Piąta wygrana Zenitu


1 grudnia 2010 Piąta wygrana Zenitu

Faza grupowa Ligi Europejskiej wielkimi krokami zbliża się ku końcowi. W środę zainaugurowana została piąta jej kolejka. W grupie G swoje mecze wygrały Zenit Sankt Petersburg, który triumfował po raz piąty, i AEK Ateny. Szczególnie ważne jest zwycięstwo Greków, gdyż niemal zapewnia im ono udział w fazie pucharowej.


Udostępnij na Udostępnij na

Zenit – Anderlecht

Za faworytów tej potyczki zdecydowanie należało uznać podopiecznych Luciano Spallettiego. Nowo mianowani mistrzowie Rosji wydawali się odstawać poziomem co najmniej o klasę od swoich środowych przeciwników. Anderlecht wcale jednak nie był bez szans. Dobra forma Belgów uwidoczniła się w tabeli ligowej, w której przewodzili. Poza tym szkoleniowiec Rosjan spośród liderów do gry desygnował tylko Małafiejewa, Zyrjanowa i Danny’ego.

Zenit wygrał piąty raz z rzędu i pewnie przewodzi grupie G
Zenit wygrał piąty raz z rzędu i pewnie przewodzi grupie G (fot. fc-zenit.ru)

Jako pierwsi poważniej zaatakowali goście po dośrodkowaniu Legeara, lecz obronną ręką z tej sytuacji wyszli Małafiejew i Meira. Potem do głosu doszli miejscowi. Starał się Bucharow, lecz dawał się złapać na spalonych. Jednak dobra gra Zenitu i błysk geniuszu Danny’ego sprawiły, że Zenit potrzebował tylko 12 minut na objęcie prowadzenia. Po podaniu Portugalczyka drogę do siatki znalazł Aleksiej Ionow. Niedługo później zdobywca gola miał okazję, by podwyższyć wynik, lecz w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Silvio Proto. Inicjatywę przejęli mistrzowie Rosji. Belgów stać było na nieliczne próby dokładnych podań czy strzałów. Po drugiej stronie szalał Danny. W 26. minucie po jego dwójkowej akcji z Meirą i uderzeniu Zyrjanowa golkipera Anderlechtu przed kapitulacją uratował słupek. Niedługo później w świetnej sytuacji pomylił się Rosina, a rozgrywający słaby zawody Bucharow ponownie dał się złapać na spalonym. Wśród gości starał się Legear, lecz jego zagrania padały łupem Małafiejewa. Po niezłej akcji Anderlechtu w końcówce ponownie przycisnął Zenit, lecz chytre uderzenie Rosiny zostało zablokowane. Podobnie zakończyła się akcja gości z 43. minuty, kiedy na defensywie miejscowych zatrzymał się strzał Gilleta. Do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie rosyjskich czempionów.

Na drugą połowę „Fiołki” wyszły bez jednego ze swoich najbardziej aktywnych graczy, Legeara. Pomocnik gości musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Zmiana w zespole Anderlechtu nie wpłynęła na obraz gry. Nadal stroną przeważającą byli miejscowi. Szansa dla gości pojawiła się w 56. minucie, kiedy Małafiejewa uderzeniem z rzutu wolnego zaskoczyć próbował Kljestan. Dziesięć minut później po raz drugi skapitulował Silvio Proto, a z jego pokonania mógł cieszyć się Aleksandr Bucharow. Goście próbowali się odgryźć, lecz ich akcje dosłownie odbijały się od defensywy mistrzów Rosji. W ich szeregach aktywnie poczynał sobie Danny, lecz wynik się nie zmieniał. Pod koniec meczu świetną okazję na podwyższenie prowadzenia miał Kannunikow, lecz przegrał pojedynek z Proto. Po chwili Hubocan na tyle utrudnił życie Suarezowi, że bez większych kłopotów piłkę wyłapał Małafiejew. Na 180 sekund przed końcem wydawało się, że Anderlecht wrócił do gry dzięki kontaktowemu golowi Rubenilsona. Jednak po chwili wszelkie wątpliwości co do wyniku rozwiał Szabolcs Huszti, po raz trzeci pokonując golkipera przyjezdnych. 

Hajduk – AEK

Na samym początku tego spotkania mogły paść trzy gole. Jako pierwszy groźny, lecz niecelny strzał na bramkę rywali oddał Nacho Scocco. Odważnie poczynali sobie też gospodarze. Na niewiele się to jednak zdawało. Uderzenia Tomasova i Sharbiniego mijały bramkę Sajy. AEK był w stanie odpowiedzieć dopiero po kwadransie gry, ale po strzale Liberopulosa kunsztem wykazał się Radosević. W ekipie z Grecji bardzo aktywny był Scocco, który raz po raz próbował zaskakiwać chorwackiego bramkarza. Hajduk długo z rewanżem nie czekał. Piłkarze Stanko Poklepovicia starali się jak najszybciej pokonać argentyńskiego golkipera przeciwników. Jednak strzały oddawane przez Vukuscia, Sharbiniego i Tomasova nie znajdowały drogi do celu. O wiele lepiej spisywał się Nacho Scocco. Przy kolejnej próbie napastnika z Ameryki Południowej ponownie wykazać się musiał Radosević. Po upływie pół godziny mecz wyraźnie się zaostrzył. Było sporo fauli, sędzia zaczął chętniej pokazywać piłkarzom żółte kartki. Pod koniec tej części gry szczęścia spróbował Vukusić, lecz piłka po kopnięciu przez niego zatrzymała się na greckim obrońcy. Do przerwy wynik, mimo prób Liberpoulosa i Ljubicicia, nie uległ już zmianie.

Początek drugiej połowu ułożył się zdecydowanie po myśli przyjezdnych. Po pięciu minutach niemrawej gry prowadzący zawody arbiter dopatrzył się przewinienia w polu karnym Radosevicia. Do piłki ustawionej jedenaście metrów od chorwackiej bramki podszedł Scocco i zdobył gola, na którego swoją postawą jak najbardziej zasłużył. Na tę sytuację trener Poklepović zareagował od razu, wprowadzając na boisko Copa i Andricia w miejsce Ljubicicia i Tomasova. Niedługo później Saję zaskoczyć próbował Jozinović, lecz argentyński bramkarz był tam, gdzie być powinien. Gospodarze starali się odpowiedzieć, ale to przyjezdnym sprzyjało szczęście. Dziesięć minut później za sprawą Manolasa Grecy prowadzili już 2:0. W grę gospodarzy wdała się spora nerwowość. Często uciekali się do fauli, a AEK spokojnie kontrolował wydarzenia na boisku. Goście trzymali rywali z dala od własnego pola karnego, a pod koniec meczu za sprawą Blanco zadali decydujący cios. Po nim Hajduk już się nie podniósł. Stać go było jedynie na honorową bramkę Buljata.

Najnowsze