Pomocnik Liverpoolu i reprezentacji Anglii, Joe Cole, zaliczy dziś swój pierwszy występ w klubie po pięciotygodniowej przerwie. Ma on pomóc przetrzebionej kontuzjami drużynie w zwycięstwie nad rumuńską Steauą.
Dziś wieczorem Liverpool zmierzy się w piątej kolejce Ligi Europejskiej z Steauą Bukareszt. Stawką jest awans do rundy pucharowej tych rozgrywek. Na nieszczęście dla angielskiego klubu kilku podstawowych graczy nie będzie w stanie wystąpić w stolicy Rumunii. Z powodu kontuzji barku wyłączony z gry na trzy miesiące jest Jamie Carragher, na ścięgno udowe narzeka kapitan „The Reds” Steven Gerrard, zaś Dirk Kuyt, Raul Meireles i Fernando Torres odpoczywają.
Przy tak długiej liście absencji powrót do składy skrzydłowego, Joe Cole’a, może okazać się zbawienny. Tak kreatywny zawodnik jest w stanie odmienić losy spotkania i pozwolić Liverpoolowi wywieźć z gorącego terenu choćby cenny punkt, który da im awans. Podobnie do Gerrarda, Cole „zawdzięczał” swą absencję kontuzji uda, która wykluczyła go z gry na pięć tygodni. Oprócz pomocy tegoż pomocnika, Roy Hodgson skorzysta z usług kilku młodszych, niedoświadczonych zawodników, choćby napastnika Daniela Pacheco (lat 19) czy obrońcy Danny’ego Wilsona (18). – Pokładam wiarę w młodych zawodnikach i nie stracę jej, cokolwiek by się w czwartek zdarzyło – dodał otuchy młodemu pokoleniu menadżer „The Reds”. Mecz w Bukareszcie rozpocznie się o godzinie 19.