Kilka dni temu w programie Match of the Day donośnie wybrzmiały słowa Alana Shearera, który stwierdził, że w Premier League występuje tylko jeden piłkarz klasy światowej – Sergio Aguero. Shearer wypowiedział swoje zdanie spokojnie i z pełnym przekonaniem, chwilę później w środowisku piłkarskim zapanował chaos i niedowierzanie. Co z Alexisem Sanchezem, co z Diego Costą, co z Oezilem, Pogbą i Hazardem?
Shearer nie odpuszczał i parę godzin później ukazał się w „The Sun” jego felieton, w którym najlepszy strzelec w historii Premier League przekonywał o swoich racjach. Oddajmy zatem głos głównemu bohaterowi i obnażmy prawdę o zawodnikach z najwyższej półki w Premier League.
Przykazanie pierwsze – strzelaj
– Najpierw powinniśmy zdefiniować, co to znaczy być piłkarzem klasy światowej. Dla mnie jest to zawodnik, który systematycznie, od kilku lat gra na najwyższym poziomie. Tutaj wszystko się zgadza. Sergio Aguero odkąd trafił do Manchesteru City, nie zawodzi. Argentyńczyk zdobył łącznie 109 goli w 158 ligowych spotkaniach. Legenda londyńskiej Chelsea, piłkarz bez wątpienia wielki – Didier Drogba – strzelił w Premier League o pięć bramek mniej. Warto dodać, że rozegrał blisko 100 meczów więcej. Dorobek Aguero wygląda naprawdę zjawiskowo i świadczy o najwyższej klasie, co do której nikt nie ma przecież wątpliwości. Jednak czy opinia Shearera nie jest krzywdząca dla Diego Costy, który w 64 spotkaniach Premier League uciułał już 40 bramek, 12 asyst, a w obecnym sezonie otwiera klasyfikację strzelców?
Dwa tygodnie temu legendarny snajper zachwycał się Oezilem: – Nie ma nic lepszego dla napastnika niż pomocnik za jego plecami, o którym wiesz, że poda ci piłkę w idealnym momencie, wtedy, kiedy zaczynasz biec. Chciałbym grać z Oezilem w jednej drużynie. Dziś Shearer uważa, że Niemiec to piłkarz świetny, ale nie klasy światowej. Słowa Anglika sugerują, że zawodnikami klasy światowej mogą być wyłącznie ci, którzy strzelają gole. Co z tymi, którzy przed stratą gola bronią? Co z takim Davidem de Geą, który nieprzerwanie od kliku lat ratuje „Czerwone Diabły” przed kolejnymi wtopami i co jakiś czas wyciąga swoich kolegów z piekielnej otchłani?
Przykazanie drugie – pożądaj Sergio Aguero w drużynie swojej
Alan Shearer uważa też, że piłkarz klasy światowej to taki, który z marszu stałby się podstawowym graczem pięciu najlepszych drużyn globu. Legendarny angielski napastnik nie precyzuje, które kluby łapią się do jego wielkiej piątki, ale bez wątpienia możemy założyć, że w gronie tym znajduje się FC Barcelona. Czy Aguero wygryzłby na stałe kogoś z trio Neymar – Messi – Suarez? Swoje pewnie by rozegrał, ale w walce o utrzymanie pewnego miejsca w wyjściowej jedenastce musiałby się mocno napocić. Można się też zastanawiać, czy Argentyńczyk posadziłby na ławce Bayernu naszego Roberta Lewandowskiego. Spójrzmy na to od drugiej strony. Eden Hazard nie tak dawno był łączony z przenosinami do Realu Madryt. Belg mógłby też spokojnie grać na skrzydle w drużynie mistrza Niemiec. Latem tego roku o Paula Pogbę walczyli najwięksi. Kibice „Królewskich” do dziś tęsknią za genialnym Mesutem Oezilem.











