PAOK Saloniki mierzy się z lizbońską Benficą w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i dlatego przyglądamy się bliżej temu zasłużonemu w Grecji klubowi.
Zapewne każdy kibic piłki nożnej w Polsce ma swoje wyobrażenie na temat poszczególnych rynków futbolowych na mapie Europy. Wpływ na postrzeganie danej ligi bierze się głównie z obranych przez zawodników kierunków transferowych, często też bezpośrednich spotkań naszych eksportowych drużyn. Niemcy, Anglia czy Francja to kraje, do których aspirują piłkarze kompletni, rozpatrywani w kontekście decydujących zawodników polskich zespołów czy Reprezentacji. Półkę niżej jest Belgia i Holandia, w oczach kibiców nastawione na szlifowanie diamentów przed życiową formą. Gdzieś pomiędzy są Włochy. Kraj ostatnio modny pod kątem wyborów zawodników z Polski pozwala się rozwijać młodym Polakom (Kownacki, Piątek, Linetty), ale też zagwarantować grę na wysokim poziomie (Milik, Zieliński, Szczęsny). Innym kierunkiem są Chiny, Australia czy kraje Arabskie, gdzie zawodnik zazwyczaj udaje się na piłkarską emeryturę.
Status, który dziś mają drużyny z dalekiego wschodu, przed laty dumnie dzierżyła Grecja, Cypr i Turcja. Kierunki masowo obierane przez zawodników chcących zarobić solidne pieniądze, przy okazji spędzając czas w ciepłym kraju, w towarzystwie ludzi o dobrej, bezkonfliktowej mentalności. Dziś sytuacja w Grecji się zmienia, o czym mogłem się przekonać poznając od środka PAOK Saloniki. Zapraszam Was do bliższego przyjrzenia się zespołowi, który już w środę o 21:00 przy wsparciu fanatycznej widowni Toumba Stadium, zmierzy się z Benficą Lizbona w walce o występy w Lidze Mistrzów.
Charyzmatyczny prezes i nowa polityka transferowa
PAOK w ostatnich miesiącach zasłynął głównie za sprawą ekscentrycznego prezesa Ivana Savvidisa, który rozczarowany decyzją sędziego, wtargnął na murawę eksponując schowaną pod kurtkę broń. Zarządca „Czarnych Orłów” konsekwentnie buduje jednak klub, który poprzez nową politykę transferową i stopniowe budowanie zespołu, pnie się coraz wyżej po drabince europejskiej piłki. Charyzmatyczny prezes jest szanowaną postacią, która przez fanów zespołu darzona jest niemal sakralną czcią. Wszystko to przez zaskakującą dla takiej osobowości cierpliwość i rozsądne budowanie potęgi.
Grecja kojarzy się głównie z zawodnikami w okolicach 30 roku życia grającymi na średnim europejskim poziomie lub też gwiazdami światowego formatu, które po okresie gry w topowych drużynach, chcą zaznać trochę spokoju, nie rezygnując z pewnego sportowego pułapu. Atrakcyjny kierunek rok temu skusił do przeprowadzki Vadisa Odjidję-Ofoe, Thibault Moulina czy Aleksandara Prijovicia. Bliski podpisania kontaktu w Salonikach był swego czasu odchodzący z Lecha Kasper Hamalainen. Sprzątnięty Legii sprzed nosa został Słowak Robert Mak. Nowymi nabytkami Arisu Saloniki zostali byli gracz Wisły Kraków – Julian Cuesta i Fran Velez. W składzie PAOKu nietrudno doszukać się piłkarzy zbliżających się do piłkarskiej emerytury. Należy do nich chociażby 30-letni holenderski pomocnik Diego Bisewar, Brazylijczyk Leo Matos czy sprowadzony w tym roku z CSKA Moskwa, 32-letni Szwed Pontus Wernbloom. Ciekawym przykładem może być również portugalski kapitan drużyny Vierinha, który od lat – z małą przerwą na transfer do Wolfsburga – decyduje o obliczu zespołu, posiadając w Grecji status wielkiej gwiazdy.











