Reprezentacja Polski musi przejść ewolucję


Próbujemy wcielić się w rolę selekcjonera, żeby określić realny kształt kadry narodowej oraz przedstawić wszelkie możliwe opcje

17 września 2026 Reprezentacja Polski musi przejść ewolucję
Marcin Karczewski / PressFocus

Reprezentacja Polski w czerwcu rozczarowała kibiców. W meczach towarzyskich z Ukrainą przegrała 0:2, a z Nigerią zremisowała 1:1. Od tych spotkań minęło ponad 90 dni, a to w piłce nożnej bardzo dużo. Jan Urban powinien teraz wcielić plan ewolucji kadry narodowej, patrząc na to, jak długie będzie najbliższe zgrupowanie. To jest doskonała okazja na sprawdzenie nowych nazwisk. Kogo powinien powołać selekcjoner, a kogo skreślić?


Udostępnij na Udostępnij na

Do pierwszego meczu Ligi Narodów pozostały niecałe dwa tygodnie. Niedługo poznamy listę powołań, ale już teraz wiemy, że reprezentacja Polski powinna przejść ewolucję. Nie mówimy tutaj o rewolucji, ale to dobry czas na sprawdzenie nowych nazwisk. Szczególnie kiedy sezon 2026/2027 przyniósł sporo ciekawych polskich nazwisk. W czerwcu, mimo braku awansu na mistrzostwa świata, selekcjoner nie zdecydował się na gwałtowne ruchy. Być może teraz zmusi go do tego sytuacja klubowa niektórych etatowych kadrowiczów.

Z jednej strony nie jesteśmy do końca przekonani, czy Jan Urban jest w stanie dokonać wielu nowych powołań. Z drugiej, spróbujemy podpowiedzieć selekcjonerowi kilka nazwisk. Ten tekst powstał po to, aby pokazać, jakie możliwości ma trener „Biało-czerwonych”. Potencjalna lista graczy może być długa, bo będziemy świadkami rekordowo długiego okienka reprezentacyjnego – 16 dni. Może i rozgrywki 2026/2027 długo nie trwają, ale ich początek dla kilku potencjalnych nowych członków reprezentacji Polski był naprawdę okazały. Dlatego, dla ułatwienia, poniższe zestawienie zaczynamy pozycja po pozycji.

Bluza z numerem „1” – walka od nowa?

Przyzwyczailiśmy się do tego przez wiele lat, że pozycja bramkarza reprezentacji Polski jest naszą najmocniejszą stroną. Kiedy Wojciech Szczęsny kończył karierę reprezentacyjną, to jego naturalnym następcą został Łukasz Skorupski. Obecnie wciąż wydaje się dość solidnym wyborem, choć nie notuje najlepszego startu w Serie A. Do tej samej ligi trafił Kamil Grabara, którego pozyskał Juventus. To powinno z miejsca oznaczać jego grę z bluzą z numerem „1” w kadrze narodowej. Problem w tym, że były gracz VfL Wolfsburg jeszcze nie miał okazji zadebiutować w nowym zespole. I tutaj z tylnego siedzenia włącza się Marcin Bułka, który łapie wysokie noty w NEOM w Arabii Saudyjskiej. Jeszcze nie tak dawno temu Jan Urban był średnio zadowolony z ligi, w której gra 26-latek. Teraz może nie mieć wyjścia i musi liczyć na to, że ligowa forma przełoży się na mecze kadry.

„Biało-czerwonych” czeka długie zgrupowanie, w którym rozegrają cztery mecze w ramach Ligi Narodów. W związku z tym zapewne selekcjoner będzie chciał mieć czterech bramkarzy na treningu. Aktualnie trudno jest wytypować, kto mógłby dołączyć do powyższej trójki. W przeszłości Jan Urban sięgał po Bartłomieja Drągowskiego, Kacpra Tobiasza, Bartosza Mrozka, Mateusza Kochalskiego i Mateusza Lisa. Obecnie pierwszy z nich prezentuje się średnio w Widzewie Łódź, drugi niedawno przeniósł się do Turcji po pół roku bez regularnej gry, trzeci przeszedł do Udinese i grzeje ławkę rezerwowych, czwarty dopiero wrócił do Polski (transfer do Wieczystej), a piąty ma wahania formy w Lechu Poznań.

