Siedmiu Polaków, mundialowe stadiony i transmisje w serwisie YouTube – wraca ona, rosyjska Premier Liga


Już dziś oficjalnie rozpocznie się 28. sezon zmagań w najwyższej rosyjskiej klasie rozgrywkowej

12 lipca 2019 Siedmiu Polaków, mundialowe stadiony i transmisje w serwisie YouTube – wraca ona, rosyjska Premier Liga

Po 46 dniach piłkarskiej posuchy do gry wraca rosyjska Premier Liga. Rozgrywki, które są zaopatrzone w polskich piłkarzy, w naszym kraju niestety często omija się szerokim łukiem. Jednakże trzeba zdać sobie sprawę, że liga rosyjska prezentuje naprawdę wysoki poziom, a dostęp do niej wcale nie jest taki trudny. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że żadna polska telewizja nie nabyła praw do jej transmitowania.


Udostępnij na Udostępnij na

Już dziś o godzinie 19:00 czasu polskiego Arsenal Tula podejmie na własnym boisku zespół Dynama Moskwa. Spotkanie to zainauguruje 28. sezon najwyższej klasy rozgrywkowej w Rosji. Tytułu bronił będzie Zenit Petersburg, który w ubiegłą sobotę uległ drużynie Lokomotiwu Moskwa w ramach meczu o Superpuchar.

Liga ta niewątpliwie zasługuje na uwagę, bowiem od kilku lat notuje spory progres. – Liga rosyjska bardzo się rozwija i ma niesamowity potencjał, zwłaszcza po ubiegłorocznych mistrzostwach świata. Jeśli spojrzymy dwa lata do tyłu, zauważymy sporo różnic – twierdzi Stefano Conforti, którego zapytaliśmy o największą zaletę tych rozgrywek.

Okno transferowe w pigułce

Codziennie ze wszystkich stron zalewani jesteśmy masą spekulacji na temat transferów w pięciu najsilniejszych ligach Europy. Nie oznacza to jednak, że w innych krajach nic się nie dzieje. Najlepszym tego przykładem jest rosyjska Premier Liga, gdzie w ostatnich tygodniach miało miejsce wiele ciekawych transakcji.

Bezkonkurencyjnie transferem numer jeden tamtejszych boisk jest przejście Tonny’ego Vilheny do Krasnodaru. „Byki” zapłaciły za holenderskiego pomocnika 9 milionów euro. Tym samym były piłkarz Feyenoordu stał się najdroższym sprowadzonym graczem w historii krasnodarskiego zespołu.

Na uwagę zasługują również przenosiny Douglasa Santosa, który zdecydował się zamienić niemiecki Hamburger SV na Zenit Petersburg. Brazylijski obrońca kosztował „Piterców” blisko 10 milionów euro. Nie próżnowało także CSKA, po rocznym wypożyczeniu zdecydowało się wykupić Nikolę Vlasicia.

– CSKA podpisując na stałe Vlasicia, wykonało naprawdę dobry ruch. Bez niego „Konie” mogłyby zmagać się ze sporymi problemami w trakcie nadchodzącego sezonu, więc jest to dla nich ogromny impuls. Transfer Tonny’ego Vilheny do Krasnodaru również wydaje się niezwykle rozsądnym posunięciem, bowiem Holender zdążył już udowodnić swoją wartość w Eredevisie. Moim zdaniem wyróżnić należy także przenosiny Ezequiela Ponce do Spartaka Moskwa – ocenia David Sansun z Russian Football News.

Akcenty znad Wisły

Tegoroczne lato wzbogaciło ligę rosyjską o kolejnych trzech polskich piłkarzy. Do drużyn największego kraju świata w ostatnich tygodniach trafili Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa), Konrad Michalak (Akhmat Grozny) oraz Rafał Augustyniak (Ural Jekaterynburg).

