Nie trzeba chyba nikogo przekonywać o tym, że drużynę piłkarską buduje się począwszy od bramkarza. Z takiego założenia wychodzi też selekcjoner reprezentacji Ukrainy, Oleg Błochin, który nie ukrywał radości z tego, że na Euro 2012 będzie miał do dyspozycji trzech równorzędnych golkiperów. Legenda radzieckiej piłki lat 80. musiała jednak zweryfikować swoje plany – jeden z faworytów do znalezienia się w 23-osobowej kadrze, Oleksandr Rybka, został zdyskwalifikowany na dwa lata.
Jeszcze osiem miesięcy temu Oleksandr Rybka mógł tylko marzyć o debiucie w drużynie narodowej Ukrainy. 24-letni bramkarz reprezentujący wówczas barwy Obołonia Kijów po tym, gdy wydatnie pomógł stołecznemu zespołowi w uratowaniu ligowego bytu, zaczął rozglądać się za nowym pracodawcą. Dość niespodziewanie oferta nadeszła z ekipy mistrza i zdobywcy krajowego pucharu – Szachtara Donieck. Rybka nie namyślał się długo i podpisał dwuletnią umowę z klubem należącym do Rinata Achmetowa.

Pierwsze tygodnie spędzone w zespole „Górników” nie były dla Rybki najłatwiejszym czasem. Jako wychowanek Dynama Kijów nie mógł liczyć na zbytnią przychylność fanów, którzy byli przeciwni temu transferowi. Do tego dochodziły też względy sportowe, gdyż mimo kilku udanych występów na obozie przygotowawczym Szachtara w Austrii, przed Rybką rysowała się perspektywa spędzenia najbliższych miesięcy na ławce rezerwowych. U trenera Mircei Lucescu niepodważalną pozycję w bramce miał bowiem Andrij Piatow – jeden z kluczowych graczy reprezentacji Ukrainy. Kijowianin zacisnął jednak zęby i rozpoczął walkę o miejsce w wyjściowej jedenastce Szachtara.
Okazja nadarzyła się dość szybko. Po tym, gdy w meczu o Superpuchar Ukrainy, w którym Szachtar podejmował finalistę Pucharu Ukrainy Dynamo Kijów, Piatow popełnił dwa błędy kosztujące doniecki zespół porażkę, Lucescu zdecydował się dać Rybce szansę gry w kolejnym meczu ligowym. Debiutant stanął naprzeciw swoim kolegom z Obołonia i nie dal się im pokonać ani razu, a „Górnicy” zwyciężyli 4:0. Oleksandr skorzystał na urazie Piatowa i na pół roku wskoczył do bramki ekipy z Donbas-Arena.
Także donieccy kibice zmienili zdanie na temat swojego golkipera, który w siedmiu pierwszych spotkaniach ligowych wpuścił zaledwie trzy bramki. Równie dobrze Rybka spisywał się w meczach Ligi Mistrzów i jako jeden z niewielu graczy Szachtara nie zawiódł na arenie międzynarodowej. Choć drużyna, która rok wcześniej osiągnęła ćwierćfinał tych rozgrywek, już po sześciu grupowych starciach pożegnała się z europejskimi pucharami, to rosły bramkarz zbierał dobre recenzje za swoje występy.
Wysoka forma Rybki nie umknęła uwadze selekcjonera reprezentacji Ukrainy, Olega Błochina, który wysłał mu powołanie na towarzyski mecz z Estonią. 11 października 2011 roku zawodnik Szachtara zadebiutował w drużynie narodowej i walnie przyczynił się do wygranej 2:0, broniąc rzut karny egzekwowany przez Konstantina Wasiljewa. Dwa tygodnie później Rybka rozegrał kapitalne zawody w meczu Pucharu Ukrainy przeciwko Dynamu Kijów.
