Lewandowski przyleci na Ligę Narodów. Ma zagrać tylko z Bośnią.


Kapitan "biało-czerwonych" ma wrócić, ale nie na długo i to tylko na swoich warunkach.

31 sierpnia 2026 Lewandowski przyleci na Ligę Narodów. Ma zagrać tylko z Bośnią.

Po miesiącach ciszy, wpisie z piosenką „Time to Say Goodbye” i przeprowadzce za ocean wraca temat przyszłości Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski. Według informacji „Super Expressu” kapitan ma pojawić się na wrześniowym zgrupowaniu, ale jego pobyt może być krótki. W planach są mecz z Bośnią i Hercegowiną, rozmowa z Janem Urbanem oraz powrót do Chicago Fire. Oznaczałoby to, że kibice wciąż mogą mieć nadzieję na dalszą grę Lewandowskiego w kadrze.


Udostępnij na Udostępnij na

Stawką nie jest już tylko to, czy kapitan w ogóle wsiądzie do samolotu z Chicago, lecz czy reprezentacja Polski w Lidze Narodów dostanie go na jeden wieczór, czy na całe zgrupowanie. Przed biało-czerwonymi cztery mecze na przełomie września i października. Koliduje to z terminarzem Chicago Fire, ale polski snajper już zapowiedział przyjazd na zgrupowanie. Czeka go poważna rozmowa z Janem Urbanem, który ma ustalić nie tylko kwestie logistyczne, lecz także plan na przyszłość Lewandowskiego w kadrze.

Jeszcze nie czas pożegnań

Po przegranym 2:3 finale baraży ze Szwecją kapitan wrzucił na Instagrama zdjęcie z utworem, którego tytułu nie dało się zignorować. „Time to Say Goodbye” brzmiało jak znak, którego wszyscy się obawiali. Lewandowski konsekwentnie nabierał wody w usta. Najpierw trzeba było wybrać klub. Potem musiał zaadaptować się w Stanach Zjednoczonych. W maju jednak przyleciał na sparingi z Ukrainą i Nigerią, przede wszystkim po to, by oddać hołd tragicznie zmarłemu Jackowi Magierze. Rozegrał dotychczas 167 meczów, zdobył 89 goli i nie złożył żadnej wiążącej deklaracji.

Mimo to drzwi nie zostały zamknięte. Jan Urban od wiosny powtarzał, że nikt nie będzie naciskał na żywą legendę i że Robert ma otwarte drzwi do powrotu. Teraz, gdy sezon MLS wchodzi w najgorętszą fazę, a Liga Narodów stoi u progu, wszyscy zdają się zastanawiać, czy Lewandowskiemu chce się jeszcze przyjeżdżać na kadrę. Szczególnie że, nie oszukujmy się, nasza reprezentacja nie jest w najwyższej formie. 38-latek wciąż jest kapitanem. Wciąż nie powiedział „koniec”. I wciąż nie powiedział „zostaję”.

Kłopotliwy kalendarz

Wraz z nadejściem jesieni problem przestał być wyłącznie emocjonalny. Stał się logistyczny. MLS nie zatrzymuje się na trzy tygodnie, tak jak ligi europejskie. Chicago Fire 20 września gra z Nashville, 27 września z Charlotte FC, a 7 października zaległy mecz z Vancouver Whitecaps. To ostatnie starcie miało być debiutem Lewandowskiego w koszulce Strażaków 16 lipca. Przełożono je z powodu fatalnej jakości powietrza wówczas nad Chicago. Teraz wypada zaledwie dwa dni po rewanżu biało-czerwonych w Zenicy.

Jak się okazuje, liczby są bezlitosne. 27 godzin po pierwszym meczu Polski z Bośnią i Hercegowiną rozpocznie się potyczka Fire z Charlotte. 28 godzin po wyjazdowym rewanżu w Zenicy wybrzmi gwizdek w Vancouver. W międzyczasie kadra Urbana ma jeszcze wyjazd do Solny na Szwecję i domowy mecz z Rumunią. Cztery spotkania Ligi Narodów w grupie 4 Dywizji B i amerykański klub, który nie zamierza czekać na kapitana Polski. Nie powinno umknąć, że to zgrupowanie jest inne niż wszystkie poprzednie. Okienko na przełomie września i października trwa około trzech tygodni. Dla piłkarzy z Europy to komfort. Dla napastnika z Chicago ciężki logistyczny orzech do zgryzienia.

