Reprezentacja Polski pod wodzą Jana Urbana znalazła się pod ścianą na samym starcie rozgrywek dywizji B Ligi Narodów. Po remisie z Bośnią i Hercegowiną oraz porażce ze Szwedami „Biało-czerwoni” mają na koncie zaledwie jeden punkt. Dlatego w spotkaniu z Rumunią nie ma miejsca na błąd, jeżeli Polacy myślą o zwycięstwie w grupie. Zatem co musi poprawić selekcjoner i które błędy wyeliminować, żeby pokonać Rumunię?
Koniec eksperymentów z defensywą, czas na powrót do czterech obrońców
Jednym z największych grzechów obecnego zgrupowania jest permanentny chaos w formacji obronnej. W spotkaniu przeciwko Szwecji selekcjoner zdecydował się na grę trzema stoperami (Bednarek, Kiwior, Wiśniewski). Okazało się to rozwiązaniem katastrofalnym. Nasi defensorzy poruszali się po boisku bez wyraźnego planu i zrozumienia, co bezlitośnie wykorzystali Szwedzi, zdobywając aż trzy bramki. W grze defensywy pojawiło się dużo prostych błędów, jak niedokładne podania czy proste straty. Nie ukrywajmy, nazwiska takie jak Kiwior czy Bednarek, czyli piłkarze grający w FC Porto, powinny unikać takich błędów.
- Rozwiązanie: reprezentacja musi wrócić do klasycznego systemu z dwoma stoperami. Zarówno Jan Bednarek, jak i Jakub Kiwior grają w swoim klubie w formacji z czterema obrońcami. Próba przestawiania ich w kadrze nie wygląda najlepiej, czasu na nauczenie się gry w nowej formacji jest za mało, co przekłada się na brak pewności siebie w defensywie i proste błędy. Solidny, sprawdzony blok z tyłu to fundament, bez którego trudno myśleć o wygraniu meczu i zachowaniu czystego konta. Jedną z opcji, jaką powinien rozważyć Urban, jest wystawienie pary Mońka – Potulski. Młodzi zawodnicy są w stanie pokazać się z lepszej strony niż starsi koledzy. Zwłaszcza że obrońca niemieckiego FSV Mainz wypadł bardzo dobrze w starciu z Bośnią i Hercegowiną.

Efektywne wykorzystanie bocznych sektorów
Ustawienie z wahadłowymi zdemolowało potencjał zawodników na bokach boiska. Doskonałym przykładem jest Matty Cash, który jako klasyczny obrońca w Aston Villi w kadrze zmuszany jest do gry wyżej, gdzie traci swoje największe atuty. Ponadto zostawia dużo wolnej przestrzeni w asekuracji linii obrony. Z kolei na lewej stronie Tymoteusz Puchacz miewał momenty, w których kompletnie gubił krycie i nie radził sobie z podwajaniem pozycji przez rywali.
- Rozwiązanie: przywrócenie naturalnych ról na bokach obrony pozwoli ustabilizować szerokość formacji. Jeśli sztab zdecyduje się na tradycyjną czwórkę, to z przodu można wykorzystać mobilność graczy takich jak Michał Skóraś czy Nicola Zalewski. Dodatkowo na lewej stronie może wystąpić Przemysław Frankowski. Wszedł on na boisko w drugiej części meczu z Bośnią i Hercegowiną. Również na skrzydle warto rozważyć wystawienie Oskara Pietuszewskiego, który został dowołany do kadry w miejsce kontuzjowanego Jakuba Kamińskiego.

Stabilizacja środka pola
Mecz ze Szwecją uwypuklił ogromny problem z przygotowaniem motorycznym i mentalnym po wyjściu z szatni. Polacy potrafili rozegrać solidny kwadrans w pierwszej połowie, zepchnąć rywali do defensywy i wyrównać wynik za sprawą bramki Sebastiana Szymańskiego. Jednak po 15 minutach przerwy na boisko wybiegł zupełnie inny zespół – pozbawiony dynamiki, agresji w środku pola i całkowicie stłamszony przez gospodarzy.
- Rozwiązanie: środek pola potrzebuje zastrzyku energii i odwagi. Piotr Zieliński i Sebastian Szymański potrzebują silnego wsparcia w destrukcji. Dobry mecz zaliczył Wiktor Nowak. Zasłużył on na pierwszy skład w meczu z Rumunią, jednak sam Nowak to za mało, żeby zdominować środek pola. Na ławce czeka Kacper Urbański, który pokazuje wysoką formę w Górniku Zabrze i wszedł na parę minut w starciu ze Szwecją. Jednak Jan Urban powinien go wystawić od początku meczu z Rumunią.

Paradoks rywala: rumuński wulkan przed wybuchem
Szansą dla reprezentacji Polski może być potężny kryzys, który trawi obóz naszego rywala. Rumuni przystąpią do spotkania z Polską z zerowym dorobkiem punktowym i katastrofalnym bilansem aż siedmiu straconych bramek w dwóch meczach. Po fali miażdżącej krytyki selekcjoner Gheorghe Hagi nie podał się do dymisji. Rumuński szkoleniowiec bije się w pierś i grzmi w mediach o konieczności bardzo poważnej refleksji nad tym, dokąd zmierza jego kadra. Polacy muszą wykorzystać chaos i mentalny problem rywala. Jednak może nas martwić fakt, że musimy obawiać się pojedynku z 52. drużyną rankingu FIFA.