Podopieczni Mircei Lucescu wygrali 3:2 po dwóch bramkach Eduardo da Silvy oraz trafieniu Aleksa Teixeiry, lecz po zakończeniu spotkania najdłużej komentowano postawę bramkarza Szachtara. Ukraińscy dziennikarze zwrócili uwagę nie tylko na świetne parady zawodnika z numerem 25, ale też na jego zachowanie po ostatnim gwizdku. Jeden z fotoreporterów uwiecznił bowiem Rybkę w momencie, gdy ten pokazuje kibicom gospodarzy środkowy palec. Zawodnik natychmiast zaprzeczył, że chciał kogokolwiek obrazić.
– Jestem dorosłym człowiekiem i nie pokazuję nikomu obraźliwych gestów. Po prostu klaskałem. Czy wyobrażacie sobie, że mógłbym się tak zachować w miejscu, gdzie przebywają moi rodzice, a także kobiety i dzieci? Fani Dynama chcieli mnie sprowokować, ale im się to nie udało. Co do zdjęcia, to nie wykluczam, że zostało przerobione w Photoshopie lub że fotograf wybrał jedno ujęcie spośród kilkudziesięciu, jakie wykonał.
Tłumaczenie brzmiało naiwnie, jednak o sprawie szybko zapomniano i nie ukarano piłkarza grzywną. Częściej mówiono o dobrej postawie Rybki na boisku, a po zakończeniu rundy jesiennej użytkownicy portalu Football.ua uznali go za najlepszego bramkarza Premier Ligi oraz odkrycie sezonu. Wydawać się mogło, że golkiper „Górników” trafił do piłkarskiego raju. W kilka miesięcy z ligowego przeciętniaka awansował do grona faworytów do znalezienia się w kadrze na mistrzostwa Europy. Co więcej – sam Błochin w wywiadach prasowych coraz częściej mówił, że to Rybka, a nie bardziej doświadczeni Ołeksandr Szowkowski i Andrij Dzikań, będzie stał w bramce współgospodarzy turnieju.
Plany Oleksandra Rybki legły w gruzach tuż po prawosławnych świętach Bożego Narodzenia. Wówczas to na jaw wyszła informacja o tym, że zawodnik Szachtara stosował środki dopingujące. Próbka pobrana po meczu z Karpatami Lwów nie dawała żadnych wątpliwości – wynik testu był pozytywny.
Sytuacja Ukraińca jak żywo przypominała tę, w której wiosną 2009 roku znalazł się Jakub Wawrzyniak. Grający wówczas w Panathinaikosie Ateny obrońca reprezentacji Polski korzystał z tego samego specyfiku co Rybka. W obu przypadkach motywacja zawodników była taka sama – chęć szybkiego zrzucenia zbędnych kilogramów. Zamiast jednak spędzać dodatkowe godziny w siłowni, dwaj gracze postanowili bez konsultacji z klubowymi lekarzami zażyć zabronione medykamenty.
30 stycznia UEFA ogłosiła oficjalny komunikat, w którym poinformowano, że Rybka został zawieszony na dwa lata (o rok dłużej niż Wawrzyniak). Tym samym szanse na udział ukraińskiego bramkarza w Euro 2012 zmalały niemal do zera. Niemal, ponieważ Szachtar zamierza się jeszcze odwoływać od dyskwalifikacji. Mimo apeli wpływowych postaci ukraińskiego futbolu (w tym trenera Dynama Kijów, Jurija Siomina) perspektywy jej gwałtownego skrócenia są jednak mgliste.
Kara dla zawodnika powoduje, że gwałtownie rosną notowania dotychczasowego zmiennika Rybki w Szachtarze Donieck, Andrija Piatowa. 24-krotny reprezentant Ukrainy wolałby chyba jednak uczestniczyć w mistrzostwach Europy dzięki swej wysokiej formie, a nie głupocie klubowego kolegi. Szkoda, że Rybka nie poznał wcześniej historii Jakuba Wawrzyniaka. Wówczas z pewnością dwa razy zastanowiłby się nad tym, czy warto odchudzać się zakazanymi lekami.