Ostatnie dwa dni upłynęły pod znakiem Ligi Mistrzów. Rozgrywki te, choć brak w nich już polskich zespołów, nadal są niezwykle ciekawe i pasjonujące. W drugiej rundzie padło kilka zaskakujących wyników, a my właśnie im będziemy się dziś przyglądać.
Swoją tegoroczną przygodę z Ligą Mistrzów zakończyło m.in. BATE Borysów, które wcześniej pokonało Piasta Gliwice (a może to Piast sam się pokonał?). Białorusini przegrali z norweskim Rosenborgiem i zagrają teraz w eliminacjach do Ligi Europy. Nie przedłużając, przejdźmy do podsumowania drugiej fazy kwalifikacji Ligi Mistrzów.
APOEL Nicosia – FK Sutjeska Niksić
Mistrzowie Czarnogóry sprawili ogromną niespodziankę, pokonując w poprzedniej rundzie Slovana Bratysława. Teraz przyszło im się zmierzyć z mistrzem Cypru APOEL-em, który regularnie występuje w europejskich pucharach. Tym razem Czarnogórcom nie udało się sprawić niespodzianki.
Cypryjczycy z Nikozji w Czarnogórze wygrali 1:0, co dawało rywalom szansę na odrobienie strat i przejście do kolejnej rundy. Nadzieje Czarnogórców szybko zgasił jednak napastnik APOEL-u Andrija Pavlović. Serb strzelił dwie bramki i Sutjeska Niksić już po 25 minutach przegrywała 0:2.
Pavlović nie zamierzał odpuszczać. W drugiej części spotkania jeszcze raz władował piłkę do bramki, notując tym samym hat-tricka. Mistrzowie Czarnogóry, choć szybko pożegnali się z Ligą Mistrzów, w Słowacji zostaną zapamiętani przez co najmniej kilka następnych lat.
APOEL Nicosia 4:0 FK Sutjeska Niksić
FC Basel – PSV Eindhoven
Zarówno klub ze Szwajcarii, jak i ten z Holandii są zespołami z potencjałem na Ligę Mistrzów. Los zadecydował o tym, że musiały zmierzyć się one ze sobą o udział w tych prestiżowych rozgrywkach. PSV zakończyło poprzednią edycję na ostatnim miejscu w tabeli, a FC Basel nie zagrało nawet w fazie grupowej.
Mecz w Eindhoven (pierwszy w dwumeczu) należy do jednych z najciekawszych spotkań tej rundy. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1, a na 10 minut przed końcem goście zdobyli drugą bramkę. I kiedy wydawało się, że Szwajcarzy pojadą do domu z niezłą zaliczką, minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Sam Lammers wyrównał wynik spotkania. Dwie minuty później kibice PSV cieszyli się z kolejnej bramki swojej drużyny – Eindhoven wygrało rzutem na taśmę.










