Fred Rutten się nie myli. Jego PSV Eindhoven pokonało na wyjeździe Trabzonspor 2:1. Dla gości strzelali Matavz i Toivonen. Gospodarze odpowiedzieli trafieniem Adina.
Pierwszy kwadrans dla większości zgromadzonych tego dnia na obiekcie Trabzonsporu był nie lada szokiem. Zaczęło się od trzęsienia ziemi w 5. minucie. Hutchinson zagrał piłkę do Matavza, a ten zdecydował się na kapitalne uderzenie sprzed pola karnego, po którym futbolówka wylądowała w samym okienku bramki strzeżonej przez Zengina. Sześć minut później było już 2:0. Mertens dograł piłkę w pole karne do Toivonena, ten ograł wyraźnie spóźnionego defensora gospodarzy i umieścił piłkę w bramce obok bezradnie interweniującego golkipera Trabzonsporu. Oszołomieni takim obrotem spraw gospodarze długo nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki. Tymczasem goście z Eindhoven spokojnie rozgrywali piłkę, szukając kolejnych szans.

Z biegiem czasu tempo spotkania wyraźnie spadło, a obie drużyny wydawały się pogodzone z wynikiem. O ile w przypadku gości taka postawa dziwić nie powinna, o tyle gospodarze razili nieporadnością, brakiem walki i determinacji. Dość powiedzieć, że przez pierwsze pół godziny piłkarze z Turcji oddali zaledwie jedno celne uderzenie na bramkę Isakssona. I kiedy wydawało się, że w tym spotkaniu nic się już nie może zdarzyć, to bramkę kontaktową zdobyli gospodarze, którym w sukurs przyszedł Adin. Gol wyraźnie pobudził podopiecznych Gunesa, którzy zaczęli z pasją walczyć o każdą piłkę. W efekcie role się odwróciły i to Trabzonspor był teraz stroną przeważającą. Gościom udało się jednak jakoś ten napór przetrwać i do przerwy PSV prowadziło jednym golem.
Druga połowa to obrazek znany z końcówki pierwszej części spotkania. Gospodarze przede wszystkim byli bardzo zdeterminowani, by doprowadzić do wyrównania, podczas gdy goście z Eindhoven skoncentrowali się na cierpliwym konstruowaniu akcji. W 55. minucie miejscowi mogli postawić na swoim, ale piękny strzał Yilmaza sprzed pola karnego sparował golkiper przyjezdnych. W kolejnych minutach Turcy dalej przeważali, ale z tej dominacji wynikało niewiele. Szczelne szyki defensywne PSV nie pozwalały na większe zagrożenie pod własnym polem karnym.
W ostatnim kwadransie próby gospodarzy przypominały bicie głową w mur. Tymczasem z groźnymi kontrami raz po raz wychodzili goście, którym brakowało jednak skuteczności. Minuty upływały, a brak efektów w atakach Trabzonsporu spowodował, że rezygnacja w szeregach gospodarzy systematycznie rosła. W 85. minucie goście mogli przypieczętować zwycięstwo, ale strzał Toivonena z rzutu wolnego okazał się minimalnie niecelny. Kilka chwil później arbiter zakończył spotkanie, a PSV zasłużenie pokonało Trabzonspor 2:1.