Czwarty golkiper w kadrze będzie tylko do treningów, więc nie będzie to bardzo problematyczne powołanie. Jeżeli selekcjoner też widzi problemy pośród dotychczas sprawdzanych zawodników, to powinien postawić na kogoś nowego. Patrząc na formę polskich bramkarzy, to można byłoby sprawdzić na treningu reprezentacji Sławomira Abramowicza z Jagiellonii Białystok. 22-latek pokazywał się z dobrej strony nie tylko na boiskach PKO Ekstraklasy, ale również w rozgrywkach Ligi Konferencji. Warto byłoby rozważyć go jako dodatkową opcję do treningów i pierwsze oswajanie się z kadrą A. Czwarty bramkarz jest najmniejszym problemem Urbana.

Reprezentacja Polski ma w kim wybierać na obronie

Wydaje się, że selekcjoner może mieć najmniejszy ból głowy z powołaniami środkowych obrońców. Głównie za sprawą tego, że potencjalni nowi kadrowicze… złapali urazy. Jan Urban ma na tej pozycji pewniaków. Trudno sobie wyobrazić, aby na najbliższym zgrupowaniu zabrakło Jakuba Kiwiora, Jana Bednarka, Kacpra Potulskiego i Przemysława Wiśniewskiego. Każdy z nich ma pewne miejsce w swoim klubie i gra na dobrym poziomie. Nawet ostatni z nich, który w Widzewie jest pewniakiem w defensywie. I na pewno zalicza lepszy powrót do PKO Ekstraklasy niż inni obecni kadrowicze.

Skoro w czerwcu selekcjoner miał odwagę na to, aby sprawdzić Potulskiego i jeszcze znaleźć miejsca dla Oskara Wójcika, to dlaczego teraz ma być inaczej? Jest jeden bardzo wyróżniający się środkowy obrońca, który jeszcze nie został sprawdzony przez Jana Urbana. Mowa o Wojciechu Mońce, który jest kluczowym obrońcą mistrza Polski – Lecha Poznań. 19-latek niezwykle rozwija się w naszej lidze, a choć trener „Biało-czerwonych” w maju nieco bronił się przed jego powołaniem, tak teraz naprawdę warto byłoby przyjrzeć się temu zawodnikowi. Mamy długie zgrupowanie, więc nawet niech sprawdzi go w treningu na tle innych pewniaków w obronie.

Z jeszcze ewentualnych innych rozwiązań, to pewniakiem w kadrze jest Tomasz Kędziora. Latem wrócił do Dynama Kijów, ale kiedy otrzymywał szansę w reprezentacji, to nie zawodził. Nie zdziwi nas to, jak znajdzie się na liście powołanych. Jeszcze nie tak dawno temu widzielibyśmy w kadrze narodowej Maika Nawrockiego, który szybko wywalczył sobie skład w barwach RC Lens. Niestety 25-latek zerwał więzadła krzyżowe i wypada z gry na dłuższy czas. Uraz złapał również Kamil Piątkowski, który odbudowuje się w Legii Warszawa i tuż przed powołaniami łapie kontuzję.

W czerwcu Wójcik dostał szansę, ale obecnie jest rezerwowym w Werderze Brema. Na razie musi sobie wywalczyć miejsce w nowym klubie. Podobnie jest z Bright Ede, który z Motoru Lublin przeszedł do Deportivo la Coruna. Rozpoczął sezon w La Liga, ale obecnie jest rezerwowym. Dlatego w jego stronę na razie nikt poważnie nie spojrzy.

Możliwe powroty na bokach

Jak jesteśmy przy defensywie, to nie można wykluczyć powrotów do reprezentacji Polski. Wydaje nam się, że selekcjoner nie będzie próbować zmieniać ustawienia z trójki stoperów do bloku złożonego z czterech obrońców. Nie oznacza to, że nie będzie miejsca dla kilku klasycznych bocznych obrońców lub wahadłowych. W kadrze pewne miejsce ma Matty Cash, choć ostatnio leczył drobny uraz mięśniowy. Nie jest to poważny problem i powinien być do dyspozycji selekcjonera. Niezagrożony jest także Arkadiusz Pyrka, który ma miejsce w składzie St. Pauli i w kadrze wygląda nieźle w roli zadaniowca. Powołanie dla Norberta Wojtuszka z Jagiellonii nie będzie zaskoczeniem, bo cały czas gra on na niezłym poziomie.