Złoty środek na Narodowym

„Super Express” opisuje taki kompromis. Według informacji portalu sztab Jana Urbana ma być przekonany, że Lewandowski zagra przynajmniej z Bośnią w Warszawie. Potem miałby wrócić za ocean, by zdążyć na zaległy mecz z Vancouver. Na zgrupowaniu kapitan i selekcjoner mają ustalić nie tylko logistykę kolejnych powołań, lecz także przyszłość 38-latka w kadrze. W materiale „Super Expressu” Michał Skiba wskazuje, że ma to być rozmowa o wszystkim, nie tylko o biletach.

Ostateczna decyzja wciąż nie zapadła. Jak cytuje „Super Express”, „Żadne decyzje nie zostały podjęte, tym bardziej że Robert miałby przylecieć tylko na jeden mecz” — słychać w kuluarach. Rozstrzygnięcie ma nadejść najpóźniej przed wysłaniem powołań, czyli w ciągu dwóch, dwóch i pół tygodnia. Lewandowski pozostaje w bieżącym kontakcie z Urbanem. To nie jest jeszcze oficjalne „tak”. To scenariusz, który sztab uważa za najbardziej prawdopodobny. Patrząc z perspektywy lig europejskich, taki układ brzmi jak kaprys gwiazdy. Biorąc pod uwagę długi lot i sezon MLS, brzmi jak jedyne rozsądne wyjście z patowej sytuacji. Ostatecznie ktoś musi ustąpić: albo dopasowanie pod kalendarz Strażaków, albo zagranie kompletu meczów Ligi Narodów.

Chicago nie odpuszcza, a Lewy wciąż trafia

Za oceanem napastnik nie odstawia nogi. W jedenastu meczach Chicago Fire strzelił pięć goli, cztery w MLS, a jednego w fazie ligowej Leagues Cup z meksykańskim Santos Laguna. Tego ostatniego gola zanotował w sobotę przeciwko Seattle Sounders. Najpierw wystawił piłkę Marenowi Haile-Selassiemu na 1:1, potem w 82. minucie główką, po dośrodkowaniu Dithejane, z bardzo ostrego kąta uratował punkt. Dejan Joveljić dwa razy wyprowadzał gospodarzy na prowadzenie. Lewandowski raz miał udział w golu na remis, a następnie sam ten remis zapewnił. Nie można jednak mówić, że jest to najwyższa forma w karierze Polaka.

Po 21 kolejkach piłkarze Gregga Berhaltera zajmują trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej, premiowane grą w 1/8 finału play-offów. Do końca sezonu zasadniczego zostało im 13 spotkań. Klub, który ściągnął Polaka na dwa sezony, nie będzie patrzył łaskawie na kolejne transatlantyckie absencje. A kadra? Jeśli kapitan opuści połowę spotkań Ligi Narodów, Urban musi ułożyć atak bez najskuteczniejszego snajpera w historii biało-czerwonych. Na horyzoncie są Karol Świderski, debiutanci Karol Czubak i Mateusz Żukowski, a w orbicie pozostają Adam Buksa, Arkadiusz Milik, Krzysztof Piątek czy dobrze dysponowany w Turcji Adrian Benedyczak. Dla nich nieobecność „Lewego” to szansa. Dla selekcjonera trudny egzamin.

To już nie są żarty

Przed naszą reprezentacją nie tylko wrzesień. W listopadzie rewanże z Rumunią i ze Szwecją, tą samą, która w barażu zabrała Polakom mundial. Eliminacje mistrzostw Europy 2028 ruszają dopiero w marcu. Każde kolejne zgrupowanie to ten sam dylemat: Lewandowski przyjedzie czy nie. I ta sama dyskusja, której nikt nie chce zakończyć kropką.

Rozmowa z Janem Urbanem może więc stać się czymś więcej niż ustalaniem połączeń lotniczych. Może być momentem, w którym 38-latek powie, czy jeszcze ciągnie ten wózek, czy zostawia go młodszym. Pozycja samego selekcjonera też nie jest pewna, dlatego spotkanie dwóch ludzi, od których zależy twarz kadry, nabiera jeszcze większej wagi. Na PGE Narodowym 25 września może więc wydarzyć się wszystko. Powrót kapitana, gol na wagę trzech punktów albo ciche pożegnanie. Mimo to nie warto dziś stawiać kropki. Lewandowski przez 18 lat uczył, że deklaracje zostawia na boisku. Teraz jego boisko dzieli ocean. I ktoś, on albo kalendarz, będzie musiał ustąpić.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze