Gdy Davo odchodził z Wisły Płock po zaledwie pół roku spędzonym w ekipie „Nafciarzy”, chyba wszyscy mieli obawy związane z jego brakiem. W końcu Hiszpan do naszej ligi wszedł z buta, od razu stając się jednym z lepszych piłkarzy. Z czasem jednak odrobinę wyhamował, jak zresztą cała Wisła. Nadal jednak jego odejście było dla drużyny potężnym ciosem. Jak więc wyglądał środek pola w Wiśle w pierwszym meczu bez Hiszpana?
Rzeczą, o którą można się było bać najbardziej po odejściu Davo, oczywiście było kreowanie gry. Hiszpan jest w tym bardzo dobry, choć miał w tym sezonie więcej bramek niż asyst. Jak udało się go zastąpić?
Wisła wyglądała dobrze
Przy braku Davo można było się obawiać o poziom gry Wisły Płock w ataku. Hiszpan w końcu bezpośrednio brał udział przy aż 12 bramkach dla „Nafciarzy” z 29, które zdobyli. Z kreowaniem sytuacji nie było jednak źle, można by powiedzieć, że było nawet dobrze, bo bohaterem meczu został Filip Bednarek – bramkarz drużyny przeciwnej. Chociaż w większości sytuacji uderzenia graczy z Płocka nie były udane, okazji jednak nie brakowało i „Nafciarze” o brak punktów pretensje mogą mieć tylko do siebie, bo po takich sytuacjach powinni wygrać spotkanie.
Wisła Płock, pomimo że ostatnie 20 minut grała w osłabieniu, utrzymała posiadanie piłki na poziomie 49%, a w drugiej połowie miała je nawet wyższe od Lecha. „Nafciarze” wymienili niemal 400 podań, mieli niewiele mniej strzałów od „Kolejorza”, w tym więcej bardzo dobrych okazji. Niestety żadnej z nich nie udało się zamienić na bramkę, ale wydaje się, że to był po prostu pechowy dzień dla piłkarzy Pavola Stano i trudno uwierzyć, by w przyszłości marnowali tak dobre okazje do zdobycia bramki. Zwłaszcza że słowacki trener w tym meczu nie mógł skorzystać z usług Sekulskiego i Szwocha.
Z dobrej strony klasycznie pokazali się Dominik Furman i Rafał Wolski. Ten pierwszy jest sercem całej drużyny i reguluje jej grę z pozycji środkowego pomocnika. Często akcje przechodzą przez niego, wykonuje też stałe fragmenty gry, chociaż teraz nie notuje dobrych liczb związanych z nimi. Bardzo aktywny był też wspomniany Wolski, którego występ można by podsumować w dwóch słowach – wolny elektron.
Reprezentant Polski pojawiał się właściwie wszędzie w strefach ofensywnych. Na lewym skrzydle, na prawym, w środku, zdarzało się, że był też ustawiony bardzo głęboko. Często jednak brakowało ostatniego podania, występ solidny, ale to jednak za mało, jeśli ten piłkarz chce wrócić do reprezentacji Polski. A w tym meczu była dobra okazja, aby pokazać się nowemu selekcjonerowi, bo jak wiemy, Fernando Santos obserwował to spotkanie z trybun.











