyjnej maszyny w obronie. Takiej samej, jaką była „Squadra Azurra” czy wcześniej Juventus. Jak na razie skład personalny zespołu nie zmienił się znacząco w porównaniu z poprzednim sezonem, jednym z zadań włoskiego szkoleniowca będzie więc odrestaurowanie liderów, którzy tak zawiedli w ostatnich miesiącach.