Transakcje te sprawiły, że w Premier Lidze na chwilę obecną mamy aż siedmiu naszych rodaków. O komentarz na temat Polaków w lidze rosyjskiej poprosiliśmy Stefano Confortiego: – Stała umowa Krychowiaka z Lokomotiwem jest zdecydowanie najważniejszą wiadomością dla Polski. 29-latek dalej będzie kluczowym elementem w taktyce Semina. Wiele wskazuje na to, że jego klubowy kolega, czyli Maciej Rybus, również będzie piłkarzem wyjściowego składu.

– Jeśli chodzi o pozostałych, na szczególną uwagę zasługują Konrad Michalak oraz Sebastian Szymański, którzy zasilili szeregi odpowiednio Akhmata i Dynama Moskwa. Szczególnie były piłkarz warszawskiej Legii prosperuje do miana jednego z najbardziej obiecujących graczy ligi w przyszłym sezonie, a fani już zdążyli powitać go jako nową gwiazdę – komentuje Conforti.

Pucharowe marzenia

Przypadek Ajaksu Amsterdam z zeszłego sezonu wpłynął na wyobraźnię wielu europejskich zespołów, w tym rosyjskich. W ostatnich latach ich przygoda w europejskich pucharach w większości przypadków kończyła się udziałem w fazie grupowej. Za każdym razem pragną one iść przynajmniej o krok dalej, jednak eksperci od rosyjskiego futbolu patrzą na to dość sceptycznie.

– Zenit przystępuje do europejskich pucharów jako mistrz Rosji. Ciąży na nich pewna presja. Być może uda im się zakończyć rywalizację grupową na trzeciej lokacie, co pozwoliłoby zagrać na wiosnę w Lidze Europy. Drużyna Lokomotiwu Moskwa za wszelką cenę będzie chciała zrehabilitować się za zeszłoroczny blamaż.

Krasnodar stanie do walki w eliminacjach do Champions League. Osobiście mam nadzieję, że uda się wywalczyć upragniony awans. A nawet jeśli im się powinie noga, mogą namieszać w Lidze Europy. CSKA powinna dobrze zaprezentować się w pucharach, podczas gdy ekipa Spartaka wydaje się nieprzewidywalna – mówi redaktor Russian Football News, David Sansun.

Mundialowy pył

Pyłek zeszłorocznego mundialu nadal unosi się nad piłkarską Rosją i to nie za sprawą wspomnień. Turniej pozostawił po sobie piękne stadiony i bazy treningowe, które były modernizowane lub budowane specjalnie na tę okazję. Mistrzostwa świata odcisnęły także piętno na rosyjskiej społeczności. Zaczęła ona regularniej chodzić na spotkania tamtejszej ligi, co można zauważyć, spoglądając na frekwencję na stadionach w zeszłym sezonie. Na tle poprzednich lat wygląda ona zaskakująco dobrze.

Średnia liczba widzów w kampanii 2018/2019 była największa w historii. Rekordzistą pod tym względem okazał się Zenit Petersburg, na którego trybunach pojawiało się średnio 48 tys. ludzi. Jest to wynik porywający jak na rosyjskie warunki.

– Jak dobrze wiemy, w zeszłym roku Rosja gościła 32 zespoły w ramach mistrzostw świata. Wszystkie te drużyny miały do dyspozycji doskonałe bazy. Obecnie każde duże miasto ma możliwość utrzymania dobrego obiektu szkoleniowego. Niedawno odwiedziłem Kazań, a ich baza treningowa prezentuje się naprawdę dobrze. Ale oczywiście nic nie przewyższa obiektów Krasnodaru, które są klasy światowej – tłumaczy David Sansun.

Prawa telewizyjne

Kwestia praw telewizyjnych w Rosji wygląda nieco inaczej niż w Polsce. Tamtejsze kluby z tytułu praw do transmisji otrzymują stosunkowo niewielkie pieniądze, bowiem spotkania Premier Ligi pokazywane są w telewizji publicznej.

Od zeszłego sezonu kilka spotkań w kolejce można nawet obejrzeć na oficjalnym kanale ligi w serwisie YouTube. Dla polskich sympatyków ligi rosyjskiej jest to świetna alternatywa, bowiem żadna telewizja w naszym kraju nie nabyła praw do jej transmitowania.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze