
Napastnik groźny w powietrzu i pierwszy obrońca swojej drużyny, który z Górnikiem Łęczna w dwa sezony awansował z 2. ligi do Ekstraklasy.
Urodził się 19 sierpnia 1991 roku w Wolsztynie. Jest wychowankiem Sokoła Rakoniewice, później grał w Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. W 2022 roku mówił, że od dziecka kibicuje Lechowi Poznań i jeździ na jego mecze, także wyjazdowe, a o sobie, że jest chłopakiem z osiedla, wychowanym w Wielkopolsce na Lechu. Ma przydomki „Śpiona” i „Joker”.
W seniorach zaczynał w niższych ligach. W sezonie 2009/10 Dyskobolia spadła z IV ligi do okręgówki, a Polonię Nowy Tomyśl, w której grał później, wycofano w trakcie sezonu z rozgrywek z powodów finansowych. W 2011 roku występował w Gromie Wolsztyn.
W lipcu 2011 roku przeszedł do Floty Świnoujście, grającej wtedy w 1. lidze, i spędził tam trzy lata. Latem 2014 roku trafił do Podbeskidzia Bielsko-Biała, gdzie w sierpniu zadebiutował w Ekstraklasie. Trenerem był wtedy Leszek Ojrzyński. W listopadzie 2014 roku w ostatniej minucie strzelił wyrównującego gola Lechowi w Poznaniu i nie okazywał przy tym wielkiej radości.
W lipcu 2015 roku przeszedł do Górnika Łęczna. Jesienią tamtego roku był najskuteczniejszym rezerwowym Ekstraklasy. W maju 2016 roku Górnik utrzymał się w lidze, choć przegrał we Wrocławiu ze Śląskiem 2:3, a Śpiączka strzelił w ostatnich sekundach gola kontaktowego.
Sezon 2016/17, który Górnik kończył z Franciszkiem Smudą na ławce, skończył się spadkiem. W ostatniej kolejce Górnik musiał wygrać w Chorzowie z Ruchem i liczyć na porażkę Arki Gdynia. Prowadził 2:0, ale w drugiej połowie kibice gospodarzy rzucali na murawę race i kamienie, wbiegli na boisko, a do akcji weszła policja konna. Śpiączka wspominał, że ktoś krzyknął do niego „Śpiona, uważaj!”, a gdy się odwrócił, biegł na niego koń. W szatni piłkarze dowiedzieli się, że Arka wygrywa 3:1. Smuda usiadł na krześle i nie odezwał się ani słowem. Mecz w Chorzowie skończył się remisem 2:2.
Latem 2017 roku przeszedł do Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. Sam przyznawał później, że w Niecieczy nie miał dobrych sytuacji. Termalica spadła z Ekstraklasy w 2018 roku, a we wrześniu tego roku Śpiączka trafił na wypożyczenie do pierwszoligowego GKS-u Katowice. W maju 2019 roku, w ostatnim meczu sezonu z Bytovią Bytów, w 92. minucie zmarnował stuprocentową okazję, która dałaby katowiczanom utrzymanie. GKS przegrał 1:2 i spadł do 2. ligi. Dla Śpiączki był to trzeci spadek w trzech kolejnych sezonach.
Latem 2019 roku rozstał się z Termaliką i przez około pół roku był bez klubu. Siedział w domu, gdy zadzwonił do niego dyrektor sportowy Górnika Veljko Nikitović, z którym wcześniej grał w Łęcznej, i zapytał, dlaczego nie ma klubu. W lutym 2020 roku podpisał półroczny kontrakt z Górnikiem, wtedy drugoligowym. „Gdzie najlepiej się odbudować jak nie wśród przyjaciół” – mówił po powrocie. Przerwę w rozgrywkach wywołaną pandemią wykorzystał, jak sam opowiadał, na ciężką pracę z trenerem Andrzejem Orszulakiem, dzięki której wrócił do formy.
Pod wodzą Kamila Kieresia Górnik awansował w 2020 roku do 1. ligi, a rok później do Ekstraklasy. Drużyna grała pragmatycznie, ciężko pracowała w obronie i czekała na kontry, a Śpiączka wyczekiwał swoich okazji pod polem karnym rywala. Górnik zajął w 1. lidze szóste miejsce i przeszedł baraże. W finale z ŁKS-em w Łodzi, 20 czerwca 2021 roku, Śpiączka wyszedł w podstawowym składzie, a Górnik wygrał 1:0. Po awansie mówił, że wszyscy skreślili już jego nazwisko, ale mimo trzech spadków z rzędu ani razu się nie poddał. Awans zadedykował zmarłemu pół roku wcześniej ojcu, któremu zawdzięcza to, że w ogóle gra w piłkę.