Selekcjoner nie będzie mógł przejść obojętnie obok dwóch nazwisk. Bardzo dobrze w nowy sezon wszedł Przemysław Frankowski, który błyszczy w barwach Stade Rennes. 31-latek już uporał się ze wszelkimi problemami zdrowotnymi i wyglądał świetnie w pierwszych meczach Ligue 1. Również solidnie napracował się na powrót do reprezentacji Polski Tymoteusz Puchacz. Piłkarz Sabah FK pokazał, że z Azerbejdżanu można zrealizować marzenie o Lidze Mistrzów. Ale czy to wystarczy na uwagę Jana Urbana?

Z piłkarzy jeszcze niesprawdzonych w „Biało-czerwonych” przychodzi nam oczywisty wybór – Michał Gurgul. 20-latek ciągle rozwija się w barwach Lecha Poznań. Gra bardzo dobrze w obronie i już w tak młodym wieku przerasta wszystkich piłkarzy z PKO Ekstraklasy grających na lewej obronie. Będziemy niezwykle rozczarowani, jeżeli selekcjoner pominie go przy najbliższych powołaniach. Zasłużył na to, aby sprawdzić go w Kadrze A.

Trzon kadry

Kolejna pozycja dotyczy środkowych pomocników. Patrząc na stan zdrowotny polskich piłkarzy, to selekcjoner ma czterech pewniaków. Pośród tych, którzy mają grać na fortepianie, to oczywiście Piotr Zieliński i Sebastian Szymański będą do dyspozycji Jana Urbana. Czy trzeba o nich napisać coś więcej? Myślimy, że nie. Miejsce powinien mieć Bartosz Slisz, choć głównie z powodu braku realnej konkurencji. Czwarty to Kacper Kozłowski, który naprawdę dobrze prezentuje się w Turcji, a daje on dodatkowe opcje trenerowi kadry narodowej. Głównie jako piłkarz wchodzący z ławki rezerwowych.

Jakub Piotrowski przeszedł zabieg ablacji serca

W dalszej kolejności zaczniemy od tych, których nie będzie. Wiemy już, że na pewno Jakub Piotrowski wypada z gry na pewien czas. Podobnie jest z Antonim Kozubalem, który mógłby teraz realnie dostać szansę w kadrze A. Do listy niezdolnych do gry dopisujemy Jakuba Modera, który leczy kolejną kontuzję. Chyba to jest czas na to, aby przestać realnie liczyć na pomocnika Feyenoordu, którego cały czas drapią kolejne problemy zdrowotne. Świeżo po kontuzji jest Filip Rózga, więc być może akurat na niego selekcjoner chętniej zerknie przed ogłoszeniem listy powołań.

Patrząc na poprzednie zgrupowania, zapewne znajdzie się miejsce dla Bartosza Kapustki. Może i w sezonie 2026/2027 wygląda nie najgorzej, ale są inni piłkarze, którzy wyglądają lepiej od kapitana Legii Warszawa. I być może tutaj Jan Urban powinien poważnie zastanowić się nad Kacprem Urbańskim, który wyraźnie odżył w Górniku Zabrze. Już w przeszłości dawał on sporo jakości i dobrze rozumiał się z Zielińskim i Zalewskim.

Choć Urban ma swoją hierarchię pośród środkowych pomocników, to powinien znaleźć miejsce na nowe nazwiska. Dużo pozytywnych argumentów na początku sezonu 2026/2027 dają Bartosz Mazurek w Salzburgu oraz Wiktor Nowak w Slavii. Pierwszy z nich ma 19 lat, a drugi 21. Obaj bez kompleksów weszli do nowych zespołów i grają w nich regularnie. A są to kluby występujące systematycznie w europejskich pucharach i mające zbudowaną pewną markę w Europie. Mazurek ma za sobą 12 meczów, dwa gole i dwie asysty, a Nowak dziewięć spotkań, pięć goli (najlepszy strzelec ligi czeskiej!) oraz jedną asystę. Na pewno obaj są na liście selekcjonera, ale czy już teraz otrzymają powołanie? Powinni.

