Wielu ekspertów domagało się go w kadrze już za kadencji poprzednika. W końcu trzeba docenić kogoś, kto odnalazł się po transferze z Miedzi Legnica w realiach rosyjskiej ligi. Choć jego klub nie rzuca nas na kolana, to Rafał Augustyniak gra w prawie każdym meczu Uralu Jekaterynburg i jest ważnym zawodnikiem w talii trenera Matveeva. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że Paulo Sousa powołał go ze względu na kontuzje innych reprezentantów Polski.
Jednym z debiutantów w kadrze będzie zawodnik rosyjskiego średniaka, Rafał Augustyniak. Obok niego szansę na pokazanie się w warunkach treningowych także dostali Świderski, Kowalczyk, Kozłowski i Slisz. Patrząc jednak na formę oraz system, jakim chce grać portugalski szkoleniowiec, nie sposób nie wróżyć, że to piłkarz grający w rosyjskiej lidze najszybciej dostanie szansę występu. Jeśli wypadnie pozytywnie, może zostać tak zwanym „żołnierzem Sousy”, czyli piłkarzem, którego wymyślił sobie selekcjoner. Tak było kiedyś z Mączyńskim u Nawałki, czy to może się powtórzyć?
Idealny w Uralu, a co z kadrą?
Kiedy pojawiał się w syberyjskim klubie, nikt nie wiedział, że zostanie reprezentantem kraju. Jego rozwój przebiega prawidłowo. Polak wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie rosyjskiej drużyny. W poprzednim sezonie wygrał klasyfikację najlepiej odbierających zawodników w lidze. Rosyjskie media doceniają jego grę w defensywie, ale też zauważają akcenty ofensywne. W tym sezonie rozegrał już 18 na 22 możliwe mecze. Okrasił je trzema bramkami i jedną asystą. W poprzednim sezonie zdobył zaś dwa gole i zanotował trzy ostatnie podania.
Dlatego od dłuższego czasu jego powołania domagał się między innymi Mateusz Borek. To on w styczniu zeszłego roku napisał na Twitterze po raz kolejny z pytaniem, dlaczego nie sprawdzić zawodnika, który wyróżnia się bardzo dobrą postawą w trudnej lidze, jaką jest rosyjska Premjer-Liga. W końcu piłkarz ten zamieniając, przy całym szacunku, polską ekstraklasę na grę w Rosji, został rzucony na głęboką wodę, w której szybko nauczył się pływać.











