Inauguracja Euro już za nami. Pompowany od wielu tygodni balon pękł. Teraz będzie łatwiej trzeźwo ocenić kolejne fazy turnieju. Czas na pierwsze spotkania grupy B, w której co najmniej trzy reprezentacje są wymieniane w gronie faworytów do złota.
Holandia – Dania
Holendrów nikomu nie trzeba przedstawiać. To aktualni wicemistrzowie świata i jedni z kandydatów na przyszłych mistrzów Europy. Popularni „Oranjes” są naszpikowani gwiazdami światowego formatu i mało kto przypuszcza, by Dania miała w tym starciu większe szanse. Jednak Duńczycy, mimo że na papierze są najsłabszą drużyną tej grupy, do słabeuszy wcale nie należą. Morten Olsen dysponuje młodymi piłkarzami o sporym talencie, którzy z pewnością będą chcieli wykorzystać polsko-ukraiński turniej, by zaistnieć w Europie.

Na początek trochę historii i ciekawostek. Ostatnie spotkanie pomiędzy Holandią i Danią przypadło na mundial w RPA w 2010 roku. Zawodnicy „Oranje” zwyciężyli wtedy 2:0 po samobójczym trafieniu Daniela Aggera i bramce Dirka Kuyta. Swoją drogą „Gang Olsena” czeka na zwycięstwo z Holendrami już 45 lat, kiedy to w 1967 roku w eliminacjach do mistrzostw Europy Duńczycy wygrali 3:2 w Kopenhadze. Do tej pory obie ekipy zmierzyły się 30 razy. Holendrzy wygrali dwunastokrotnie, dziesięć spotkań zakończyło się bez rozstrzygnięcia, a w ośmiu meczach lepsi byli Duńczycy. Historia przemawia za ekipą „Oranje”, jednak na boisku nie grają statystki. Przyjrzyjmy się obecnej sytuacji obu zespołów.
Największym atutem Holendrów jest atak. W drużynie mamy dwóch snajperów z najwyższej półki – Huntelaara i van Persiego. Obaj napastnicy zdobyli w swoich ligach korony króla strzelców i obaj domagali się gry w pierwszy składzie reprezentacji. Bert van Marwijk miał spory ból głowy, ale ostatecznie zdecydował się na kapitana Arsenalu Londyn. Tuż za jego plecami rozgrywać będzie Sneijder, który pod koniec sezonu zaczął wracać do wysokiej formy i powinien być jednym z liderów „Oranje”. Gdyby jednak pomocnik Interu zawiódł, jest jeszcze Rafael van der Vaart, czyli czołowa postać Tottenhamu Hotspur. Na skrzydłach możemy się spodziewać Arjena Robbena oraz Ibrahima Afellaya. Ten drugi jeszcze do niedawna był chodzącym znakiem zapytania, jednak po dobrych występach w ostatnich sparingach wydaje się być pewniakiem do gry w pierwszym składzie. Normą stała się już obecność dwóch defensywnych pomocników w osobach De Jonga i van Bommela. Ci panowie są raczej nie do ruszenia. Trzeba przyznać, że Holendrzy dysponują naprawdę silną ofensywą. Gorzej wygląda sytuacja z tyłu. Nie zagra Joris Mathijsen, który jeszcze nie doszedł do siebie po kontuzji zerwanego ścięgna. Miejsce zawodnika prawdopodobnie zajmie Bouma, ponieważ jest bardziej doświadczony od Vlaara. Partnerować mu na środku obrony będzie Heitinga. Na bokach defensywy powinniśmy zobaczyć Van der Wiela oraz młodziutkiego Willemsa. Obsada bramki jest prosta, numer jeden to Maarten Stekelenburg.










