Saint-Etienne po dwóch trafieniach Pierre-Emericka Aubameyanga pokonało w Paryżu tamtejsze PSG 2:1. Dla Paris Saint-Germain to pierwsza ligowa klęska w tym sezonie…
Dzisiejszy mecz na Parc des Princes śmiało nazywano hitem 11. kolejki Ligue 1. Niepokonane Paris Saint-Germain budowane na katarskich fundamentach mierzyło się z prezentującym ostatnio znakomitą formę Saint-Etienne. Goście zapowiadali jednak, że nie przyjeżdżają do stolicy się bronić, ale walczyć o komplet punktów. Jak obiecali, tak zrobili…

Pierwsza odsłona meczu nie przyniosła jednak zbyt wielu emocji. Nudno, powolna, a przede wszystkim mało precyzyjna gra obu zespołów sprawiała, że kibice zgromadzeni na Parc des Princes częściej ziewali, niż klaskali, a trzeba przyznać, że paryscy fanatycy są raczej żywiołowi. Na boisku można było zauważyć minimalną przewagę gospodarzy, ale formacja obronna Saint-Etienne nie miała zamiaru pozwolić piłkarzom Carlo Ancelottiego na zbyt wiele. Po pierwszych trzech kwadransach na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis i fani PSG zdecydowanie mieli się o co martwić.
Przełomowe wydarzenie miało miejsce w 51. minucie, kiedy to Hamouma zszedł z murawy, a do walki z doświadczonymi obrońcami gospodarzy ruszył Pierre-Emerick Aubameyang. Czym to się skończyło? Już pięć minut później było 1:0 dla AS Saint-Etienne, a główną rolę przy bramce odegrali na spółkę Sakho i właśnie Aubameyang. Zawodnik gości dośrodkował w pole karne, a Mamadou Sakho nieszczęśliwie wbił piłkę do własnej siatki. Trafienie powinno być potraktowane jako samobójcza bramka defensora PSG, ale w oficjalnym komunikacie pomeczowym na liście strzelców widnieje Aubameyang, więc kłócić się nie będziemy…
Zwieńczeniem paryskiego dramatu była czerwona kartka Zlatana Ibrahimovicia, który w 70. minucie brutalnie zaatakował Ruffiera. Przewagę liczebną wykorzystał oczywiście Aubameyang, który 180 sekund później podwyższył prowadzenie gości na 2:0. Od tego momentu paryżanie jakby zrozumieli, że są blisko pierwszej ligowej porażki w sezonie i trzeba by się zabrać do roboty. Zdeterminowani zawodnicy PSG zdołali jeszcze zdobyć kontaktowego gola, którego strzelcem był Hoarau, ale zostało im za mało czasu, żeby powalczyć choćby o remis.
Paris Saint-Germain nie tylko straciło trzy punkty, ale także Zlatana Ibrahimovicia, który nie dość, że nie zagra za tydzień w meczu z aktualnym mistrzem Francji, Montpellier, to może dostać od komisji dyscyplinarnej kolejne kilka spotkań zawieszenia. Szkoda, bo gdyby Szwed trzymał nerwy na wodzy, moglibyśmy mieć bardzo ciekawe widowisko w końcówce, a tak Saint-Etienne bez większego wysiłku kradnie trzy oczka, które w ostatecznym rozrachunku mogą kosztować paryżan nawet mistrzostwo kraju.