W sezonie 2021/22 strzelił gola w pierwszej kolejce z Cracovią, a w lutym 2022 roku trafił przewrotką z Wartą Poznań. Na początku lutego 2022 roku dzielił prowadzenie w klasyfikacji strzelców Ekstraklasy, a sezon skończył jako najlepszy strzelec Górnika. Na stadionie Legii Warszawa po wykorzystanym rzucie karnym przyłożył palec do ust. Tłumaczył, że musiał stanąć za Górnikiem, na który gwizdano i bluzgano. Górnik spadł z ligi. Interesował się nim Lech, ale z transferu do Poznania nic nie wyszło.
W czerwcu 2022 roku podpisał dwuletni kontrakt z Koroną Kielce, choć Widzew Łódź oferował mu wyższe zarobki. Tłumaczył, że chciał iść tam, gdzie będzie się dobrze czuł: trenera Korony Leszka Ojrzyńskiego i jego metody znał z Podbeskidzia, znał też Kamila Kuzerę. Przed podpisaniem zadzwonił do Jacka Kiełba, z którym grał w Termalice, a ten odpowiedział mu: „Śpiona, nie wiem, czy dobrze robisz, dzwoniąc do mnie, może pogadaj z kimś innym. Ja ci złego słowa nie powiem, ten klub jest super”.
W debiucie w Koronie, w lipcu 2022 roku z Legią, wszedł z ławki i w pojedynku główkowym, spóźniony, trafił w twarz Maika Nawrockiego. Obrońca Legii miał pękniętą kość policzkową, a Śpiączka nie został za ten faul ukarany nawet żółtą kartką. Na początku 2023 roku stracił miejsce w składzie na rzecz Jewgienija Szykawki. Kuzera, już jako trener Korony, mówił, że Śpiączka musi dać sobie trochę spokoju, bo nerwy mu nie pomagają. Został odsunięty od drużyny z powodów dyscyplinarnych i nie znalazł się w kadrze na mecz z Lechią Gdańsk, a 22 lutego 2023 roku został wypożyczony z opcją wykupu do Wisły Płock.
Korona się utrzymała, a Wisła Płock spadła z Ekstraklasy. Dla Śpiączki był to siódmy spadek w karierze, licząc degradację Dyskobolii i wycofanie Polonii Nowy Tomyśl. Po powrocie do Kielc miał grać w rezerwach Korony w IV lidze. 15 lipca 2023 roku rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i tego samego dnia podpisał dwuletnią umowę z pierwszoligowym GKS-em Tychy. W Tychach, w raczej młodej szatni, starał się przekazywać kolegom wiedzę i boiskowe doświadczenie.
Latem 2025 roku po raz trzeci trafił do Górnika Łęczna, wtedy w 1. lidze. We wrześniu, w meczu z Wisłą Kraków, strzelił gola, ale później doznał poważnej kontuzji kolana i wrócił na boisko dopiero po 143 dniach. Górnik spadł do 2. ligi, a w czerwcu 2026 roku klub ogłosił rozwiązanie jego kontraktu za porozumieniem stron.
Sam nazywa się lisem pola karnego: ma dostać piłkę i wykończyć akcję, a nie mijać po kilku rywali. Mówi też, że żyje z gry zespołu, bo bez okazji stworzonych przez kolegów niewiele zdziała. Pasuje do drużyn, które dużo pracują w obronie, grają z kontry i często dośrodkowują.
Jego mocną stroną jest gra głową. Przy 184 centymetrach wzrostu nie należy do najwyższych napastników, ale skacze do każdej piłki i rozbija obrońców. To właśnie ta umiejętność sprawiła, że zaczął grać wyłącznie w ataku, choć na początku ligowej kariery równie często występował na skrzydle.
Lubi fizyczną walkę i często nadaje jej ton. Jest niewygodny do krycia, a obrońcy nie lubią grać przeciwko niemu. Nie jest przy tym tylko celem dla długich podań: dużo się rusza i można z nim rozegrać piłkę. Jest pierwszym obrońcą swojej drużyny i naciska na stoperów rywala. Twardo wchodzi w pojedynki i często dostaje kartki. Z wiekiem, jak mówi, łatwiej znajduje wolne przestrzenie na boisku.
| Sezon | Klub | Rozgrywki | M | Min | Gole | Asysty |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 2025/2026Betclic 1 liga | Górnik Łęczna | Betclic 1 liga | 12 | 824 | 3 | 2 |





