Glasgow Rangers pokonali na Fir Park miejscowy Motherwell 3:0. Bohaterem spotkania został 20-letni Gregg Wylde, który zaliczył asystę oraz zdobył bramkę ustalającą wynik.
Już w pierwszej minucie w polu karnym gości zawrzało – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego spore problemy z wybiciem piłki miał golkiper Rangers, Alan McGregor, naciskany przez napastników miejscowych. Chwilę później sytuacja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie minimalnie niecelnie strzelał głową Jelavić. Kolejne minuty unaoczniły widzom, że mistrzowie nie będą przeszkadzali gospodarzom w rozgrywaniu piłki, jak również, że sami nie będą forsować tempa. Rangers czekali spokojnie na niedokładne zagranie zawodników Motherwell, po czym przechodzili do natarcia, bez stosowania pressingu na połowie rywala. Bardzo ciekawie było w 11. minucie, kiedy to najpierw bliscy zdobycia bramki byli gospodarze (strzał Lawa), następnie przyjezdni wyszli z kontrą zakończoną strzałem Lafferty’ego, dobrze wybronionym przez Randolpha. Po tej akcji z dystansu strzelał jeszcze lewy, ale zrobił to w fatalny sposób.
W kolejnych minutach gra nieco się uspokoiła, piłkarze obu drużyn co prawda dzięki długim podaniom bez problemu znajdowali się pod polem karnym rywali, jednak bramkarze nie byli zmuszeni interweniować. W 20. minucie się to zmieniło: po rzucie rożnym wykonywanym przez Davisa mocno główkował Jelavić, a piłka lecąca do siatki odbiła się jeszcze od Stevena Naismitha i wpadła do bramki. 1:0 dla gości! Już chwilę później Rangers mogli podwyższyć prowadzenie, jednak po mocnym strzale z dystansu Davisa piłka wyszła na rzut rożny. Motherwell przez długi czas nie było w stanie przeprowadzić groźnej i składnej akcji. Udało się to dopiero w 30. minucie, kiedy to po ładnej wymianie piłki z kolegami na strzał zdecydował się Law. Futbolówkę pewnie chwycił McGregor.
Chwilę później po raz kolejny dobrze z dystansu uderzał ten sam zawodnik, a Rangers od dłuższego czasu pozostawali zepchnięci do głębokiej defensywy. Dosłownie kilkadziesiąt minut później mogli mimo to podwyższyć prowadzenie po ładnym wyprowadzeniu kontry (zadziwiająca opieszałość gospodarzy, było dwóch na dwóch) przed szansą stanął Naismith, a następnie Jelavić. Obaj byli niedokładni. W końcówce pierwszej połowy gra zdecydowanie się zaostrzyła i defensorzy obydwu drużyn (Hutchingson i McMillan) zostali ukarani żółtymi kartkami. Już w doliczonym czasie gry kolejna kontra przyniosła kolejną bramkę gościom. Po głupiej stracie Motherwell z piłką pomknął Wylde i mimo asysty graczy gospodarzy, świetnie dograł do Lafferty’ego, który pięknym, mocnym strzałem na długi słupek podwyższył prowadzenie. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą część spotkania.
W pierwszych minutach po wznowieniu gry widać było, że goście nie mają zamiaru zadowolić się dwubramkowym prowadzeniem, ani tym bardziej gospodarze nie pogodzili się z porażką. Raz po raz gracze obydwu drużyn przedzierali się skrzydłami, jednak finalizacje tych akcji, strzały i dośrodkowania, nie sprawiały większych kłopotów McGregorowi i Randolphowi. Mimo że gra toczyła się w szybkim tempie, a piłkarze się nie oszczędzali, konkretnych sytuacji brakowało, co skłoniło realizatorów transmisji telewizyjnej do wodzenia kamerą po balonach, których wiele znalazło się na murawie oraz po trybunach, na których dostrzeżono obecność selekcjonera reprezentacji Szkocji, Craiga Leveina. W międzyczasie najgroźniejszą akcją popisali się Rangers, a ładnie sfinalizował ją Wylde, jednak piłka zamiast do siatki, trafiła w nogę Hutchingsona.