Bartosz Mazurek błyszczy w Salzburgu. Stał się niezastąpiony

Na koniec zostawiliśmy jeszcze cztery opcje z polskiej ligi. Bartosz Nowak wciąż udowadnia, że należy mu się powołanie. Skoro w kadrze może grać Kapustka, to dlaczego nie sprawdzić w niej zawodnika GKS-u Katowice? Początek tego sezonu pokazał, że poprzednie rozgrywki nie były dziełem przypadku. Wciąż za nim stoją liczby. Dodatkową opcją do ofensywy może być Marcel Reguła. Jeszcze niedawno interesowała się nim poważnie Borussia Dortmund. Młody zawodnik Zagłębia Lubin może obsadzić kilka pozycji, więc mógłby dać kilka nowych opcji Janowi Urbanowi.

W obliczu problemów ze znalezieniem odpowiednich defensywnych pomocników ciekawą opcją mógłby być Radosław Murawski z Lecha Poznań. Już nie ma śladu po urazie, przez który stracił praktycznie cały poprzedni sezon. A teraz prezentuje się naprawdę dobrze w PKO Ekstraklasie. A skoro w przeszłości kadrę ratował Taras Romanczuk, to może warto dać szansę zawodnikowi mistrza Polski? Selekcjoner może postawić na jeszcze jedną opcję. Ostatnio na ustach kibiców znalazł się Kamil Jakubczyk z Korony Kielce. 22-latek równie dobrze pokazuje się na rodzimym ligowym gruncie. Tutaj być może Urban nie będzie do niego przekonany, bo brak mu ogrania z europejską piłką. Może warto go choćby powołać tylko do treningów.

Reprezentacja Polski z podciętymi skrzydłami?

Jeszcze kilka lat temu, a już blisko kilkanaście, nasze skrzydła reprezentacji były powodem do dumy. Mieliśmy na nich pewniaków do gry. Obecnie mamy paru piłkarzy, którzy na bokach mogą dać „Biało-czerwonym” wiele dobrego. Niestety nie wszyscy są zdrowi lub w odpowiedniej dyspozycji. Na najbliższym zgrupowaniu na pewno nie zabraknie Nicoli Zalewskiego. Może nie błyszczy on bardzo w Atalancie Bergamo, ale zawsze w kadrze narodowej gra kosmiczne zawody. Wśród powołanych znajdą się zapewne Jakub Kamiński i Michał Skóraś. Obaj mają nowe kluby, ale ich sytuacja jest inna niż w zeszłym sezonie.

Przed przerwą letnią Kamiński należał do mocnych pewniaków. Pobyt w 1.FC Koln odbudował polskiego skrzydłowego, który średnio prezentował się w VfL Wolfsburgu. Teraz postawił na kolejny krok w karierze i transfer do Benfiki Lizbona. Obecnie Portugalii nie podbija i ma problemy nawet z zagraniem kilku minut… To poważny problem, bo do tej pory mógł on liczyć na grę w pierwszym składzie reprezentacji. Nadzieję na poprawę sytuacji daje jego ostatni mecz w Lidze Europy zakończony golem i asystą. I to przeciwko Milanowi. Z kolei Skóraś w Lens wygląda naprawdę dobrze. Zmiana ligi pozwoliła mu uczynić kolejny krok w karierze. Pytanie tylko, czy to też pozwoli na kolejny krok w hierarchii selekcjonera? Do tej pory 26-latek raczej był wyborem rezerwowym.

Na 99% na tym zgrupowaniu nie zobaczymy Oskara Pietuszewskiego. Młody piłkarz FC Porto wciąż nie wyleczył w pełni urazu mięśniowego, więc może nie być gotowy do gry w reprezentacji. Skoro selekcjoner już raz potrafił „zaszaleć” i dał się przekonać do 18-latka, to może otworzy się na inne nowe opcje? Tutaj pierwszy na myśl przychodzi Piotr Samiec-Talar, który zanotował niesamowity start nowego sezonu w barwach Śląska Wrocław. Wielu ekspertów widziałoby go w roli nowego kadrowicza. Niestety kontuzja i prognozowany powrót na koniec września sprawia, że 24-latek będzie musiał jeszcze poczekać na swoją kolej. Z naszej ligi z bocznych piłkarzy można byłoby wymienić jeszcze Michaela Ameyawa, który już grał w biało-czerwonej koszulce. Na razie 25-latek ma średni początek sezonu. To już prędzej moglibyśmy się uśmiechnąć w kierunku Kajetana Szmyta z Jagiellonii, który wygląda coraz lepiej pod ręką Adriana Siemieńca.

Jedyne miejsce na rewolucję

Na początku naszego artykułu wspomnieliśmy, że kadra potrzebuje ewolucji, a nie rewolucji. W 90% tak jest. Jednak po latach tych samych nazwisk pośród napastników przyszedł czas na to, aby na tej pozycji doszło do poważniejszych zmian. Jeszcze przed pierwszym tegorocznym zgrupowaniem reprezentacji Polski zwracaliśmy uwagę na to, że od kilku lat pośród graczy ataku powtarzają się te same nazwiska. Robert Lewandowski, Adam Buksa, Karol Świderski i Krzysztof Piątek to etatowi uczestnicy niemal każdego okienka reprezentacyjnego. Jeszcze latem może niektórzy mieli nadzieję, że do tego grona dołączy Arkadiusz Milik, ale już dzisiaj wiemy, że z tego nic nie będzie. A do tego musi zostać rozbita wspomniana grupa.

Wiemy już, że na pewno przyleci na mecze kadry Robert Lewandowski. Kapitan „Biało-czerwonych” jeszcze nie kończy kariery reprezentacyjnej. Jednak loty z Chicago mogą być męczące dla 38-latka, który może pojawić się tylko na części zgrupowania. To oznacza, że będziemy musieli rozpocząć etap budowania drużyny bez jej najlepszego piłkarza w historii. Już było kilka takich sprawdzianów, ale teraz do tego będą konieczne nowe postacie. Dlaczego? Bo Krzysztof Piątek obecnie jest odsunięty od pierwszej drużyny Al-Duhail, która chciała sprzedać 31-latka. Z kolei Karol Świderski po powrocie do PKO Ekstraklasy nie prezentuje formy, która mogłaby dać mu gwarancję gry w kadrze narodowej. Choć pewnie selekcjoner może mieć inne zdanie. Jedynie może bronić się Adam Buksa, który poszukał nowego klubu i w Mallorce zaczyna powoli grać coraz więcej minut.

Wrześniowo-październikowe zgrupowanie może być kluczowe dla sprawdzenia przydatności Mateusza Żukowskiego i Karola Czubaka. Obaj byli w czerwcu sprawdzani przez selekcjonera, ale dostali za mało minut na pełne pokazanie swoich umiejętności (zwłaszcza ten drugi). W nowym sezonie zarówno napastnik Magdeburga, jak i Motoru podtrzymują formę strzelecką. Patrząc na to, jak mamy mało opcji na szpicy, to obaj muszą znowu znaleźć się na liście Urbana. W prasie pojawiało się jeszcze jedno nazwisko – Ellis Simms z Coventry. Aktualnie nie ma jasnej deklaracji zawodnika ani nie ma on wyrobionych dokumentów, więc nie bierzemy go teraz pod uwagę.

Biało-czerwoni nad Bosforem; Benedyczak powinien pojechać na kadrę

Tak, tak. Pewnie niektórzy widzą w iGolu naczelnego promotora nawołującego do powołania Adriana Benedyczaka do reprezentacji Polski. Na łamach naszego portalu pojawiło się już wiele artykułów chwalących 25-latka. Nie ma czemu się dziwić, bo Polak znowu błyszczy w tureckiej lidze (pięć meczów, cztery gole i jedna asysta). Zalicza mocne wejście w nowy sezon, a dzięki swoim walorom ofensywnym, może dać kilka opcji selekcjonerowi. Nie wyobrażamy sobie, aby tym razem został pominięty przez Jana Urbana. Taki wszechstronny zawodnik mógłby być ciekawym partnerem dla Roberta Lewandowskiego.

Kręgosłup już jest

Powołania do reprezentacji Polski zawsze wzbudzają sporo emocji pośród dziennikarzy i kibiców. Toczy się wiele dyskusji o pominiętych piłkarzach lub takich, którzy niezasłużenie (zdaniem ekspertów i fanów) znaleźli się na liście selekcjonera. Jan Urban może powołać kilku debiutantów. Może zebrać większe grono zawodników na ponad dwutygodniowe zgrupowanie. Co by jednak nie pisać, to kręgosłup reprezentacji Polski nie zostanie przetrącony. Na niemal 99% na pierwsze spotkanie Ligi Narodów wyjdziemy w najsilniejszym możliwym składzie. W nim nie będzie zbyt wiele miejsca dla świeżaków.

Powyżej mamy jedenastkę z meczu Polski z Ukrainą. W tym spotkaniu wystąpiliśmy w niemal najsilniejszym ustawieniu. Zabrakło tylko Jana Bednarka i Matty Casha, którzy zastąpiliby Tomasza Kędziorę i Arkadiusza Pyrkę. Największą bolączkę selekcjoner może mieć z obsadą środkowego pomocnika grającego obok Piotr Zielińskiego. Wiemy już, że na pewno nie będzie to Jakub Piotrowski. Zamiast Oskara Pietuszewskiego do składu może wrócić Jakub Kamiński, który wiosną dawał dużo reprezentacji Polski. Patrząc na powyższe zestawienie, wydaje się, że można łatwo wydedukować skład „Biało-czerwonych” na starcie z Bośnią i Hercegowiną.

Jeżeli wszyscy zawodnicy będą zdrowi, to zapewne taki skład wyjdzie na mecz z Bośniakami. Jedyne, czego nie jesteśmy pewni, to obecności Bartosza Slisza w wyjściowym składzie. Jeżeli Jan Urban będzie chciał mieć w tej strefie bardziej defensywnego piłkarza, to pomocnik z Brondby jest naturalną opcją. Szczególnie mając na względzie to, że grał w ostatniej potyczce „Biało-czerwonych” z Nigerią. Bierzemy też pod uwagę to, że Sebastian Szymański może zostać przesunięty bliżej środka pola. Wtedy zwalnia się miejsce za Robertem Lewandowskim i może je zająć Karol Świderski.

Postawiliśmy na Łukasza Skorupskiego w bramce, bo on wyglądał lepiej w meczach reprezentacji Polski od Marcina Bułki i Kamila Grabary. Trójka obrońców już jest zgrana i może stanowić trzon kadry na dłuższy czas. Wahadła oraz obecność w składzie Piotra Zielińskiego i Sebastiana Szymańskiego jest oczywistą sprawą. Obawiamy się tylko, że jeżeli Jakub Kamiński dalej będzie grać mało (albo nic) w Benfice, to może wypaść z podstawowego składu kadry narodowej. Na szpicy Robert Lewandowski, bo to wciąż najlepsza opcja w ataku.

Myślimy, że jeżeli każdy z nas podejdzie racjonalnie do tego, jak do tej pory wyglądała selekcja Jana Urbana, dyspozycji naszych piłkarzy we wcześniejszych meczach kadry narodowej oraz obecnej formy ligowej, to zgodzicie się w dużej mierze z tym, co przedstawiliśmy Wam w powyższej grafice.

Reprezentacja Polski dla każdego

Na samym początku zaznaczyliśmy, że to artykuł o tym, jakie opcje może mieć Jan Urban spośród wszystkich piłkarzy polskiej narodowości. Zaznaczyliśmy też to, że selekcjoner raczej nie będzie robić dużej rewolucji kadrowej. Choć może wziąć pod uwagę to, że to będzie naprawdę długie zgrupowanie. Będzie na nim szansa przyjrzeć się zawodnikom do tej pory nietestowanych na arenie reprezentacyjnej. Może to przekona trenera „Biało-czerwonych” do większych eksperymentów lub chociaż małych sprawdzianów dla nowych.

Skoro każdy z nas może być selekcjonerem reprezentacji Polski w swoim domu, to i my postanowiliśmy się zabawić w trenera kadry narodowej. Każdy z naszych redaktorów wytypował swoją wymarzoną jedenastkę na mecz z Bośnią i Hercegowiną. Nie kierowaliśmy się przy nich rozsądkiem, który staraliśmy się utrzymywać przez większą część tego artykułu, a daliśmy się ponieść swoim sympatiom i życzeniom. Po skumulowaniu wszystkich jedenastek powstała ta widoczna poniżej.

Nie będziemy tutaj bronić swoich wyborów. Nie uważamy, że iGol jest głosem całego narodu polskiego. Na koniec jesteśmy po prostu ciekawi, czy podoba się Wam bardziej racjonalna jedenastka Jana Urbana, czy nasz wspólny redakcyjny wybór? A może sami macie swoje mocne typy? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach. Ich nigdy nie brakuje przy okazji meczów reprezentacji Polski.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze