Zimowe okno transferowe zwykle nie jest tak obfite w transfery jak to letnie. Kluby w tym okresie zazwyczaj nie przeprowadzają rewolucji transferowych, chyba że znajdują się w trudnej sytuacji. Zaprzeczeniem tego stwierdzenia jest Wisła Płock. „Nafciarze” mają za sobą udaną rundę jesienną i nowy rok witali, znajdując się na szóstym miejscu w tabeli z jednopunktową stratą do podium. Mimo tego zimą pozbyli się aż trzech kluczowych zawodników, a istotnych wzmocnień wciąż nie widać.
Transfery Pawła Chrupałły, Jakuba Szymańskiego czy Bartosza Śpiączki nie robią wrażenia na tle odejść takich zawodników jak Damian Rasak, Anton Kryvotsiuk, a zwłaszcza Davo. Warto cofnąć się jeszcze do początku sezonu i wspomnieć o odejściu Damiana Michalskiego, którego summa summarum nikt nie zastąpił. To właśnie tamten transfer był jednym z czynników, który zapoczątkował znaczną obniżkę formy Wisły. Widać było, że drużyna bez niego znacznie gorzej wyglądała w grze obronnej.
Teraz zimą z klubu odszedł najlepszy strzelec, bardzo ważny pomocnik oraz istotny w rotacji obrońca. Czy kibiców czeka powtórka z rozrywki i każda z formacji będzie spisywała się znacznie gorzej, niż miało to miejsce jesienią?
Wisła Płock – co ich czeka?
Początek rundy tylko potwierdził obawy kibiców. Na start słaby mecz z Lechią, przegrany 0:1. W Gdańsku blisko było wywiezienia jednego punktu, ale chybiony rzut karny Dominika Furmana przesądził o porażce. Następnie dość dobry mecz u siebie z Lechem Poznań, który Wisła także przegrała 0:1. Czarę goryczy przelało natomiast spotkanie z Miedzią Legnica, która przez cały sezon okupuje strefę spadkową. Porażka 1:2, klasyczny mecz dwóch połówek. W pierwszej Wisła wyglądała dość dobrze, ale mało co wykorzystała, w drugiej natomiast nie istniała.
Jakie z tego wnioski? Przede wszystkim już po pierwszych meczach widać, że brak Davo znacznie wpłynął na skuteczność drużyny. Zawodnik, który rundę jesienną kończył z dziewięcioma bramkami na koncie (najlepszy wynik ligi, razem z Hamulicem), z początkiem lutego zamienił Wisłę na belgijski KAS Eupen. O ile odejście Hiszpana nie wpłynęło istotnie na kreację gry, bo z tym problemu w Płocku nie ma, o tyle liczba zdobywanych przez drużynę bramek znacznie zmalała. A przecież właśnie z tego słynęła Wisła jesienią.
Na podstawie meczu z Miedzią widać natomiast, że jakość zmienników pozostawia wiele do życzenia. W drugiej połowie, by odmienić wynik spotkania, trener Stano dokonał aż pięciu zmian. Żaden z wprowadzonych zawodników nie pokazał się jednak z dobrej strony, a cała druga połowa Wisły była po prostu fatalna. I to na tle ostatniej drużyny w tabeli. Odejście Rasaka i Kryvotsiuka jeszcze bardziej zmniejszy rotacyjność i konkurencyjność w zespole.











