Dołączając do Liverpoolu, z miejsca został namaszczony przez Brendana Rodgersa na lidera defensywy zespołu z Anfield Road. Przez sześć lat pobytu w czerwonej części Merseyside zamiast kierować linią obrony, Dejan Lovren popełniał jednak liczne błędy, stając się obiektem drwin ze strony kibiców rywali. Transfer był więc tylko kwestią czasu, lecz mało kto spodziewał się, że odejście do Zenitu Petersburg sprawi, iż kariera Chorwata odżyje na nowo.
Pozyskanie latem 2014 roku zawodnika Southampton w opinii wielu ekspertów oraz samego Brendana Rodgersa miało rozwiązać problemy Liverpoolu w linii obrony. Po udanym sezonie w barwach zespołu z St Mary’s Stadium Dejan Lovren był przedstawiany jako potencjalny nowy lider defensywny. Gracz, który pokieruje całą formacją i zapewni stabilizację w szeregach obrony zespołu z Anfield Road.
– Potrafi dowodzić na boisku. To typ lidera, a to dla nas bardzo istotne, gdyż szukaliśmy zawodnika o takim profilu. Jest stosunkowo młodym graczem, więc najlepsze lata gry ma dopiero przed sobą – komplementował zawodnika dla klubowych mediów po sfinalizowaniu transferu menedżer Brendan Rodgers.
Na Anfield Road Dejan Lovren nie prezentował jednak dyspozycji, dzięki której „The Reds” zapłacili za piłkarza Southampton 20 milionów funtów. Chorwat popełniał liczne błędy powodujące utratę bramek, grał niepewnie, często zamiast spokoju wprowadzając chaos w szeregi obronne Liverpoolu. To spowodowało, że w każdym kolejnym sezonie tylko spadał w hierarchii środkowych obrońców. Stał się ponadto obiektem drwin ze strony kibiców rywali, którzy w stosunku do zawodnika nierzadko używali słowa „lider”, które na stałe przylgnęło do gracza, lecz w niepożądanej formie.
Obowiązek ponad własne interesy
Z coraz mniejszymi szansami na grę w pierwszej jedenastce „The Reds” przed kampanią 2019/2020 defensor był już zdecydowany na odejście z klubu z czerwonej części Merseyside. Zainteresowanie zawodnikiem wyrażali przede wszystkim przedstawiciele Serie A. Negocjacje z AS Roma były zaawansowane nawet do tego stopnia, że Chorwat nie znalazł się w kadrze na spotkanie z Chelsea w ramach Superpucharu Europy. Do transferu jednak nie doszło, a zawodnik zrezygnował z kolejnych prób odejścia z Liverpoolu po rozmowie z Jürgenem Kloppem.
– Tak, rozważałem transfer tego lata. Dałem z siebie wszystko w Liverpoolu. Wygrałem Ligę Mistrzów. Nie jestem zawodnikiem, który lubi siedzieć na ławce i pobierać pensję. Niektórzy pytali, o co mi chodzi, przecież jestem w wielkim klubie i zarabiam pieniądze. Siedzenie na ławce rezerwowych mnie nie uszczęśliwia. (…) Klopp jednak powiedział: słuchaj, jesteś klasowym zawodnikiem, nie zgodzimy się na wypożyczenie, potrzebujemy cię. Chciałem odejść, tak się nie stało. Liverpool mnie potrzebuje i w pełni to zaakceptowałem – mówił we wrześniu minionego roku w rozmowie z chorwackim dziennikiem sportowym „Sportske novosti” Dejan Lovren.











