Wtorkowy mecz ze Szwecją jest z gatunku wszystko albo nic. Każdy, kto obejrzał czwartkowe starcie z Albanią przyzna, że nie był to pewny awans. Dlatego reprezentacja Polski przed meczem ze Szwecją musi obowiązkowo poprawić kilka elementów, jeśli jako Polacy nie chcemy w czerwcu smutno zasiąść przed telewizorem i oglądać innych zespołów na największym turnieju piłkarskim świata.
Już za niedługo reprezentacja Polski przystąpi do najważniejszego meczu 2026 roku. W finale baraży o awans na mundial w Ameryce zagramy przeciwko Szwecji, którą cztery lata temu pokonaliśmy 2:0 na Stadionie Śląskim w Chorzowie w walce o udział w poprzedniej imprezie rangi globalnej. Co było cztery lata tem,u jednak nikt nie będzie sobie teraz wspominał. Trzeba się skupić na tu i teraz.
Wszyscy widzieliśmy, że spotkanie przeciwko Albańczykom nie należało do najprostszych i to nie tylko ze względu na umiejętności rywala. Zwróciliśmy uwagę na kilka aspektów, które nam się nie podobały przeciwko bałkańskiemu zespołowi i je podamy. Naszym zdaniem drużyna Jana Urbana powinna wdrożyć te rozwiązania, jeśli chce marzyć o wyjeździe na wielką imprezę za niecałe trzy miesiące.
1. Reprezentacja Polski musi znacząco zmniejszyć liczbę prostych błędów podaniowych
Pierwszy, najpoważniejszy i kluczowy problem do rozwiązania. Początek spotkania z Albanią (takie powiedzmy 10-15 minut) był świetny. Mocny, intensywny pressing oraz wysokie podejście do przeciwnika sprawiały, że Albańczycy często nie byli w stanie wyjść z własnej połowy. Problem pojawił się jednak, gdy po zluzowaniu zaczęliśmy popełniać karygodne błędy podczas konstruowania akcji. Popełniliśmy masę małych błędów oraz kilka sporych byków, które przy lepszej finalizacji mogły się dla nas zakończyć źle.
Takie straty tylko wybijały z rytmu „Biało-czerwonych” i nie pomagały w kreowaniu kolejnych sytuacji. Co gorsza, spora część z nich nie była nawet wymuszona przez przeciwnika, przez co oddawaliśmy piłkę za frajer. Ze Szwecją ten numer nie przejdzie – podobnie, jak w ich ostatnim meczu z Ukrainą, raczej oddadzą nam piłkę, tylko że tym razem jakości z przodu jest nieco więcej i o kuku będzie łatwiej.
2. Niech ta obrona wreszcie zacznie być szczelna
Obrona reprezentacji Polski to nasza pięta achillesowa od wielu lat. Jednak wydawało się, że skoro Jan Bednarek i Jakub Kiwior stanowią pewne punkty takiego zespołu jak FC Porto, a ponadto Tomek Kędziora czy Matty Cash również regularnie grają w klubach, to być może skończyły się wylewy obronne. Nic bardziej mylnego. Z Albanią ujrzeliśmy, że powróciły stare demony. Nieporadność, nerwowość, no i te wspomniane wyżej błędy nawet przy prostych zagraniach, które mogły nas kosztować utratę kolejnych goli.













